| @Małorzata, minima kadrowe - 2008-07-22 13:35:01 |
| Bardzo popieram MINIMA
kadrowe, ale niespecjalnie w
obecnej ich formie. Moim
ideałem (czy to
reformatorskośc czy nie -
proszę samemu ocenić) byłyby w
skrócie minima DOKTORSKIE
(czyli pod tym względem nie
mam oporów aby dr i dr hab.
traktować "po
anglosasku" - na równi),
czyli np. minimum 12 doktorów
informatyki, prowadzić studia
mgr z informatyki. Oczywiście
POZA nimi mogliby zajęcia
prowadzić inni ludzie (np.
matematycy, fizycy) ale do
MINIMUM zaliczamy
informatyków.
..... Przykrom mi, ale studia
z dziedziny prowadzone przez
ludzi nie majacych z ta
dziedziną wiele wspolnego
wydaja mi sie dziwolagiem.
...... Czy to jest
"sterowanie jakością
poprzez ograniczanie
podaży"? Myślę, że raczej
jest to nazywanie rzeczy po
imieniu. |
| autor: ~Jan |
|
| @Malgorzata - 2008-07-22 13:23:57 |
| Moge sobie wyobrazić
najrozmaitsze warianty reform
i wiele z nich postrzegam jako
powiększenie istniejącego
bałaganu. Zresztą specjalnie
się na "reformatora"
nigdy nie kreowałem i chyba
nawet za takowego na tym forum
nie uchodzę. ...... Np.
weryfikację habilitacji
popieram bardzo, albo
wprowadzenie ostrzejszych
konkretnych kryteriów (aby
wykluczyć dziwolągi typu: hab.
bez publikacji z LF w naukach
scislo-technicznych). Ale
jestem przeciw zniesieniu i
nawet się cieszę, ze zdaje sie
to ku temu zmierza (aczkolwiek
certyfikat postrzegam jako
SZANSĘ na weryfikację, jednak
nie wierzę aby rząd się an to
zdobył). |
| autor: ~Jan |
|
| @JanPoprzedni - 2008-07-22 11:17:15 |
| No właśnie - a mój Profesor
Bielak miał w klasie 44
uczniów (V Liceum było za
moich czasów męskie) i
potrafił indywidualizować
podejście. Mój kolega
(zawołany polonista, Teatr
Międzyszkolny itp., ale
"matematyko-odporny"
) dostawał 5 z matmy jak
powiedział, że "2+2 to
mniej niż 5" - a byli i
tacy (w tym ja) musieli się
mocno namęczyć na
"czwórkę", a piątkę
dostawali za eleganckie i
oryginalne rozwiązanie! Teraz
widzę, że z każdego z nas
wyciągał maksimum, co mógł! I
jakoś 44 chłopaków w
"dziwnym wieku" mu
nie przeszkadzało w
indywidualnym podejściu. I to
on dał mi zadania olimpijskie
- i w dodatku tak
"podpuścił", że ich
rozwiązanie stało sie dla mnie
problemem ambicjonalnym! No
cóż - "różnica
podejścia". Ale teraz
przecież wiadomo, że "nic
się nie da" - za duże
klasy, dzieciaki rozrabiają (a
my to nie rozrabialiśmy?), zły
program, za duże pensum, za
mało kasy itp., itd...A poza
tym - jak można stosować
nierówne kryteria ocen?! Toż
to prawie kryminał! |
| autor: ~Tomasz Barbaszewski |
|
| zadania na Olimpiadę
Matematyczną - 2008-07-22 10:37:15 |
| Pamiętam, jak w I klasie LO
byłem na profilu mat-fiz, no i
odpisywałem zadania na
Olimpiadę z gabloty szkolnej
na korytarzu, żeby je
rozwiązać później w domu. W
pewnym momenice podeszła do
mnie Pani nauczycielka
matematyki (nas nie uczyła) i
zapytała, co robię. Kiedy
odpowiedziałem, że odpisuję
treści zadań, odrzekła
"Po co Ci to, po co ? Daj
sobie spokój." Patrzyłem
się nieco zbaraniały na nią ze
zdziwienia, że matematyczka
wygaduje takie dziwne rzeczy. |
| autor: ~JanPoprzedni |
|
| place - 2008-07-21 20:48:16 |
| W imie czego dobrzy
nauczyciele (czy to szkolni
czy to akademiccy) maja
pracowac za psie pieniadze.
