| habilitacja raz jeszcze - 2005-03-10 12:48:27 |
| A może by tak zaproponować
wyrównywanie do najsłabszego.
Po ujawnieniu dorobku
naukowego WSZTSTKICH (nie
tylko "górki" jak
pisalismy do tej pory)
pracowników naukowo -
dydaktycznych w Polsce (to
wcale nie takie trudne!)
nadawać automatycznie stopień
doktora habilitowanego
(profesora) każdemu, kto ma
dorobek większy niz najsłabszy
doktor habilitowany
(profesor). Nikt nie byłby
zagrożony utrata stopnia
(tytułu), a jakies drobne
wyrównanie mogłoby miec
miejsce. Potem moznaby
stosować zaproponowaną przez
prof. Pacholskiego procedurę
automatycznego nadawania
stopnia habilitowanego doktora
za jakis (równiez zmienny w
czsie) ustalony dorobek
naukowy. |
| autor: ~curr_de_moll |
|
| Święte krowy na uczelniach - 2005-03-03 23:10:28 |
| ...prof. tytularny jest na
uczelni jak swięta krowa,
ktorej sie nie da
ruszyc....zdazaja sie
sytuacje, ze prof. zw. -
wieczny kieronik/dyrektor
katedry/instytutu blokuje
awanse asystentom i adiunktom,
ktorzy maja duzo wiekszy
potencjal od niego, nie mowiac
juz o praktyce podpisywania
sie pod ich
publikacjami...napisał Maciej
J. Wielobób
Tak jest.
Proszę teraz zastanowic sie
jaki jest tego mechanizm.
Wprowadza Pan tu problem
mobbingu:...to juz kwestia
mobbingu... Żeby zaistniała
mozliwość stosowania mobbingu,
mober musi posiadac
odpowiednie narzędzia. Bez
narzedzi mobbing uczelniany
nie mógłby byc realizowany.
Tym narzedziem jest i zawsze
była znacznie częściej
habilitacja niż doktorat.
pozdrawiam,
. |
| autor: ~Ewa Kostarczyk |
|
| miernoty habilitowane i
niehabilitowane - 2005-03-03 20:21:22 |
| zgadzam sie z Panem Doktorem
Wieczorkiem co do tego, ze
miernoty są i wśród doc.,
prof. i wśród osób z niższymi
stopniami. w związku z tym
powstaje pytanie: czy zmiana
systemu szkoln. wyż. np. na
system amerykanski wyeliminuje
patologie? bo tak naprawde
mysle, ze nasz system wraz dr
hab. i prof. tyt. (no moze bez
prof.) moglby calkiem niezle i
sprawnie funkcjonowac, tylko,
ze tak powiem, trzebaby go
troche przewietrzyc.
Inna sprawa to niejawność
dorobku naukowego - to moim
zdaniem czysty absurd. Mysle,
ze samodzielny pracownik nauki
jako osoba zaufania
publicznego musi ujawniac w
jaki sposob pracuje naukowo.
Mysle, ze na wielu uczelniach
dazy sie, przynajmniej
czesciowo, ku jawnosci
publikacji, tylko, ze na razie
glownie asystentow i
adiunktow, ew. profesorow
uczelnianych. Szkoda tylko, ze
prof. tytularny jest na
uczelni jak swieta krowa,
ktorej sie nie da ruszyc.
Niestety zdazaja sie sytuacje,
ze prof. zw. - wieczny
kieronik/dyrektor
katedry/instytutu blokuje
awanse asystentom i adiunktom,
ktorzy maja duzo wiekszy
potencjal od niego, nie mowiac
juz o praktyce podpisywania
sie pod ich publikacjami. Ale
to juz kwestia mobbingu, z
ktora ja poza jednym
delikatnym przypadkiem sie
osobiscie nie zetknalem, za to
zetknelo sie duzo moich
naukowych znajomych.
