Strona główna    Kontakt z Redakcją NFA    Logowanie  
Szukaj:

Menu główne
Aktualności:
Gorący temat
Wydarzenia
Książki, recenzje
Ogłoszenia
Archiwum
Bibliografia NFA

Władze Fundacji NFA
Cele Fundacji NFA
Co warto wiedzieć o NFA
Formy aktywności NFA
NFA w mediach
NFA w opiniach
Jak wspierać NFA
Informacje

Linki

Rekomenduj nas
Redakcja
Kontakt z Redakcją
Artykuły
Nowości
Europejska Karta     Naukowca
Patologie środowiska     akademickiego
Oszustwa naukowców
Mobbing w środowisku     akademickim
Etyka w nauce i edukacji
Debata nad Ustawą o     Szkolnictwie Wyższym
Perspektywy nauki i     szkolnictwa wyższego
Czarna Księga     Komunizmu w Nauce i     Edukacji

Wszystkie kategorie
Inne
Reforma Kudryckiej
Postulaty NFA
Reformy systemu nauki
WHISTLEBLOWING
NFA jako WATCHDOG
NFA jako Think tank
Granty European Research Council
Programy,projekty
Polonia akademicka
Kij w mrowisko
Przez khmary okulary
Rankingi
Kariera naukowa
Finanse a nauka
Poradnik dla doktoranta
Sprawy studentów
Jakość kształcenia
Społeczeństwo wiedzy
Prasa zagraniczna o nauce w Polsce i UE
Tytułologia stosowana
Cytaty, humor
Listy
Varia
ZNAK dla NFA
Lustracja w nauce i edukacji
Bibliografia NFA - chronologicznie
Subskrypcja
Informacje o nowościach na twój e-mail!
Wpisz swój e-mail i naciśnij ENTER.

Najczęściej czytane
Mobbing uczelniany
Tajne teczki UJ, ...
Darmowy program a...
Stanowisko NIEZAL...
Amerykańska konku...
Jasełka akademick...
Inna prawda o ucz...
Powracająca fala ...
O nauce instytucj...
Urodzaj na Akadem...
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Strefa NFA
Statystyki

użytkowników: 0
gości na stronie: 11


Polecamy
Polski Cyrk Naukowy
(strona archiwalna)


Ranking Światowych Uczelni 2009







Komentarze do " Na naukę nie ma pieniędzy – cz.1 - biblioteczna"

@Małorzata, minima kadrowe - 2008-07-22 13:35:01
Bardzo popieram MINIMA kadrowe, ale niespecjalnie w obecnej ich formie. Moim ideałem (czy to reformatorskośc czy nie - proszę samemu ocenić) byłyby w skrócie minima DOKTORSKIE (czyli pod tym względem nie mam oporów aby dr i dr hab. traktować "po anglosasku" - na równi), czyli np. minimum 12 doktorów informatyki, prowadzić studia mgr z informatyki. Oczywiście POZA nimi mogliby zajęcia prowadzić inni ludzie (np. matematycy, fizycy) ale do MINIMUM zaliczamy informatyków. ..... Przykrom mi, ale studia z dziedziny prowadzone przez ludzi nie majacych z ta dziedziną wiele wspolnego wydaja mi sie dziwolagiem. ...... Czy to jest "sterowanie jakością poprzez ograniczanie podaży"? Myślę, że raczej jest to nazywanie rzeczy po imieniu.
autor: ~Jan

@Malgorzata - 2008-07-22 13:23:57
Moge sobie wyobrazić najrozmaitsze warianty reform i wiele z nich postrzegam jako powiększenie istniejącego bałaganu. Zresztą specjalnie się na "reformatora" nigdy nie kreowałem i chyba nawet za takowego na tym forum nie uchodzę. ...... Np. weryfikację habilitacji popieram bardzo, albo wprowadzenie ostrzejszych konkretnych kryteriów (aby wykluczyć dziwolągi typu: hab. bez publikacji z LF w naukach scislo-technicznych). Ale jestem przeciw zniesieniu i nawet się cieszę, ze zdaje sie to ku temu zmierza (aczkolwiek certyfikat postrzegam jako SZANSĘ na weryfikację, jednak nie wierzę aby rząd się an to zdobył).
autor: ~Jan