Jak maja inna mozliwosc za
lepsza kase to powinni zmienic
prace. W Polsce kazdy chcialby
miec wszystko super ale za
darmo. Jak sie chce sprowadzic
dobrych naukowcow zza granicy
to trzeba im zaplacic i dac
warsztat pracy, a mamic
pseudo-grantami dla
powracajacych (patrz: homing
FNP). |
| autor: ~Jaroslaw Barski |
|
| Trzymajac sie tematu... - 2008-07-21 17:40:25 |
| Motywacja do zmian ( nawet na
lepsze) sa
..programy/dzialania
stymulujace oplacalna
mobilnosc. W sytuacji wyjazdow
i powrotow z kraju i do jest
nawet w czym przebierac (
np:3w.fss.org.pl/FNP/Program
Welcome, itp.) Ale jakos tych
najprostrzych rozwiazan na
rynku wewnetrzym nie ma-i nic
sie nie zmienilo od 1989?
Dlaczego ? Bo wszedzie jest
tak samo..zgodnie z Ustawa...i
tak samo placa i doceniaja
osiagniecia /rezultaty pracy!?
Po co pojechal prof Pacholski
za granice ( czytaj w GW) ?
Sciagnac kadry, ktorych w
Kraju nie ma (??)lub nie da
sie ich ruszyc?? Dziwny ..jest
ten swiat? |
| autor: ~Zdzislaw Szulc |
|
| @ malgorzata. - 2008-07-21 16:36:12 |
| Może zamiast mówić o
zniesieniu habilitacji, należy
mówić o wprowadzeniu nowego
doktoratu? Jeśli dobrze
rozumiem, to tak robi się to w
Niemczech (głowy nie daję, nie
znam wystarczająco dobrze
niemieckiego systemu): zamiast
starego 'doktor der cośtam' +
habilitacja, jest PhD.
Oczywiście przykład jest
nieważny, ważna jest idea
bezkonfliktowego przejścia od
jednego systemu do drugiego. |
| autor: ~marc |
|
| @mobilnosc - 2008-07-21 16:03:34 |
| Wpis Jana to klasyczny
przyklad jak zmienic nic nie
zmieniajac. Po pierwsze
docelowo habilitacji ma nie
byc, a po drugie to czysta,
przepraszam, kpina miec caly
czas 'ciepla posadke' na
jednej uczelni, a habilitacje
bronic na innej. To swietnie
wzmocni system ogolnokrajowych
powiazan w stylu ja Tobie a Ty
mnie... ----------- Ogolnie
ogarniaja mnie smutne
refleksje. Jak pojawiaja sie
juz konkretne projekty reform
to dyskusje dotychczasowych
'reformatorow' sprowadzaja sie
do tego jak zachowac wlasne,
chociazby niewielkie,
przywileje a rownoczesnie
odebrac czesc przywilejow tym
co sa 'na gorze'. Coraz
bardziej smiesza mnie
postulaty o 'rzeczywista'
konkurencje czy tez 'rzetelna
ocene dorobku' przy
rownoczesnym domaganiu sie
zachowania habilitacji i
minimow kadrowych
(komunistyczne marzenia o
jakosci przy monopolistycznym
regulowaniu podazy), a takze
dotowania kierunkow, ktorych
nikt nie chce studiowac, ze
nie wspomne o przyslowiowej
demokracji akademickiej.
--------------- Przypomina mi
sie stary kawal PRLowski o
komuniscie francuskim. Na
pytanie dziennikarza czy gdyby
mial dwa samochody to oddal by
jeden biednym, komunista
odpowiada TAK. Na pytanie czy
oddal by jedna z dowch koszul
odpowiada NIE. Zdziowiony
dziennikarz pyta dlaczego, na
co slyszy odpowiedz: BO MAM
DWIE!!!! ------------- Coraz
bardziej zaczyna mi to pasowac
do pozornych reformatorow...
Swietnym wczesniejszym
probiezem byl stosunek
srodowiska do propozycji
Gilowskiej zlikwidowania
'przekretu Kolodki' z 50%
kosztami uzysku -
'reformatorzy' i beton w
jednym stali domu... |
| autor: ~malgorzata.academicus |
|
| @moblinosc - 2008-07-21 15:22:35 |
| Aby wzmoc moblinosc warto by
wprowadzic prosty przepis:
habilitacji (oraz profesury
tytularnej itp.) nie mozna
robic "u siebie",
tylko "na zewnatrz",
nawet jesli sie jest w
"najlepszej"
uczelni. Wtedy moze cos by sie
"ruszylo" jesli
chodzi o zastopowanie totalnej
"samoreprodukcji".
