| antylustrator - 2008-02-29 09:43:03 |
| Sprawa prof. Ziejki
"Sam fakt, ż.e prof.
Ziejka odbywał wiele spotkań z
oficerami S1-3 i wywiadu,
świadczy dobitnie, ze
współprace taka, niestety,
podiął. Tlumaczenia profesora,
że nie zrobil nikomu szkody,
bo nie miał czasu szpiegować
swoich rodaków, kolegów i
studentów, gdyż cały pobyt
zajmowała mu praca w
bibliotekach naukowych, są po
prostu niepoważne...Równie
niepoważne jest powoływanie
sie przez prof. Ziejke na
„koronny" dowód
swojej niewinności czyli,
„rekopis znaleziony
w garażu". Oczywiście, ze
w tym dzienniku nie może być
mowy o jakiejś współpracy,
chociażby dlatego, ze jak sam
podaje prof. Ziejka, podpisal
on wczesniej pisemne
zobowiazanie, że ten rodzaj
swojej dziatalności zatrzyma w
tajemnicy.Jan Wrocta, (List
tylko na papierze)
Dziennik Polski
28.02.2008"
jw- (to jeszcze jeden dowod
jak zapętleni w sieci SB
heroicznie walcza aby to co
winno byc jawne pozostało
tajne lub zafałszowane) |
| autor: ~Józef Wieczorek |
|
| archiwa - 2006-02-23 13:16:13 |
| O archiwach SB mówi się
szambo . Jak określić archiwa
najstarszej polskiej uczelni ?
W archiwavch SB mozna znaleźc
prawde, ale czy prawde mozna
znaleźc w archiwach UJ ? Mam
prawo watpic na podstawie
realizacji moich roszczeń
informacyjnych.
W jaki sposób następowało
skazywanie ludzi na śmierć
naukową ? jak nobilitowano
jednych ? jak deptano drugich
?
Na podstawie jakiego prawa RPO
umywa ręce od tego co robili
jego koledzy, przełożeni ? nie
tracąc niekwestionowanego
autorytetu moralnego ?
Brak jakichkolwiek danych o
działaniach komisji
Wyrozumskiego stanowi
odpowiedź na pytanie w jakim
my wlaściwie kraju żyjemy. |
| autor: ~Józef Wieczorek |
|
| chamstwo - 2005-12-03 01:59:31 |
| fun z wielką osobistą odwagą
szlachetnie walcząc o prawde
podaje ' O wiarygodności
Panawieczorkowego tekstu
najlepiej swiadcza bledy
rzeczowe< dajmy
przyklad: w 1986 r. Prof.
Jerzy Wyrozumski nie byl
jeszcze Prorektorem UJ.'
Niewątpliwe główny błąd mojego
tekstu jest ten, że powstał i
ujrzał światło dzienne.
Niestety był przeznaczony dla
osób posiadających zdolność
czytania i to ze zrozumieniem
a takich po usunięciu tych
którzy taką zdolność posiadali
bardzo jest niewiele.
W tekście pisałem 'Takie
oskarżenia m.in. serwowała,
anonimowa komisja z 1986 i
prorektor J. Wyrozumski to
aprobował, działając na rzecz
nieprzywracania do pracy
nauczycieli usuwanych na
podstawie sfingowanych
zarzutów. W artykule swoją
aprobatę dla realizacji '
mglistej formuły postawy
moralnej' całkowicie
pominął.'
Nigdzie nie pisałem, że
J.Wyrozumski był prorektorem w
1986 i jasne jest , że w
1986 roku nie mógł 'działać
na rzecz nieprzywracania do
pracy nauczycieli usuwanych na
podstawie sfingowanych
zarzutów' bo po fałszywych
zarzutach anonimowych komisji
usuwano niewygodnych
nauczycieli jak J,.W. r. 1987
kiedy jednak J. Wyrozumski był
juz prorektorem.od nowego roku
akademickiego.
Nikt, nie tylko J.Wyrozumski
nie mógł działać na rzecz
nieprzywracania do pracy skoro
nauczyciel nie został jeszcze
wyrzucony!
Konkretna data z decyzja
J.Wyrozumskiego w moim
przypadku nosi datę 28.06 1988
r. Gdyż do rektora zwracałem
się o powrót otrzymując
standardową odpowiedź ( pismo
EP/2304/88 - Uniwersytet
Jagielloński nie widzi
....” Jak wynika z
dalszych decyzji władz - UJ
do dnia dzisiejszego nie
przejrzał..
Mój tekst otrzymał
J.Wyrozumski więc jeśli
zawiera on kłamstwa jak
twierdzi fun może mnie np.
Pozwać do sadu. Ja 'funa' nie
mogę pozwać do sądu bo nie
podał swoich właściwości. Jak
rozumiem jest człowiekiem bez
właściwości.
|
| autor: ~Józef Wieczorek |
|
| Klamstwo - 2005-12-02 17:31:29 |
| O wiarygodnosci
Panawieczorkowego tekstu
najlepiej swiadcza bledy
rzeczowe< dajmy
przyklad: w 1986 r. Prof.