@JanPoprzedni - 2008-07-22 11:17:15
No właśnie - a mój Profesor Bielak miał w klasie 44 uczniów (V Liceum było za moich czasów męskie) i potrafił indywidualizować podejście. Mój kolega (zawołany polonista, Teatr Międzyszkolny itp., ale "matematyko-odporny" ) dostawał 5 z matmy jak powiedział, że "2+2 to mniej niż 5" - a byli i tacy (w tym ja) musieli się mocno namęczyć na "czwórkę", a piątkę dostawali za eleganckie i oryginalne rozwiązanie! Teraz widzę, że z każdego z nas wyciągał maksimum, co mógł! I jakoś 44 chłopaków w "dziwnym wieku" mu nie przeszkadzało w indywidualnym podejściu. I to on dał mi zadania olimpijskie - i w dodatku tak "podpuścił", że ich rozwiązanie stało sie dla mnie problemem ambicjonalnym! No cóż - "różnica podejścia". Ale teraz przecież wiadomo, że "nic się nie da" - za duże klasy, dzieciaki rozrabiają (a my to nie rozrabialiśmy?), zły program, za duże pensum, za mało kasy itp., itd...A poza tym - jak można stosować nierówne kryteria ocen?! Toż to prawie kryminał!
autor: ~Tomasz Barbaszewski

zadania na Olimpiadę Matematyczną - 2008-07-22 10:37:15
Pamiętam, jak w I klasie LO byłem na profilu mat-fiz, no i odpisywałem zadania na Olimpiadę z gabloty szkolnej na korytarzu, żeby je rozwiązać później w domu. W pewnym momenice podeszła do mnie Pani nauczycielka matematyki (nas nie uczyła) i zapytała, co robię. Kiedy odpowiedziałem, że odpisuję treści zadań, odrzekła "Po co Ci to, po co ? Daj sobie spokój." Patrzyłem się nieco zbaraniały na nią ze zdziwienia, że matematyczka wygaduje takie dziwne rzeczy.
autor: ~JanPoprzedni

place - 2008-07-21 20:48:16
W imie czego dobrzy nauczyciele (czy to szkolni czy to akademiccy) maja pracowac za psie pieniadze. Jak maja inna mozliwosc za lepsza kase to powinni zmienic prace. W Polsce kazdy chcialby miec wszystko super ale za darmo. Jak sie chce sprowadzic dobrych naukowcow zza granicy to trzeba im zaplacic i dac warsztat pracy, a mamic pseudo-grantami dla powracajacych (patrz: homing FNP).
autor: ~Jaroslaw Barski

Trzymajac sie tematu... - 2008-07-21 17:40:25
Motywacja do zmian ( nawet na lepsze) sa ..programy/dzialania stymulujace oplacalna mobilnosc. W sytuacji wyjazdow i powrotow z kraju i do jest nawet w czym przebierac ( np:3w.fss.org.pl/FNP/Program Welcome, itp.) Ale jakos tych najprostrzych rozwiazan na rynku wewnetrzym nie ma-i nic sie nie zmienilo od 1989? Dlaczego ? Bo wszedzie jest tak samo..zgodnie z Ustawa...i tak samo placa i doceniaja osiagniecia /rezultaty pracy!? Po co pojechal prof Pacholski za granice ( czytaj w GW) ? Sciagnac kadry, ktorych w Kraju nie ma (??)lub nie da sie ich ruszyc?? Dziwny ..jest ten swiat?
autor: ~Zdzislaw Szulc

@ malgorzata. - 2008-07-21 16:36:12
Może zamiast mówić o zniesieniu habilitacji, należy mówić o wprowadzeniu nowego doktoratu? Jeśli dobrze rozumiem, to tak robi się to w Niemczech (głowy nie daję, nie znam wystarczająco dobrze niemieckiego systemu): zamiast starego 'doktor der cośtam' + habilitacja, jest PhD. Oczywiście przykład jest nieważny, ważna jest idea bezkonfliktowego przejścia od jednego systemu do drugiego.
autor: ~marc

@mobilnosc - 2008-07-21 16:03:34
Wpis Jana to klasyczny przyklad jak zmienic nic nie zmieniajac. Po pierwsze docelowo habilitacji ma nie byc, a po drugie to czysta, przepraszam, kpina miec caly czas 'ciepla posadke' na jednej uczelni, a habilitacje bronic na innej. To swietnie wzmocni system ogolnokrajowych powiazan w stylu ja Tobie a Ty mnie... ----------- Ogolnie ogarniaja mnie smutne refleksje. Jak pojawiaja sie juz konkretne projekty reform to dyskusje dotychczasowych 'reformatorow' sprowadzaja sie do tego jak zachowac wlasne, chociazby niewielkie, przywileje a rownoczesnie odebrac czesc przywilejow tym co sa 'na gorze'. Coraz bardziej smiesza mnie postulaty o 'rzeczywista' konkurencje czy tez 'rzetelna ocene dorobku' przy rownoczesnym domaganiu sie zachowania habilitacji i minimow kadrowych (komunistyczne marzenia o jakosci przy monopolistycznym regulowaniu podazy), a takze dotowania kierunkow, ktorych nikt nie chce studiowac, ze nie wspomne o przyslowiowej demokracji akademickiej. --------------- Przypomina mi sie stary kawal PRLowski o komuniscie francuskim. Na pytanie dziennikarza czy gdyby mial dwa samochody to oddal by jeden biednym, komunista odpowiada TAK. Na pytanie czy oddal by jedna z dowch koszul odpowiada NIE. Zdziowiony dziennikarz pyta dlaczego, na co slyszy odpowiedz: BO MAM DWIE!!!! ------------- Coraz bardziej zaczyna mi to pasowac do pozornych reformatorow... Swietnym wczesniejszym probiezem byl stosunek srodowiska do propozycji Gilowskiej zlikwidowania 'przekretu Kolodki' z 50% kosztami uzysku - 'reformatorzy' i beton w jednym stali domu...
autor: ~malgorzata.academicus