..... W przypadku doktoratu to
chyba nie, bo to w zasadzie
studia. Ale moze zasada jak
np. w Niemczech. Po doktoracie
trzeba na pewien czas pojsc
gdzies indziej pracowac. Czyli
moze "przymusowy"
post-doc i koniecznosc
wygrania jakiegos
zewnetrzenego konkursu? |
| autor: ~Jan (Janek) |
|
| Re: Mobilność - 2008-07-21 12:54:11 |
| Tomasz Barbaszewski napisał:
"Kto na polskiej uczelni
powie zdolnemu studentowi, aby
poszedł robić magisterium lub
doktorat/habilitację do
konkurencji, bo poszerzy swoje
horyzonty??? "
Ja to mówię wszystkim moim
studentom.
Andrzej Jajszczyk
|
| autor: ~Andrzej Jajszczyk |
|
| Migracja to mrzonka - 2008-07-21 10:22:46 |
| nierealna w Polsce. Zbyt małe
zarobki, zbyt wysokie koszty
życia no i tradycje to
mieszkania blisko rodziny. 2-3
letnia "emigracja"
jest do zaakceptowania. |
| autor: ~KS |
|
| Mobilność - 2008-07-21 10:11:51 |
| W książeczce "Pan raczy
żartować, Panie Feynman pisze,
że po zakończeniu I stopnia
studiów na MIT nie chciano go
przyjąć na II. Jako powód
podano, że "powinien
poznać Świat poza MIT".
Wylądował więc w Princeton...
Kto na polskiej uczelni powie
zdolnemu studentowi, aby
poszedł robić magisterium lub
doktorat/habilitację do
konkurencji, bo poszerzy swoje
horyzonty??? Powód migracji w
Polsce może być w zasadzie
tylko jeden - brak uprawnień
do nadawania stopnia przez
macierzyty wydział - a więc
pensję biorę tu, a przewód
otwieram tam... |
| autor: ~Tomasz Barbaszewski |
|
| konkursy na nauczycieli - 2008-07-21 09:33:39 |
| Rozwiązanie problemu odsiania
szkodliwych nauczycieli
matematyki, fizyki itp. jest
więc proste: należy
przeprowadzić egzamin pisemny
z rozwiązywania zadań z danego
przedmiotu. Oczywiście to
istotnie utrudni dyrektorom i
kuratorom ocenę tego egzaminu
(bo skąd mają wiedzieć, że
jakieś rozwiązanie jest dobre)
ale można przecież zatrudnić
do tego osoby z zewnątrz. Jest
jednak jeszcze jedna istotna
przeszkoda przy wprowadzaniu w
życie tego pomysłu: gdyby
dopuścić do szkół naprawdę
fachowych nauczycieli, to
natychmiast upadnie
arcyszkodliwa organizacja ZNP.
|
| autor: ~Maciej Horowski |
|
| matematyka - 2008-07-21 09:19:06 |
| Niestety prawda. Pamiętam w
szkole podstawowej, żadna z
naszych nauczycielek
matematyki nie byla w stanie
rozwiązać zadań przyslanych na
olimpiadę :( Musialy szukać
pomocy chyba u studentki UJ.
Za trudne dla nich :(
A co dopiero my?
|
| autor: ~szczur biblioteczny |
|
| Fizyka - 2008-07-21 08:52:14 |
| Na fizykę nie idą - bo
potoczna opinia, jest taka,
jak prezentuje "t".