Jerzy Wyrozumski nie byl
jeszcze Prorektorem UJ. |
| autor: ~fun |
|
| List- powracajaca fala - 2005-11-30 01:44:01 |
| From: J.Wieczorek
To: Prezes IPN ; REKTOR UJ ;
Alma Mater ; Franciszek Ziejka
; Jerzy Wyrozumski
Cc: Władysław Bułhak ;
TYGODNIK POWSZECHNY -
Krzysztof Kozłowski ; Tomasz
Gąsowski ; Rzecznik Praw
Obywatelskich ; Prorektor UJ -
Maria Szewczyk ; Prezes PAU ;
Centralna Komisja ; Magdalena
Bajer ; Bronisław Wildstein ;
Antoni Jackowski ; Andrzej
Pelczar ; Aleksander Koj ;
Adam Michnik ; Abp Józef
Życiński
Sent: Tuesday, November 29,
2005 11:00 PM
Subject: POWRACAJĄCA FALA
ZAKŁAMYWANIA HISTORII
Niniejszym załączam tekst
'POWRACAJĄCA FALA ZAKŁAMYWANIA
HISTORII' opublikowany
ostatnio w internecie, a który
do tej pory nie mógł się
ukazać drukiem. Tekst dotyczy
heroicznej walki o
zakłamywanie historii za
pomocą mediów, za pomocą
popularyzacji jedynie
słusznych ustaleń
'autorytetów', z którymi
polemizować nie można. Tak
bowiem w praktyce wygląda
walka o poprawę dialogu między
Polakami. Metoda politycznego
bulteliera ,To lipa, ale
jedziemy w to, bo ciemny lud
uwierzy, jakby była emanacją
rutynowych działań na
wszechnicy cnót wszelakich,
głoszącej lipę dla 'ciemnego
ludu' w ramach statutowego
obowiązku 'poszukiwania prawdy
i jej głoszenia w poczuciu
odpowiedzialności moralnej
wobec Narodu..'
Tekst jest wyrazem
uzasadnionego braku zaufania
do 'uczonych' nauki polskiej,
którzy rezerwują - jedynie dla
siebie - prawo do badań nad
naszą przeszłością. Jest też
wyrazem braku zaufania do
'autorytetów' moralnych,
którzy po chrześcijańsku
bronią krzywdzących, ale po
barbarzyńsku - 'maczugami
dalekiego zasięgu' - tłuką
niemiłosiernie pokrzywdzonych,
a w najlepszym wypadku umywają
ręce. Brak tolerancji dla
pokrzywdzonych nie budzi
żadnego odruchu sprzeciwu ze
strony stojących ustawowo,
zawodowo na straży praw
człowieka i godności osoby
ludzkiej. Najbardziej
rozpowszechniony organ
medialny 'Gazeta Wyborcza' w
ramach rzekomej walki ze złem
udostępnia swoje łamy do
brutalnych ataków na
niewygodnych pokrzywdzonych,
'bo domagających się
bezskutecznie odsłonięcia
prawdy o swoich losach w
PRL-u' (to cytat z tekstu
Marka Nowakowskiego,
przytoczony na dowód, że inni
myślą podobnie niewygodnie).
Możliwości obrony dla
pokrzywdzonych - nie
przewiduje się.
Kto kapował i czerpał z tego
zyski - ma mnóstwo obrońców,
co innego gdy ktoś mógł
kapować, był do tego
namawiany, ale odrzucał
oferowane 'srebrniki' - dla
takiego 'szui', 'psuja'
młodzieży, miłosierdzia być
nie może. Nie jest godny
pracować tam, gdzie agenci
mogli pracować w glorii i
chwale.
Na uczelni funkcjonującej jako
swoiste ' Ministerstwo Prawdy'
zasada 'Więcej znaczy rozum
niż siła' w praktyce
realizowana jest w wersji
odwrotnej, tak po orwellowsku
- 'więcej znaczy siła, niż
rozum.' Pokrzywdzony najlepiej
aby zamilkł na zawsze, tak aby
jego krzyk zbytnio nie drażnił
subtelnych organów słuchowych
'autorytetów' moralnych.
'Autorytety' całkiem otwarcie
lansują swój stosunek do
pokrzywdzonych - dla
'nieudaczników nie ma miejsca
na uczelni' zdając się
nawiązywać do doktryny 'nur
fur Ubermenschen'. Reszta ma
być tylko milczeniem.
Józef Wieczorek
.....
e-mai:
jozef.wieczorek@interia.pl
www.geo-jwieczorek.ans.pl,
www.jwieczorek.ans.pl
P.S.