@moblinosc - 2008-07-21 15:22:35
Aby wzmoc moblinosc warto by wprowadzic prosty przepis: habilitacji (oraz profesury tytularnej itp.) nie mozna robic "u siebie", tylko "na zewnatrz", nawet jesli sie jest w "najlepszej" uczelni. Wtedy moze cos by sie "ruszylo" jesli chodzi o zastopowanie totalnej "samoreprodukcji". ..... W przypadku doktoratu to chyba nie, bo to w zasadzie studia. Ale moze zasada jak np. w Niemczech. Po doktoracie trzeba na pewien czas pojsc gdzies indziej pracowac. Czyli moze "przymusowy" post-doc i koniecznosc wygrania jakiegos zewnetrzenego konkursu?
autor: ~Jan (Janek)

Re: Mobilność - 2008-07-21 12:54:11
Tomasz Barbaszewski napisał: "Kto na polskiej uczelni powie zdolnemu studentowi, aby poszedł robić magisterium lub doktorat/habilitację do konkurencji, bo poszerzy swoje horyzonty??? " Ja to mówię wszystkim moim studentom. Andrzej Jajszczyk
autor: ~Andrzej Jajszczyk

Migracja to mrzonka - 2008-07-21 10:22:46
nierealna w Polsce. Zbyt małe zarobki, zbyt wysokie koszty życia no i tradycje to mieszkania blisko rodziny. 2-3 letnia "emigracja" jest do zaakceptowania.
autor: ~KS

Mobilność - 2008-07-21 10:11:51
W książeczce "Pan raczy żartować, Panie Feynman pisze, że po zakończeniu I stopnia studiów na MIT nie chciano go przyjąć na II. Jako powód podano, że "powinien poznać Świat poza MIT". Wylądował więc w Princeton... Kto na polskiej uczelni powie zdolnemu studentowi, aby poszedł robić magisterium lub doktorat/habilitację do konkurencji, bo poszerzy swoje horyzonty??? Powód migracji w Polsce może być w zasadzie tylko jeden - brak uprawnień do nadawania stopnia przez macierzyty wydział - a więc pensję biorę tu, a przewód otwieram tam...
autor: ~Tomasz Barbaszewski

konkursy na nauczycieli - 2008-07-21 09:33:39
Rozwiązanie problemu odsiania szkodliwych nauczycieli matematyki, fizyki itp. jest więc proste: należy przeprowadzić egzamin pisemny z rozwiązywania zadań z danego przedmiotu. Oczywiście to istotnie utrudni dyrektorom i kuratorom ocenę tego egzaminu (bo skąd mają wiedzieć, że jakieś rozwiązanie jest dobre) ale można przecież zatrudnić do tego osoby z zewnątrz. Jest jednak jeszcze jedna istotna przeszkoda przy wprowadzaniu w życie tego pomysłu: gdyby dopuścić do szkół naprawdę fachowych nauczycieli, to natychmiast upadnie arcyszkodliwa organizacja ZNP.
autor: ~Maciej Horowski

matematyka - 2008-07-21 09:19:06
Niestety prawda. Pamiętam w szkole podstawowej, żadna z naszych nauczycielek matematyki nie byla w stanie rozwiązać zadań przyslanych na olimpiadę :( Musialy szukać pomocy chyba u studentki UJ. Za trudne dla nich :( A co dopiero my?
autor: ~szczur biblioteczny

Fizyka - 2008-07-21 08:52:14
Na fizykę nie idą - bo potoczna opinia, jest taka, jak prezentuje "t". Sam tego doświadczyłem - chciałem iść na fizykę po maturze, a "Rada Rodzinna" (miałem wówczas nieco poniżej 16 lat i guzik do gadania) posłała mnie "na inżyniera" czyli na AGH. Po 2 latach uciekłem na fizykę... i ani chwili nie żałowałem. Miałem wspaniałych wykładowców a dzięki fizyce zwiedziałem pół Świata (w tych czasach inżynier nie miałby na to szans), utrzymywałem niepracującą Żonę (etnograf) i dziecka... Ale - po pierwsze na fizyce (matematyce też, trochę mniej na chemii) jest duży odsiew - w terminie skończyło 10% tych, co zaczynali na I semestrze. A więc spore ryzyko dla studenta! Poza tym - co tu dużo mówić fizykę UJ charakteryzuje spory współczynnik "samoreprodukcji" - ale trzeba przyznać także otwartość na nowe osoby. Wielu fizyków (także po habilitacji) przechodzi później do biznesu i często stają się prezesami wielkich firm (np. ATM) i taka sytuacja występuje nie tylko w Polsce i co wiecej jest uważana za normalną. A w filharmonii lub w teatrze naprawdę bardzo łatwo spotkać fizyka lub matematyka. Ale odniesienie sukcesu zawodowego jest w tych dziedzinach trudne i wymaga sporo pracy. Poza tym wynik jest obiektywnie sprawdzalny!
autor: ~Tomasz Barbaszewski