Sam tego doświadczyłem -
chciałem iść na fizykę po
maturze, a "Rada
Rodzinna" (miałem wówczas
nieco poniżej 16 lat i guzik
do gadania) posłała mnie
"na inżyniera" czyli
na AGH. Po 2 latach uciekłem
na fizykę... i ani chwili nie
żałowałem. Miałem wspaniałych
wykładowców a dzięki fizyce
zwiedziałem pół Świata (w tych
czasach inżynier nie miałby na
to szans), utrzymywałem
niepracującą Żonę (etnograf) i
dziecka... Ale - po pierwsze
na fizyce (matematyce też,
trochę mniej na chemii) jest
duży odsiew - w terminie
skończyło 10% tych, co
zaczynali na I semestrze. A
więc spore ryzyko dla
studenta! Poza tym - co tu
dużo mówić fizykę UJ
charakteryzuje spory
współczynnik
"samoreprodukcji" -
ale trzeba przyznać także
otwartość na nowe osoby. Wielu
fizyków (także po habilitacji)
przechodzi później do biznesu
i często stają się prezesami
wielkich firm (np. ATM) i taka
sytuacja występuje nie tylko w
Polsce i co wiecej jest
uważana za normalną. A w
filharmonii lub w teatrze
naprawdę bardzo łatwo spotkać
fizyka lub matematyka. Ale
odniesienie sukcesu zawodowego
jest w tych dziedzinach trudne
i wymaga sporo pracy. Poza tym
wynik jest obiektywnie
sprawdzalny! |
| autor: ~Tomasz Barbaszewski |
|
| @t - 2008-07-20 13:44:48 |
| Dobrych nauczycieli matematyki
brak też na uczelniach. Wynika
to trochę ze sposobu ich
oceny: ocenia się głównie za
"naukowość" i
granty. To powoduje, że
nauczanie studentów jest
olewane bo nie przyspiesza
awansów. Lepiej pisać bzdurne
prace do znajomych zeszytów. |
| autor: ~Aleks |
|
| @krl - 2008-07-20 13:37:59 |
| Cala sprawa naprawde rozbija
sie o umiejetnosci nauczycieli
i tu kolo sie zamyka. Dobrego
nauczciela matematyki w szkole
sredniej nalezy ze swieca
szukac i nosic na rekach, jak
sie go znajdzie. |
| autor: ~t |
|
| @t - 2008-07-20 13:31:01 |
| Problem niekoniecznie tkwi
gdzie indziej. Faktycznie
problem jest złożony. Co do
Pana
pytań:........................
........
1. Nikt nie broni maturzystom
wybierać matematykę na maturze
zamiast WOS. No, ale to było
pytanie
retoryczne....................
...
2. Większość wybiera WoS czy
geografię, bo była źle uczona
matematyki przez całą szkołę i
po prostu jej nie
umie.....................
Czyli trzeba podnieść rangę
przedmiotów ścisłych na
szywstkich szczeblach
edukacji. Podnieść też jakość
ich nauczania, a do tego
trzeba odtworzyć etos
nauczyciela. Ale to są
wszystko komunały. Ostatnio
powtórzone w raporcie o
kapitale ludzkim zespołu
ekspertów rządowych. Raporcie
bez wniosków co do konkretnych
działań. Jak zwykle. |
| autor: ~krl |
|
| @t, @krl - 2008-07-20 13:29:03 |
| Zło zaczyna się w gimnazjum
które przypada na tzw. durny
wiek. To są zmarnowane lata.
było by zdecydowanie lepiej
gdyby dopuszczalna było
NIEWIELKIE ukierunkowanie
gimnazjów i powrót szkół
zawodowych. Zamiana zawodówek
na licea profilowane nie
podnosi poziomu nauczania.
Powszechna łatwość uzyskania
matury też nic nie daje.
Jedyny "zysk" to
dramatyczny spadek poziomu.
Potem zupełnie nieprzymyślany
wybór kierunku studiów, masowe
powtarzanie roku, zmiana
kierunku itp. Byle
postudiować. A potem zmywak w
Anglii. Studia w obecnej
formie nie są skorelowana z
rynkiem pracy. Jedyny wskażnik
to liczba chętnych. A tak nie
powinno być. Studia powinny
być płatne poprzez zaciąganie
kredytu w banku i konieczność
jego spłaty z ew. darowaniem
pewnej części po
przepracowaniu (zgodnie z
wykształceniem) w kraju
jakiegoś okresu czasu. |
| autor: ~Aleks |
|
| Aha - 2008-07-20 13:20:50 |
| Czyli jednak problem tkwi
gdzie indziej. A kto broni
maturzystom zdawac na maturze
matematyke jako przedmiot do
wyboru? Dlaczego wiekszosc
wybiera WoS albo geografie? |
| autor: ~t |
|
| @t - 2008-07-20 13:01:49 |
| Racja, ida nawet na płatna
europeistyke itp. ale to
dlatego, że nie maja wyjścia.
Bo w szkole średniej nie
nauczyli sie matematyki, nie
zdawali jej na maturze, więc
mają zamkniętą drogę do
poważniejszych studiów
ścisłych. Więc do wyboru
zostaja im michałki. |
| autor: ~krl |
|
| @krl - 2008-07-20 11:25:17 |
| Na razie maturzysci maja te
rachunki w nosie i ida na
platna europeistyke i platna
politologie, a na fizyke nie
chca isc nawet za darmo. Moze
jak panstwo im zacznie placic
za studiowanie, to zmienia
zdanie. |
| autor: ~t |
|
| @t - 2008-07-20 07:57:52 |
| Dokładniej w ostatnim poście
chodziło mi o to, że
oczywiście i dziennikarze i
fizycy są potrzebni. Chodzi o
liczby: ilu potrzeba
absolwentów dziennikarstwa, a
ilu kierunków ścisłych. |
| autor: ~krl |
|
| @t - 2008-07-20 07:44:05 |
| Zgadzam sie z panem Horowskim:
odplatność za studia by
sprawęw dużym stopniu
rozwiązała. Państwo zaś w
ograniczonym stopniu
wspierałoby ważne z jego
punktu widzenia kierunki
studiów, w zakresie
odpowiadającym potrzebom
społecznym. Tak jak obecnie w
projekcie studiów
zamawianych.