pozdrawiam,
Maciej J. Wielobób. |
| autor: mjwielobob |
|
| znoszenie habilitacji - 2005-03-03 19:45:32 |
| A może by tak habilitacji nie
znosić, ale zlikwidować obecny
podział na samodzielnych i
niesamodzielnych? I przypisane
do "samodzielnych"
uprawnienia (propmotorstwo
prac doktorskich, inne
zatrudnianie, specjalne
liczenie do "minimów
kadrowych" itp.)? Sama
habilitacja nikomu przeciez
nie przeszkadza. Krótko mówiąc
zachować (ale tylko jako tytuł
- dla zaspokojenia ambicji)
habilitacje, ale zlikwidowac
"samodzielnych" albo
zmienic kryteria tej
"samodzielności". |
| autor: ~alberich |
|
| Do Pana Macieja - 2005-03-03 19:13:08 |
| Nie mam wątpliwości, że wiele
miernot mowi o zniesieniu
habiltacji ale nie mam tez
watpliwści, że wiele miernot
mowi o jej zachowaniu. Jak
sie utrzyma obecna niejawnośc
dorobku naukowego (
zachowywaną w ustawach
profesorowdoktorowhabilitowany
chnaukipolskiej) i chów wsobny
wraz z fikcyjnymi konkursami
to zadna zonglerka
stopniami, tytułami niczego
nie zmieni.
Nie wiem czy zapisal się Pan
na subskrypcję nowości z
portalu ? Budowa portalu to
najwazniejszy przejaw
dzialalności niezaleznego
stowarzyszenia. Jesli Pan
chce byc ponadto na liście
stowarzyszenia to trzeba to
zgłosić na mój e-mai.l |
| autor: ~Józef Wieczorek |
|
| Krytyka naukowa w Polsce - 2005-03-03 17:57:27 |
| Mareki Wroński napisał:
'Przeciez w Polsce nie
istnieje krytyka naukowa, a
rzetelnych i odwaznych
profesorow jest tyle co, kot
naplakal...'
Z krytyką naukową w Polsce
faktycznie nie jest najlepiej
i nie koniecznie wynika to z
braku odwagi wśród profesury.
Polskie środowisko naukowe
jest stosunkowo niewielkie i
bardzo hermetyczne. Są
dziedziny badań, których w
Polsce po prostu się nie
uprawia, tzn. do tej pory nikt
się tym nie zajmował. Przykład
z bliskiej Panu Wrońskiemu
dziedziny - pierwsze PET skany
dopiero będą robione w
Bydgoszczy, bo niedawno
zakupiono urządzenie. Są
dziedziny, w których
znalezienie pięciu
kompetentnych recenzentów
krajowych graniczy z cudem, a
tylu właśnie jest wymaganych w
przewodzie habilitacyjnym
(trzech przed radą wydziału,
dwóch w CK). Zagranicznych
recenzentów nie powołuje się,
motywując to kosztami. Prawda
jest taka, że gdyby rutynowo
powoływano recenzentów
zagranicznych, liczba
zatwierdzanych habilitacji
spadłaby dziesięciokrotnie - i
jest to chyba bardzo
optymistyczna kalkulacja. W
związku z tym często recenzują
niekompetentni i zatwierdzenie
habilitacji jest wtedy
loterią.
'Habilitacja i Centralna
Komisja to jedyna - niska
zreszta poprzeczka - przed
zalewem miernoty naukowej.'
Ale kogo i w jaki sposób ta
miernota miałaby zalać? W USA
też przecież są profesorowie z
Harvardu i (nikomu niczego nie
ujmując) z University of
Idaho. Potopu miernoty jakoś
chyba w USA jeszcze nie
widać.
Zalew miernoty to my chyba
mamy już i CK go nie
powstrzymała. |
| autor: ~khmara |
|
| post scriptum, trochę off
topic - 2005-03-03 17:49:24 |
| co do dyktatu profesorów
tytularnych, w mojej
dziedzinie natknąłem się na
jeden przypadek, co do
pozostałych znanych mi prof. i
dr hab. nie mam zastrzeżeń.
Natomiast, gdy jeszcze byłem
studentem promotorka mojej
pracy mgr zachęcała mnie do
wyjazdów na różne konferencje,
publikowania itp. I tak
pewnego razu zaproponowała mi,
żebym pojechał na odbywające
się w Łodzi Forum Pedagogów
Specjalnych, które akurat
wtedy odbywało się pod
tytułem: Kształcenie pedagogów
specjalnych. W związku z tym
stwierdziłem, że jako student
pokażę to kształcenie od
strony studentów, w związku z
tym z wielkim entuzjazmem, aby
zadośuczynić wszelkim zasadom,
poszedłem do kierowniczki
Katedry poprosić o zgodę na
przeprowadzenie badań
sondażowych wśród studentów w
Katedrze, na co ona bez
mrugnięcia okiem odmówiła, nie
podając nawet żadnych
sensownych uzasadnień. Na
szczęście dla studentów i
pracowników Katedry, a dzieki
Rektorowi, od tego roku
kierownictwo się zmieniło, ale
pani "prof. zw."
została za to kierownikiem
katedry na prywatnej uczelni o
podobnym profilu, więc koło
się toczy.