@t - 2008-07-20 13:44:48
Dobrych nauczycieli matematyki brak też na uczelniach. Wynika to trochę ze sposobu ich oceny: ocenia się głównie za "naukowość" i granty. To powoduje, że nauczanie studentów jest olewane bo nie przyspiesza awansów. Lepiej pisać bzdurne prace do znajomych zeszytów.
autor: ~Aleks

@krl - 2008-07-20 13:37:59
Cala sprawa naprawde rozbija sie o umiejetnosci nauczycieli i tu kolo sie zamyka. Dobrego nauczciela matematyki w szkole sredniej nalezy ze swieca szukac i nosic na rekach, jak sie go znajdzie.
autor: ~t

@t - 2008-07-20 13:31:01
Problem niekoniecznie tkwi gdzie indziej. Faktycznie problem jest złożony. Co do Pana pytań:........................ ........ 1. Nikt nie broni maturzystom wybierać matematykę na maturze zamiast WOS. No, ale to było pytanie retoryczne.................... ... 2. Większość wybiera WoS czy geografię, bo była źle uczona matematyki przez całą szkołę i po prostu jej nie umie..................... Czyli trzeba podnieść rangę przedmiotów ścisłych na szywstkich szczeblach edukacji. Podnieść też jakość ich nauczania, a do tego trzeba odtworzyć etos nauczyciela. Ale to są wszystko komunały. Ostatnio powtórzone w raporcie o kapitale ludzkim zespołu ekspertów rządowych. Raporcie bez wniosków co do konkretnych działań. Jak zwykle.
autor: ~krl

@t, @krl - 2008-07-20 13:29:03
Zło zaczyna się w gimnazjum które przypada na tzw. durny wiek. To są zmarnowane lata. było by zdecydowanie lepiej gdyby dopuszczalna było NIEWIELKIE ukierunkowanie gimnazjów i powrót szkół zawodowych. Zamiana zawodówek na licea profilowane nie podnosi poziomu nauczania. Powszechna łatwość uzyskania matury też nic nie daje. Jedyny "zysk" to dramatyczny spadek poziomu. Potem zupełnie nieprzymyślany wybór kierunku studiów, masowe powtarzanie roku, zmiana kierunku itp. Byle postudiować. A potem zmywak w Anglii. Studia w obecnej formie nie są skorelowana z rynkiem pracy. Jedyny wskażnik to liczba chętnych. A tak nie powinno być. Studia powinny być płatne poprzez zaciąganie kredytu w banku i konieczność jego spłaty z ew. darowaniem pewnej części po przepracowaniu (zgodnie z wykształceniem) w kraju jakiegoś okresu czasu.
autor: ~Aleks

Aha - 2008-07-20 13:20:50
Czyli jednak problem tkwi gdzie indziej. A kto broni maturzystom zdawac na maturze matematyke jako przedmiot do wyboru? Dlaczego wiekszosc wybiera WoS albo geografie?
autor: ~t

@t - 2008-07-20 13:01:49
Racja, ida nawet na płatna europeistyke itp. ale to dlatego, że nie maja wyjścia. Bo w szkole średniej nie nauczyli sie matematyki, nie zdawali jej na maturze, więc mają zamkniętą drogę do poważniejszych studiów ścisłych. Więc do wyboru zostaja im michałki.
autor: ~krl

@krl - 2008-07-20 11:25:17
Na razie maturzysci maja te rachunki w nosie i ida na platna europeistyke i platna politologie, a na fizyke nie chca isc nawet za darmo. Moze jak panstwo im zacznie placic za studiowanie, to zmienia zdanie.
autor: ~t

@t - 2008-07-20 07:57:52
Dokładniej w ostatnim poście chodziło mi o to, że oczywiście i dziennikarze i fizycy są potrzebni. Chodzi o liczby: ilu potrzeba absolwentów dziennikarstwa, a ilu kierunków ścisłych.
autor: ~krl