Być może wtedy większość
poszłaby na politechnikę. Albo
na inne studia czysto
zawodowe. I dobrze. Choć
sądzę, że perspektywy pracy po
fizyce i matematyce akurat sa
bardzo dobre. Na pewno lepsze
niż po europeistyce czy
dziennikarstwie (mam na myśli
pracę, gdzie wykorzystuje się
wyższe wykształcenie). Bo
pracodawcy potrzebują ludzi,
którzy umieją myśleć i
rozwiązywać problemy. W każdym
razie urynkowienie, nawet
częściowe, byłoby bardzo
korzystne. |
| autor: ~krl |
|
| .. - 2008-07-20 00:40:58 |
| Najlepiej zrobic tak jak w
Iranie - student sklada
papiery na uczelnie, a
uczelnia administracyjnie
przydziela studentow do
kierunkow. Wtedy sie skoncza
problemy z naborem...
Odplatnosc sprawi tylko tyle,
ze kto bedzie mial troche
oleju w glowie to pojdzie na
politechnike, a nie na
matematyke czy fizyke, ktora
nie daje zadnego zawodu. |
| autor: ~t |
|
| humanistyka jako zabawa - 2008-07-19 22:57:34 |
| Cały problem z nieracjonalnym
wyborem kierunku studiów leży
w tym, że studia są bezpłatne.
W związku z tym traktuje się
je jako zabawę, a nie jako
inwestycję. Poza tym, ktoś kto
jest po dwunastu latach
obowiązkowego uczęszczania do
szkół podlegających tzw.
kuratoriom oświaty jest
zdecydowanie nie przygotowany
do prawdziwego studiowania.
Tym bardziej, że prawdziwe
studiowanie jest istotnie
utrudnione poprzez minima
programowe i kadrowe oraz
dwustopniowy system
dochodzenia do magisterium. |
| autor: ~Maciej Horowski |
|
| Mhm - 2008-07-19 19:39:32 |
| A prosze mi powiedziec, na
jakie kierunki w czasach wyzu
demograficznego liczba
kandydatow byla mniejsza od
liczby miejsc? Na jakie
kierunki przyjmowano na
podstawie konkursu swiadectw
jeszcze przed nowa matura? |
| autor: ~t |
|
| Humanistyka - 2008-07-19 19:04:11 |
| Jestem pełen szacunku dla nauk
humanistycznych, ale na Boga
sytuacja, w której 85%
studentów studiuje na
kierunkach
"humanistycznych",
bo boi się matematyki, jest
bardzo zła. Nie potrzeba w
społeczeństwie aż tylu
"humanistów" po
dziennikarstwie, politologii,
socjologii, stosunkach
międzynarodowych,
europeistyce,
kulturoznawstwie, filozofii
itd. Ja wiem, że na tych
kierunkach bardzo przyjemnie
się studiuje, bo mało czego
tam trzeba się uczyć.
Opowiadał mi znajomy student
filozofii, że w grupie
studentów na roku jest kilka
osób, które naprawdę chcą sie
uczyć. One siadają w
pierwszych rzędach na
zajęciach. reszta sobie bimba,
ale ze studiów nie wylatuje, a
nawet je kończy. Mam wrażenie,
że u nas zbytnio rozrastają
się te humanistyczne kierunki
studiów. No, ale taki mamy
algorytm podziału dotacji na
dydaktykę w szkolnictwie
wyższym. Algorytm chory, bo
nie biorący pod uwagę
zapotrzebowania społecznego na
absolwentów określonych
kierunków studiów. Pieniądze z
grubsza idą tam, gdzie idzie
najwięcej studentów. A jak
najwięcej studentów idzie np.
na europeistykę, no to katedra
europeistyki kwitnie, rozwija
się, zwiększa się liczba
profesorów z tej
"dziedziny nauki".
To chory system.