Więcej grzechów tego typu
profesorów z mojej działki nie
znam, natomiast wieloetatowość
oczywiście kwitnie.
pozdr.
MJW |
| autor: mjwielobob |
|
| odp. na post p. dr. JWieczorka - 2005-03-03 17:32:37 |
| Panie Doktorze, ja teksty NFA
znam, jak również teksty Pol.
Cyrku Naukowego. Może nie
wyraziłem się precyzjnie w
moim poście. Nie krytykuję
założeń Niezal. Stow. na Rzecz
Nauki i Eduk., wręcz większość
z nich popieram "rękami i
nogami" i nawet się
zastanawiałem jak można zostać
członkiem owego
stowarzyszenia.
Zatem małe sprostowanie: nie
uważam doktorów
niehabilitowanych za
nieudaczników - promotorka
mojej pracy magisterskiej -
wybitny pracownik naukowy w
swojej dziedzinie (pedagogika)
z "bardzo płodnym"
dorobkiem praktycznym i
naukowym, nie została
dopuszczona nigdy do obrony
habilitacji, pomimo iż pracę
habilitacyjną złożyła w
połowie lat 90tych. W
naukowych środowiskach
pedagogicznych krąży takie
powiedzenie: "pracę mgr
się piszę, doktorat broni, a
habilitację wygrywa". Sam
jestem zwolennikiem
amerykańskiego systemu szk.
wyż., kt. jednym z założeń
jest m.in. fakt, że najwyższym
stopniem jest dr, chociażby
dlatego, że w niektórych
dziedzinach faktyczne zasady
przyznawania stopnia dr hab.
są delikatnie rzecz biorąc
niejasne.
Natomiast moim postem, Panie
Doktorze, chciałem zwrócić
uwagę na fakt, może nazbyt
lakonicznie, że wśród wielu
osób, które z szlachetnych
przesłanek mówią o zniesieniu
habiltacji i chcą reformować
szkoln. wyż. jest niesamowita
liczba cwaniaków i miernot,
którzy czekają tylko i
wyłącznie na zniesienie
habilitacji, aby w ramach
swojej koterii uprawiać
miernotę na starych zasadach.
Serdecznie pozdrawiam i życzę
powodzenia w misji naukowej,
jak również przepraszam za
niedopowiedzenia,
Maciej J. Wielobób |
| autor: mjwielobob |
|
| głos nieudacznika - 2005-03-03 16:34:45 |
| mjwielobob chyba się nie
zapoznał z tekstami na NFA
gdzie trąbi sie o
konieczności całosciowych
zmian w systemie nauki i
edukacji w Polsce czego na
ogół nie chca zwolennicy
habilitacji. Trabia o tym
także prof dr hab jak można
przeczytac w wielu tekstach.
Ale trzeba umiec czytac i to
ze zrozumieniam, ale z tym nie
jest za dobrze w obecnym
systemie. Okazuje sie że
nawet trąby jeryhońskie nie
mają wielkich szans na
zburzenia murów ktore
zbudowali
profesorowiedoktorzyhabilitowa
nianaukipolskiej. To co
przeszło przez ich sito jest
odporne na wszelkie argumenty,
tak jak beneficjenci systemu
komunistycznego byli głusi na
wszelkie głosy nieudaczników z
Gulagu.
|
| autor: ~Józef Wieczorek |
|
| habilitacja a reforma szkoln.
wyż. - 2005-03-03 16:12:07 |
| bardzo dużo osób trąbi o
zniesieniu habilitacji,
szczególnie ci, którzy jej nie
posiadają, ale mało kto zwraca
uwagę na to, że zniesienie
habilitacji musi być związane
z reformą całego szkolnictwa
wyższego i nauki w Polsce - bo
inaczej będzie tak jak pisze
prof. Wronski;
pozdrowienia od mlodego
doktoranta |
| autor: mjwielobob |
|
| Habilitacje - 2005-03-03 12:20:34 |
| Habilitacja nie jest żadną,
nawet nisko ustawioną
poprzeczką. Jest to bardzo
dziurawa tama, przepuszczająca
to co akurat trzeba. Wypowiedź
Marka Wrońskiego miałaby moze
sens, gdyby można było
określic jakies minima, które
trzeba spełnic, aby
habilitacje otrzymać.