@t - 2008-07-20 07:44:05
Zgadzam sie z panem Horowskim: odplatność za studia by sprawęw dużym stopniu rozwiązała. Państwo zaś w ograniczonym stopniu wspierałoby ważne z jego punktu widzenia kierunki studiów, w zakresie odpowiadającym potrzebom społecznym. Tak jak obecnie w projekcie studiów zamawianych. Być może wtedy większość poszłaby na politechnikę. Albo na inne studia czysto zawodowe. I dobrze. Choć sądzę, że perspektywy pracy po fizyce i matematyce akurat sa bardzo dobre. Na pewno lepsze niż po europeistyce czy dziennikarstwie (mam na myśli pracę, gdzie wykorzystuje się wyższe wykształcenie). Bo pracodawcy potrzebują ludzi, którzy umieją myśleć i rozwiązywać problemy. W każdym razie urynkowienie, nawet częściowe, byłoby bardzo korzystne.
autor: ~krl

.. - 2008-07-20 00:40:58
Najlepiej zrobic tak jak w Iranie - student sklada papiery na uczelnie, a uczelnia administracyjnie przydziela studentow do kierunkow. Wtedy sie skoncza problemy z naborem... Odplatnosc sprawi tylko tyle, ze kto bedzie mial troche oleju w glowie to pojdzie na politechnike, a nie na matematyke czy fizyke, ktora nie daje zadnego zawodu.
autor: ~t

humanistyka jako zabawa - 2008-07-19 22:57:34
Cały problem z nieracjonalnym wyborem kierunku studiów leży w tym, że studia są bezpłatne. W związku z tym traktuje się je jako zabawę, a nie jako inwestycję. Poza tym, ktoś kto jest po dwunastu latach obowiązkowego uczęszczania do szkół podlegających tzw. kuratoriom oświaty jest zdecydowanie nie przygotowany do prawdziwego studiowania. Tym bardziej, że prawdziwe studiowanie jest istotnie utrudnione poprzez minima programowe i kadrowe oraz dwustopniowy system dochodzenia do magisterium.
autor: ~Maciej Horowski

Mhm - 2008-07-19 19:39:32
A prosze mi powiedziec, na jakie kierunki w czasach wyzu demograficznego liczba kandydatow byla mniejsza od liczby miejsc? Na jakie kierunki przyjmowano na podstawie konkursu swiadectw jeszcze przed nowa matura?
autor: ~t

Humanistyka - 2008-07-19 19:04:11
Jestem pełen szacunku dla nauk humanistycznych, ale na Boga sytuacja, w której 85% studentów studiuje na kierunkach "humanistycznych", bo boi się matematyki, jest bardzo zła. Nie potrzeba w społeczeństwie aż tylu "humanistów" po dziennikarstwie, politologii, socjologii, stosunkach międzynarodowych, europeistyce, kulturoznawstwie, filozofii itd. Ja wiem, że na tych kierunkach bardzo przyjemnie się studiuje, bo mało czego tam trzeba się uczyć. Opowiadał mi znajomy student filozofii, że w grupie studentów na roku jest kilka osób, które naprawdę chcą sie uczyć. One siadają w pierwszych rzędach na zajęciach. reszta sobie bimba, ale ze studiów nie wylatuje, a nawet je kończy. Mam wrażenie, że u nas zbytnio rozrastają się te humanistyczne kierunki studiów. No, ale taki mamy algorytm podziału dotacji na dydaktykę w szkolnictwie wyższym. Algorytm chory, bo nie biorący pod uwagę zapotrzebowania społecznego na absolwentów określonych kierunków studiów. Pieniądze z grubsza idą tam, gdzie idzie najwięcej studentów. A jak najwięcej studentów idzie np. na europeistykę, no to katedra europeistyki kwitnie, rozwija się, zwiększa się liczba profesorów z tej "dziedziny nauki". To chory system. Oczywiście najlepszy byłby system rynkowy, lub pararynkowy. Ale w takim systemie jak u nas przynajmniej trzeba by inaczej dzielić tę dotację dydaktyczna, biorąc pod uwagę interes państwa i społeczeństwa.
autor: ~krl

c.d. - 2008-07-19 14:33:03
Humanistyka jest dziedziną wiedzy, owszem niektóre jej obszary możnaby opatrzyć mianem "dziedzina nauki". A nawet, jeśli ktoś uważa całą humanistykę za naukę, to nadal, uważam, jest aktualne i ważne pytanie: w jakim stopniu państwo takie, jak Polska, powinno finansować działalność w takiej dziedzinie ? Ileś postów do tylu jest post, gdzie ktoś z forumowiczów (nie pamiętam już kto), napisał w odpowiedzi na mój post o humanistyce, że u nas w Polsce króluje XIX-to wieczny model uprawiania nauki, jako takiej i to jest właśnie to, co widzimy. Cóż, dużo chyba w tym prawdy. Ktoś moze napisać, że przecież humanistyka jest i w USA, Kanadzie i wszędzie tak naprawdę. No i znowu powtórzę, że te kraje, a zwłaszcza USA, czy Kanada mogą sobie na to pozwolić, bez jakiegoś uszczerbku na finansach moga na to wydawać pieniądze. My nie możemy, a wydajemy. Ja sam lubię historię, poczytac o wydarezniach historycznych, jest to nawet nezbędne w edukacji szkolnej, posłuchać muzyki klasycznej. Lubię słuchać "Mesjasza" Haendla, czy "Don Giovaniego" Mozarta, o czym, jak się wspomni w towarzystwie, skądinąd chętniej słuchającym o humanistyce, niż np. o fizyce, to łatwiej trafić na towarzystwo, które raczej w części ma wtedy niewyraźne miny, bo "zawodzenie" śpwiewaczki w arii "La ci darem la mano" w "Don Giovanim", to pewnie tzw. "obciach" w porównaniu z zespołami rocka czy "pop-music".
autor: ~JanPoprzedni