Oczywiście najlepszy byłby
system rynkowy, lub
pararynkowy. Ale w takim
systemie jak u nas
przynajmniej trzeba by inaczej
dzielić tę dotację
dydaktyczna, biorąc pod uwagę
interes państwa i
społeczeństwa. |
| autor: ~krl |
|
| c.d. - 2008-07-19 14:33:03 |
| Humanistyka jest dziedziną
wiedzy, owszem niektóre jej
obszary możnaby opatrzyć
mianem "dziedzina
nauki". A nawet, jeśli
ktoś uważa całą humanistykę za
naukę, to nadal, uważam, jest
aktualne i ważne pytanie: w
jakim stopniu państwo takie,
jak Polska, powinno finansować
działalność w takiej
dziedzinie ? Ileś postów do
tylu jest post, gdzie ktoś z
forumowiczów (nie pamiętam już
kto), napisał w odpowiedzi na
mój post o humanistyce, że u
nas w Polsce króluje XIX-to
wieczny model uprawiania
nauki, jako takiej i to jest
właśnie to, co widzimy. Cóż,
dużo chyba w tym prawdy. Ktoś
moze napisać, że przecież
humanistyka jest i w USA,
Kanadzie i wszędzie tak
naprawdę. No i znowu powtórzę,
że te kraje, a zwłaszcza USA,
czy Kanada mogą sobie na to
pozwolić, bez jakiegoś
uszczerbku na finansach moga
na to wydawać pieniądze. My
nie możemy, a wydajemy. Ja sam
lubię historię, poczytac o
wydarezniach historycznych,
jest to nawet nezbędne w
edukacji szkolnej, posłuchać
muzyki klasycznej. Lubię
słuchać "Mesjasza"
Haendla, czy "Don
Giovaniego" Mozarta, o
czym, jak się wspomni w
towarzystwie, skądinąd
chętniej słuchającym o
humanistyce, niż np. o fizyce,
to łatwiej trafić na
towarzystwo, które raczej w
części ma wtedy niewyraźne
miny, bo
"zawodzenie"
śpwiewaczki w arii "La ci
darem la mano" w
"Don Giovanim", to
pewnie tzw.
"obciach" w
porównaniu z zespołami rocka
czy "pop-music". |
| autor: ~JanPoprzedni |
|
| P. Dr Barbaszewski - 2008-07-19 14:18:36 |
| Dziękuję za poparcie moich
poglądów. Mogą one być
odbierane przez część ludzi
nauki, jako manifestację
niechęci, czy pogardy dla
humanistyki, którą, jak już
pisałem, uważam za potrzebną.
Uważam ją również za godną
szacunku dziedzinę wiedzy
(!!!) - pojęcie ogólniejsze od
pojęcia "dziedzina
nauki". Natomiast
należałoby się zastanowić nad
jej pozycją w świecie nauki i
edukacji. Zatem nie uważam (to
już uwaga do "szczura
bibliotecznego") Russella
, czy kogokolwiek , kto jest
autorem jakiejś pozycji z
humanistyki, od razu za
zamroczonego umysłowo. Nic
podobnego. Uważam natomiast,
że traktowanie tego, jako
działalności naukowej w takim
rozmiarze, jaki jest obecnie,
jest po prostu grubą przesadą.
|
| autor: ~JanPoprzedni |
|
| @JanPoprzedni - 2008-07-17 16:16:39 |
| Zgadzam się z Panem. W Polsce
mamy do czynienia z wyraźnym
"przechyłem" w
stronę nauk humanistycznych.
Ja akurat nie mogę narzekać,
bo fizyk zawsze budzi pewien
podziw (z odrobiną grozy)
wśród Pań :) ale już nauki
stosowane i inżynieria są
traktowane jako coś a priori
gorszego. A przecież w
powiedzonku "Nie
starczyło mu wyobraźni, aby
zostać matematykiem, to stał
się poetą" jest sporo
racji. Jak silne jest
środowisko "Humów"
(skrót, a nie przezwisko!)
świadczy długa walka
"Fizów (ci się zapewne
nie obrażą) o matematykę na
maturze. Ja poprawiam błędy
ortograficzne studentom na
czerwono - i to grubym
pisakiem! Nie daję za nie
dwój, bo w zasadzie jakim
prawem - liczę na poczucie
wstydu. I chyba słusznie, bo
przynajmniej na pozór się tym
przejmują - i o dziwo: liczba
błędów w oddawanych mi pracach
znacznie zmalała. Ale stosunek
"Humów" do nauk
ścisłych jest zaraźliwy -
ekonomiści, marketingowcy itp.
używają często wytrycha
słownego "to jest
szczegół techniczny". Ile
w tym lekceważenia. I skutki
są widoczne w popularności
kierunków wśród studentów.