Ostatnio ukazał się tekst
Zawieszeni naukowcy UJ' Gazeta
Wyborcza 28-11-2005 o sprawie
agentów na UJ
w którym czytamy:
'Wszystkie osoby rektor chce
zaprosić na indywidualną
rozmowę. Niewykluczone, że
staną później przed rektorską
komisją ds. etyki.'
komentarz 1: Osób fałszywie
oskarżonych o negatywne
oddziaływanie na młodzież
akademicką bynajmniej rektorzy
nie zapraszali na indywidualne
rozmowy, a nawet wypraszali
ich ze swoich gabinetów i
nadal nie reagują na próby
dialogu. Tak oskarżeni nie
mogli stanąć przed komisją d/s
etyki a jeśli stanęli przed
rzecznikiem dyscyplinarnym i
wnioski były niekorzystane dla
władz UJ - ich teczki utajnia
się bardziej, niż teczki SB !
oraz: - Wszystkie
postępowania, które nie są
zgodne z ideą uniwersytetu,
muszą być przez uniwersytet
napiętnowane. Ale też musimy
sobie zdawać sprawę z tego, że
nie wolno robić nic pochopnie,
bo łatwo jest rzucić kalumnie
na kogoś, a trudno jest potem
to błoto odkleić - mówiła
prof. Maria Szewczyk w
wywiadzie dla Radia Kraków'
komentarz 2: Żadnego
napiętnowania takich
postępowań (komentarz 1) jak
nie było, tak nie ma. Widać są
one zgodne z ideą
uniwersytetu. Ale jaką one
mają zgodność z ideą
przyzwoitego postępowania ?
Józef Wieczorek
|
| autor: ~Józef Wieczorek |
|
| PS - 2005-11-27 05:13:12 |
| To co napisałem, nie oznacza,
bym uważał, że powinno sie
zrezygnować z domagania sie
naukowej rzetelności w
jakimkolwiek miejscu. Ja chcę
tylko powiedzieć, że co
najmniej równolegle powinno
sie podnosic problem
naprawienia ewidentnych
krzywd , bo nauce czekanie
bardzo nie szkodz, a ludziom
szkodzi. Moga np. z powodu byc
narażeni na chodzenie z łatka
nieudacznika, mić kłopoty z
pracą (lub jej brakiem) i
tracić zdrowie na wyjasnianie,
że nie sa wielbłądami. Gdyby
dochodzenie do rzetelności
naukowej odbywać sie miało
kosztem ich oczekiwania w tym
stanie na tą rzetelność, to
cos byłoby chyba nie w
porzadku. |
| autor: ~alberich |
|
| to jest, niestety, standard - 2005-11-27 05:04:34 |
| Artykuł ukazuje STANDARDY
odnowy . Nie zawsze
widoczne, ale gdybysmy
spojrzeli wstecz, to wielu
mogłoby podobny tekst napisać.
Z perspektywy czsu widac wiele
spraw lepiej. Problemem nie
jest jednak opisywanie, ale
mozliwośc
zadośćuczynienia, naprawienia
wyrządzonych krzywd .
Wiem, ze to banał i, że
niczego do końca nie da sie
naprawic, ale należałoby
pomysleć jak stworzyć warunki
do naprawienia tego co jest
mozliwe. Autor został przez
prawo stanu wojennego
zwolniony z pracy. Myslę, że
automatyzm polegajacy na
prostym przywróceniu go do
pracy na dawne stanowisko nie
byłby tu własciwym
zadośćuczynieniem. To
kilkadziesiąt straconych lat,
których naprawic sie nie da.
Mogł w tym czasie zostac
profesorem i urzadzic sie nie
gorzej niz profesorowie
opisywani w GP. Pytanie o
sposób naprawiania krzywd nie
jest, niestety, banalne. Dzis
nikt chyba nie wie jakto
zrobić. A trzeba coś zrobic,
bo czekanie, aż wymrą zarówno
trochę psujacy piękne oblicze
naszej nauki krzywdziciele,
jak i znacznie bardziej
niewygodni pokrzywdzeni nie
wydaje sie byc najlepszym
rozwiazaniem. Ja nie wierzę
ani w mozliwość wyjasniania
dziś całej prawdy i trochę
sceptycznie patrzę na
postawiony przez Autora zarzut
nienaukowości
raportu. Nie chodzi mi o to,
że zrobiono za mało (zgadzam
sie tu z Autorem), ale o to,
że środowisko nie jest
zainteresowane ujawnianiem
prawdy. A nie ma nic gorszego
niz prawda pojawiajaca sie
wtedy, gdy nie jest
oczekiwana. Jest na to tak
wiele dowodów w historii
nauki, że nie warto o tym
dyskutowac. Dla kogo byłby
więc pisany taki całkowicie
naukowo rzetelny raport? To sa
realia. Wydaje mi się, że
żądanie propozycji naprawienia
szkód powinno byc eksponowane
równie silnie jak żądanie
naukowej rzetelności raportu,
m.in. dlatego, że jest
łatwiejsze do realizacji niż
ta rzetelność. |
| autor: ~alberich |
|
|
|