Wiazałoby sie to oczywiscie z
ujawnieniem dorobku wszystkich
posiadaczy tego stopnia (n.b.
pierwotnie nie był to stopień
naukowy, a potwierdzenie
zdolności do prowadzenia
wykładów, czy jak kto woli
kierowania katedra na
niemieckim uniwersytecie, gdzy
wiecej było chętnych do
kierowania niz katedr.
Chodziło wtedy o możliwość
utworzenia dokoła takiego haba
grupy współpracowników
robiacych mniej wiecej to samo
co on. Dzisiejsza habilitacja
niewiele ma z tym wspólnego.)
Utrzymywanie habilitacji bez
weryfikacji tego co jest to
utrwalanie wielu (nikt chyba
nie wie jak wielu) patologii.
Na pewno łatwiej jest
habilitacje znieść, niz podać
sensowne argumenty za jej
utrzymaniem. Druga sprawa to
wiążace sie z habilitacja
uprawnienia, w szczególności
zarobki. Nawet po weryfikacji,
nie widać powodów, by wszyscy
habilitowani doktorzy
zarabiali tak samo (w jednej
uczelni). To jest bzdura. I
nie wiadomo co z nia zrobić.
Utworzenie listy popierających
zniesienie habilitacji jest
tyleż chwalebne co nierealne.
Ludzie sie boją i tego
przeskoczyć sie nie da. |
| autor: ~curr_de_moll |
|
| Lista zwolennikow habilitacji - 2005-03-03 00:49:48 |
| Przeciez w Polsce nie istnieje
krytyka naukowa, a rzetelnych
i odwaznych profesorow jest
tyle co, kot naplakal...
Juz teraz jest w prawie kazdej
wsi WSI, a niedlugo bedzie
prawdziwe haslo - kazdego
doktora na profesora...
Habilitacja i Centralna
Komisja to jedyna - niska
zreszta poprzeczka - przed
zalewem miernoty naukowej.
|
| autor: ~Marek Wronski |
|
| habilitacja - 2005-03-02 21:51:32 |
| otworzmy listę przeciwnikow
habilitacji- tego awansu dla
miernot |
| autor: ~Bożena |
|
| habilitacja - 2005-01-12 12:11:39 |
| Zniesienie habilitacji to
ważny krok na polu
dekomunizacji. Zatwierdzanie
habilitacji przez CK wywodzi
się z fundamentalnych zasad
PRL-u: dopuszczania do
"elity naukowej"
jedynie osób "poprawnych
politycznie". Mechanizm
był prosty: CKK zatwierdzała
habilitację po uzyskaniu
pozytywnej oceny
"czarnego
recenzenta", który wydał
ją jedynie osobie co do której
nie miał wątpliwości Komitet
Centralny PZPR. KC PZPR miał
stałych współpracowników,
profesorów wszystkich
dziedzin, którzy pisali
odpowiednio do sylwetki
politycznej kandydata
lakoniczne recenzje.
"Wychylający się"
politycznie (czasem
"wrobiony" ) mógł
mić dorobek NOBLISTY, dostawał
negatywną recenzję. Tych
profesorów była cała
"armia" - czy oni
nie funkcjonują nadal? Gorzej:
to właśnie oni i przez nich
"namszczeni" nadal
decydują o losach naukowców w
RP! Po pierwsze nie dopuszczą
do swojego grona osób, którym
wcześniej napisali recenzje na
zamówienie KC PZPR! Bardzo
tego pilnują! Boją się
ujawnienia niechlubnej
działalności! Trzymają
kurczowo ster "nauki
polskiej". To był główny
powód zniesienia habilitacji w
Niemczech - wcześniej była
dekomunizacja i odsunięcie od
wszelkich stanowisk profesorów
zaangażowanych w system
komunistyczny!
A u nas? Jest oczywiście grupa
uczciwych profesorów - ale to
nie oni nadają ton w CK! |
| autor: ~młody naukowiec |
|
|
|