Trudne te studia, a po ich
ukończeniu nie ma się opinii
"Intelektualisty"
lub "Inteligenta" w
tzw. towarzystwie. To tak
trochę jak ze szlachectwem,
które mieszczaństwo zastąpiło
maturą (to nie ja -to Boy). A
teraz trzeba było pójść
dalej... |
| autor: ~Tomasz Barbaszewski |
|
| do szczura bibliotecznego - 2008-07-17 15:43:10 |
| Pana argument jest faktycznie
klasycznym argumentem z
gatunku tych kŧóre
"błyskawicznie" mają
zamknąć usta przeciwnikowi. Bo
jeśli teraz odpowiem, ze nie
wiem, co ma Pan na myśli,
pisząc o puszczy dziewiczej,
to narażę się na zarzut, że
brak mi humanistycznego
myślenia, zcy wiedzy itp.
Podejrzewam bowiem, że
porównanie umysłu do puszczy
dziewiczej jest wzięte z
jakiegoś wiersza. Wziąłem
Norwida po prostu jako
przykład, natomiast nie
chciałem i nie chcę, żeby
wywiązała się tutaj dyskusja o
łatwości utwórów Norwida, czy
MIckieiwcza, czy jeszcze kogoś
innego. Dyskutujemy tutaj na
forum o całokształcie nauki w
Polsce, a w tym konkretnym
przypadku o tym, jak naukę
pojmuje BJ. No i niestety,
pojmuje ją akurat tak, a nie
inaczej. JEST ŹLE, czas
upływa, nic się nie zmienia.
Jeszcze raz powtórzę:
humanistyka JEST potrzebna,
ale nie dajmy się zwariować. |
| autor: ~JanPoprzedni |
|
| Jagiellonka - 2008-07-17 15:30:38 |
| Niestety mam wrażenie, że
zbiory z zakresu nauk
humanistycznych też są ubogie
:( np. logika średniowieczna,
szekspirologia itp. :(
Może faktycznie z naukami
ścisłymi jest jeszcze gorzej o
ile może być gorzej :(
Jeśli czegoś szukam nastawiam
się na to, że nie znajdę -
niekiedy spotyka mnie
przyjemne zaskoczenie :( |
| autor: ~szczur biblioteczny |
|
| Jagiellonka - 2008-07-17 15:06:46 |
| Cała Prawda (w sensie
Tischerowskim) - Jagiellonka
lekceważy sporą część dorobku
ludzkości zawartą w naukach
ścisłych. Większość
"Fizów" w
poszukiwaniu literatury
specjalistycznej nie ma nawet
po co tam sięgać. Osobiście
nie rozumiem takiej polityki.
Ja tam lubię sięgnąć po
dorobek humanistów, znam wielu
poważnych filozofów, którzy
bazują na rzetelnej wiedzy z
zakresu nauk ścisłych. A
niestety większość
"Humów" po prostu
uważa, że mają "szerokie
horyzonty" i programowo
unikają matematyki, fizyki,
chemii itp. Rezultat - zbiory
Jagiellonki, które są bardzo
jednostronne. A taki np.
Borodin uważał, że przede
wszystkim jest chemikiem - a
komponuje amatorsko. I jakoś
mu znajmość chemii w
komponowaniu nie
przeszkadzała. |
| autor: ~Tomasz Barbaszewski |
|
| c.d. - 2008-07-17 12:54:42 |
| Po prostu PRL nagromadził dla
potrzeb propagandowych
humanistów. Dzisiaj dla ludzi
uprawiających twardą naukę nie
ma miejsca. No tak, gdyby
chcieli w BJ przyjąć zbiory
Pana Dr Wieczorka, musieliby
powołac zapewne komisję, która
musiałaby ocenić ich stan,
zadecydowac ewentualnie, które
pozycje przyjąć, a to
wymagałoby zaznajomienia się z
ich treścią przynajmniej
pobieżnie. Czy wyobrazącie
sobie Państwo jakąś tych
ludzi, z wykształcenia
przeważnie filozofów, czy
historyków, którzy są zmuszeni
(ojej, co za wysiłek !)
przeglądać jakieś
"nudne" pozycje,
gdzie sa omawiane np.
struktury skał ? Ojej, to nie
jest Norwid, czy Mickiewicz, o
nie ! Tu trzeba się pomęczyć.
Biedacy. |
| autor: ~JanPoprzedni |
|
| moje uwagi - 2008-07-17 12:45:40 |
| Opowieść Pana Dr Wieczorka
jako żywo uzupełnia się z moją
przygodą w BJ, kiedy tam
poszedłem, bodaj w 2000 czy
2001 r., żeby pożyczyć, czy
choćby przejrzeć na miejscu
pewną pozycję z nauk ścisłych.