P. Dr Barbaszewski - 2008-07-19 14:18:36
Dziękuję za poparcie moich poglądów. Mogą one być odbierane przez część ludzi nauki, jako manifestację niechęci, czy pogardy dla humanistyki, którą, jak już pisałem, uważam za potrzebną. Uważam ją również za godną szacunku dziedzinę wiedzy (!!!) - pojęcie ogólniejsze od pojęcia "dziedzina nauki". Natomiast należałoby się zastanowić nad jej pozycją w świecie nauki i edukacji. Zatem nie uważam (to już uwaga do "szczura bibliotecznego") Russella , czy kogokolwiek , kto jest autorem jakiejś pozycji z humanistyki, od razu za zamroczonego umysłowo. Nic podobnego. Uważam natomiast, że traktowanie tego, jako działalności naukowej w takim rozmiarze, jaki jest obecnie, jest po prostu grubą przesadą.
autor: ~JanPoprzedni

@JanPoprzedni - 2008-07-17 16:16:39
Zgadzam się z Panem. W Polsce mamy do czynienia z wyraźnym "przechyłem" w stronę nauk humanistycznych. Ja akurat nie mogę narzekać, bo fizyk zawsze budzi pewien podziw (z odrobiną grozy) wśród Pań :) ale już nauki stosowane i inżynieria są traktowane jako coś a priori gorszego. A przecież w powiedzonku "Nie starczyło mu wyobraźni, aby zostać matematykiem, to stał się poetą" jest sporo racji. Jak silne jest środowisko "Humów" (skrót, a nie przezwisko!) świadczy długa walka "Fizów (ci się zapewne nie obrażą) o matematykę na maturze. Ja poprawiam błędy ortograficzne studentom na czerwono - i to grubym pisakiem! Nie daję za nie dwój, bo w zasadzie jakim prawem - liczę na poczucie wstydu. I chyba słusznie, bo przynajmniej na pozór się tym przejmują - i o dziwo: liczba błędów w oddawanych mi pracach znacznie zmalała. Ale stosunek "Humów" do nauk ścisłych jest zaraźliwy - ekonomiści, marketingowcy itp. używają często wytrycha słownego "to jest szczegół techniczny". Ile w tym lekceważenia. I skutki są widoczne w popularności kierunków wśród studentów. Trudne te studia, a po ich ukończeniu nie ma się opinii "Intelektualisty" lub "Inteligenta" w tzw. towarzystwie. To tak trochę jak ze szlachectwem, które mieszczaństwo zastąpiło maturą (to nie ja -to Boy). A teraz trzeba było pójść dalej...
autor: ~Tomasz Barbaszewski

do szczura bibliotecznego - 2008-07-17 15:43:10
Pana argument jest faktycznie klasycznym argumentem z gatunku tych kŧóre "błyskawicznie" mają zamknąć usta przeciwnikowi. Bo jeśli teraz odpowiem, ze nie wiem, co ma Pan na myśli, pisząc o puszczy dziewiczej, to narażę się na zarzut, że brak mi humanistycznego myślenia, zcy wiedzy itp. Podejrzewam bowiem, że porównanie umysłu do puszczy dziewiczej jest wzięte z jakiegoś wiersza. Wziąłem Norwida po prostu jako przykład, natomiast nie chciałem i nie chcę, żeby wywiązała się tutaj dyskusja o łatwości utwórów Norwida, czy MIckieiwcza, czy jeszcze kogoś innego. Dyskutujemy tutaj na forum o całokształcie nauki w Polsce, a w tym konkretnym przypadku o tym, jak naukę pojmuje BJ. No i niestety, pojmuje ją akurat tak, a nie inaczej. JEST ŹLE, czas upływa, nic się nie zmienia. Jeszcze raz powtórzę: humanistyka JEST potrzebna, ale nie dajmy się zwariować.
autor: ~JanPoprzedni

Jagiellonka - 2008-07-17 15:30:38
Niestety mam wrażenie, że zbiory z zakresu nauk humanistycznych też są ubogie :( np. logika średniowieczna, szekspirologia itp. :( Może faktycznie z naukami ścisłymi jest jeszcze gorzej o ile może być gorzej :( Jeśli czegoś szukam nastawiam się na to, że nie znajdę - niekiedy spotyka mnie przyjemne zaskoczenie :(
autor: ~szczur biblioteczny

Jagiellonka - 2008-07-17 15:06:46
Cała Prawda (w sensie Tischerowskim) - Jagiellonka lekceważy sporą część dorobku ludzkości zawartą w naukach ścisłych. Większość "Fizów" w poszukiwaniu literatury specjalistycznej nie ma nawet po co tam sięgać. Osobiście nie rozumiem takiej polityki. Ja tam lubię sięgnąć po dorobek humanistów, znam wielu poważnych filozofów, którzy bazują na rzetelnej wiedzy z zakresu nauk ścisłych. A niestety większość "Humów" po prostu uważa, że mają "szerokie horyzonty" i programowo unikają matematyki, fizyki, chemii itp. Rezultat - zbiory Jagiellonki, które są bardzo jednostronne. A taki np. Borodin uważał, że przede wszystkim jest chemikiem - a komponuje amatorsko. I jakoś mu znajmość chemii w komponowaniu nie przeszkadzała.
autor: ~Tomasz Barbaszewski

c.d. - 2008-07-17 12:54:42
Po prostu PRL nagromadził dla potrzeb propagandowych humanistów. Dzisiaj dla ludzi uprawiających twardą naukę nie ma miejsca. No tak, gdyby chcieli w BJ przyjąć zbiory Pana Dr Wieczorka, musieliby powołac zapewne komisję, która musiałaby ocenić ich stan, zadecydowac ewentualnie, które pozycje przyjąć, a to wymagałoby zaznajomienia się z ich treścią przynajmniej pobieżnie. Czy wyobrazącie sobie Państwo jakąś tych ludzi, z wykształcenia przeważnie filozofów, czy historyków, którzy są zmuszeni (ojej, co za wysiłek !) przeglądać jakieś "nudne" pozycje, gdzie sa omawiane np. struktury skał ? Ojej, to nie jest Norwid, czy Mickiewicz, o nie ! Tu trzeba się pomęczyć. Biedacy.
autor: ~JanPoprzedni

moje uwagi - 2008-07-17 12:45:40
Opowieść Pana Dr Wieczorka jako żywo uzupełnia się z moją przygodą w BJ, kiedy tam poszedłem, bodaj w 2000 czy 2001 r., żeby pożyczyć, czy choćby przejrzeć na miejscu pewną pozycję z nauk ścisłych. Okazało się, że jedyny jej egzemlarz został zarchiwizowany. Kiedy chciałem wyjaśnić sprawę, od Pani Bibliotekarki usłyszałem, że do Archiwum oddaje się książki po to, aby je zachować dla przyszłych pokoleń. Cóż, niech sobie - pomyślałem -wsadzą w takim razie do archiwum dzieła Kanta, Bergsona i innych. Oto przykład nauki polskiej, a drugi przykład opisywałem stosunkowo niedawno, kiedy napisałem, co widzimy w gablotach "Nowe książki w Bibliotece Jagiellońskiej". No więc widzimy humnaistyczne "mydło i powidło". Czegóż tam nie ma ? A są i powstania i twórczość jakiegoś tam poety, dzieje cesarstwa hiszpańskiego, oczywiście nie może zabraknąć filozofii (miłość Filona do Zofii, jak pisał Hugon Steinhaus :) ). Tak, oto stan nauki polskiej w BJ, której profil oczywiście nie pasuje do nauk przyrodniczych. No tak. O jejku, a co by to było, gdyby się wysilili i postawili na nauki przyrodnicze i ścisłe. No, na pewno nie odpowiadałoby to zaskorupiałym poglądom na naukę, które w Galicji były już przed wojną, a PRL wzmocnił je dodatkowo. W ogóle PRL wprowadził starszliwe spustoszenie i w umysłach ludzi i w strukturze zarządzania nauką. A więc kochaj o Filonie swoją Zofię i niechaj płodzi się filozofia :) , przelewajcie 5-te przez 10-te Panie i Panowie Prof., Dr Hab. i Dr mądre myśli na temat powstań chłopskich, czy wierszy napisanych przez Pana X, a przetłumaczonych na język Y przez Pana Z, za co Pan Z został, czy zostanie uhonorowany Doktoratem Honoris Causa UJ. Tak, tak, to jest takie zaiste porywające. A świat idzie do przodu, jak odkopią za powiedzmy 1000 lat np. ruiny BJ, to (któż wie ?) będą się zastanawiać, czym się tutaj zajmowano i cóż to byli za ludzie, którzy się tym zajmowali. Ja bym postawiłs parwe jasno: likwidacja 30% etatów na humanistyce i danie ich matematykom, fizykom etc. Dlaczego matematycy, czy fizycy, jeśli chcą się zajmować matematyką, czy fizyką, muszą wyjechać na Zachód, a w tym czasie filozofy siedza i przelewają w Krakowie swoje myśli z pustego w próżne ?
autor: ~JanPoprzedni

Do skutku - 2008-07-17 09:20:43
No to proszę przekazać tą przyjemną informację uczelniom, które nie gardzą literaturą naukową. Wymiana informacji jest łatwa: kontakt ze mną także łatwy : jozef.wieczorek@interia.pl
autor: ~Józef Wieczorek

Do skutku - 2008-07-16 23:56:39
Są inne uczelnie w PL, które być może z przyjemnością przyjmą dary. Wrocław, Poznań...zachód Polski nie gardzi.
autor: ~KS

grzyb - 2008-07-16 21:13:31
Może to grzb ma wpływ na autonomiczny personel biblioteczny i stąd takie decyzje. Ale jak sie wyrzuci zbiory na makulaturę to i z grzybem nie będzie problemu.
autor: ~Józef Wieczorek

grzyb - 2008-07-16 20:30:45
najgorsze jest to że w Jagiellonce grzyb niszczy starodruki, natknęłam się dzisiaj na komentarz do Petrusa Heliasa, hm, kiedyś zamówiłam Loci Vermigliego wyglądaly strasznie :( miały zostać oddane do konserwacji :(
autor: ~szczur biblioteczny

dla biblioteki- to makulatura - 2008-07-16 18:27:40
Jak zwykle pan Marek nie jest w stanie napisać nawet krótkiego tekstu który by nie był wzajemnie sprzeczny ! Zresztą rozpowszechnianie takich 'poglądow' jest moim zdaniem naganne i proplagiatowe ! Przy realizacji takich założeń raj dla plagiatorów. Nikt nie wykryje, tym bardziej że tych co potrafili wykrywać plagiaty z nauki się usuwa ! Wyrzucanie na śmietnik takiego zbioru to barbarzyństwo preferowane w polskim systemie nauki o czym będzie w kolejnych tekstach, bo to jest skutek i przyczyna mizerii nauki polskiej ! Nie ma zresztą sensu pisać prac naukowych i je finansować skoro po uzyskaniu punktów za publikowanie wyrzuca się je na śmietnik. To już lepiej przeznaczyć pieniądze na moherowe berety ! (chronią chyba od zimna ) niż na taką naukę .
autor: ~Józef Wieczorek

dla biblioteki- to makulatura - 2008-07-16 18:11:05
Przy tendencji calkowitej digitalizacji czasopism, DLA BIBLIOTEKI to zbior jest makulatura. Owszem - to gratka dla poszczegolnych osob specjalizujacych sie w danym zagadnieniu, ale mlodzi ludzi teraz bazuja na elektronicznych streszczeniach! Sam wyrzucilem pare tysiecy odbitek i kserokopii przed przeprowadzka do Polski (co prawda dzis juz zaluje...bo polskie biblioteki to nie amerykanskie)
autor: ~Marek Wronski

nie da się ukryć - 2008-07-16 12:12:16
Co się gromadzi (ło) w bibliotekach to tak się składa, ze wiem i coś będzie jeszcze na ten temat. Fakt, że dawniej odbitki biblioteki kupowały w antykwariatach ( zwykle za 1-2 zł od sztuki) zwykle oddawane przez rodziny zmarłych uczonych. Sam tez w taki sposób powiększałem moją bibliotekę. Po otworzeniu geologii na UŚ co jakiś czas z antykwariatu na Brackiej w Krakowie wywożono spore paczki, także nadbitek. Bo niby w jaki sposób i to najtańszy można wzbogacić bibliotekę której prawie nie było? Oczywiście otrzymywanie darów darmowych nie wzbogaca personelu bibliotecznego, o wiele lepiej jest jak biblioteka dostaje zwiększoną pulę finansową ( z kieszeni podatnika) na swoje funkcjonowanie ! konieczne dla zabezpieczenia działalności naukowej. Darmowe dary takiej działalności nie zabezpieczają ! A zresztą co jest za darmo to nic nie warte, choćby to było złoto, czy diamenty! Na tym polega nędza nauki polskiej i o tym będzie tez w dalszych częściach
autor: ~Józef Wieczorek

Pietrzyk - 2008-07-16 12:05:32
hm jednak gromadzą, sam Pietrzyk o ile pamiętam oddał nadbitkę artykułu z dedykacją Conley'ego, Thomas Conley. Czasem natrafiam na nadbitki w BJ :( Ten ma zdaje się tę dedykację: Conley, Thomas M. (1941- ). Tytuł Some renaissance Polish commentaries on Aristotle's "Rhetoric" and Hermogenes' "On ideas" / Thomas Conley. Adres wydawniczy [Berkeley], 1994.
autor: ~szczur biblioteczny



podaj: imię
e-mail
temat
treść
 

© 2007 NFA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
0.123 | powered by jPORTAL 2