Okazało się, że jedyny jej
egzemlarz został
zarchiwizowany. Kiedy chciałem
wyjaśnić sprawę, od Pani
Bibliotekarki usłyszałem, że
do Archiwum oddaje się książki
po to, aby je zachować dla
przyszłych pokoleń. Cóż, niech
sobie - pomyślałem -wsadzą w
takim razie do archiwum dzieła
Kanta, Bergsona i innych. Oto
przykład nauki polskiej, a
drugi przykład opisywałem
stosunkowo niedawno, kiedy
napisałem, co widzimy w
gablotach "Nowe książki w
Bibliotece
Jagiellońskiej". No więc
widzimy humnaistyczne
"mydło i powidło".
Czegóż tam nie ma ? A są i
powstania i twórczość jakiegoś
tam poety, dzieje cesarstwa
hiszpańskiego, oczywiście nie
może zabraknąć filozofii
(miłość Filona do Zofii, jak
pisał Hugon Steinhaus :) ).
Tak, oto stan nauki polskiej w
BJ, której profil oczywiście
nie pasuje do nauk
przyrodniczych. No tak. O
jejku, a co by to było, gdyby
się wysilili i postawili na
nauki przyrodnicze i ścisłe.
No, na pewno nie odpowiadałoby
to zaskorupiałym poglądom na
naukę, które w Galicji były
już przed wojną, a PRL
wzmocnił je dodatkowo. W ogóle
PRL wprowadził starszliwe
spustoszenie i w umysłach
ludzi i w strukturze
zarządzania nauką. A więc
kochaj o Filonie swoją Zofię i
niechaj płodzi się filozofia
:) , przelewajcie 5-te przez
10-te
Panie i Panowie Prof., Dr Hab.
i Dr mądre myśli na temat
powstań chłopskich, czy
wierszy napisanych przez Pana
X, a przetłumaczonych na język
Y przez Pana Z, za co Pan Z
został, czy zostanie
uhonorowany Doktoratem Honoris
Causa UJ. Tak, tak, to jest
takie zaiste porywające. A
świat idzie do przodu, jak
odkopią za powiedzmy 1000 lat
np. ruiny BJ, to (któż wie ?)
będą się zastanawiać, czym się
tutaj zajmowano i cóż to byli
za ludzie, którzy się tym
zajmowali. Ja bym postawiłs
parwe jasno: likwidacja 30%
etatów na humanistyce i danie
ich matematykom, fizykom etc.
Dlaczego matematycy, czy
fizycy, jeśli chcą się
zajmować matematyką, czy
fizyką, muszą wyjechać na
Zachód, a w tym czasie
filozofy siedza i przelewają w
Krakowie swoje myśli z pustego
w próżne ? |
| autor: ~JanPoprzedni |
|
| Do skutku - 2008-07-17 09:20:43 |
| No to proszę przekazać tą
przyjemną informację
uczelniom, które nie gardzą
literaturą naukową.
Wymiana informacji jest
łatwa:
kontakt ze mną także łatwy :
jozef.wieczorek@interia.pl |
| autor: ~Józef Wieczorek |
|
| Do skutku - 2008-07-16 23:56:39 |
| Są inne uczelnie w PL, które
być może z przyjemnością
przyjmą dary. Wrocław,
Poznań...zachód Polski nie
gardzi. |
| autor: ~KS |
|
| grzyb - 2008-07-16 21:13:31 |
| Może to grzb ma wpływ na
autonomiczny personel
biblioteczny i stąd takie
decyzje.
Ale jak sie wyrzuci zbiory na
makulaturę to i z grzybem nie
będzie problemu. |
| autor: ~Józef Wieczorek |
|
| grzyb - 2008-07-16 20:30:45 |
| najgorsze jest to że w
Jagiellonce grzyb niszczy
starodruki, natknęłam się
dzisiaj na komentarz do
Petrusa Heliasa, hm,
kiedyś zamówiłam Loci
Vermigliego wyglądaly
strasznie :( miały zostać
oddane do konserwacji :( |
| autor: ~szczur biblioteczny |
|
| dla biblioteki- to makulatura - 2008-07-16 18:27:40 |
| Jak zwykle pan Marek nie jest
w stanie napisać nawet
krótkiego tekstu który by nie
był wzajemnie sprzeczny !
Zresztą rozpowszechnianie
takich 'poglądow' jest moim
zdaniem naganne i
proplagiatowe ! Przy
realizacji takich założeń raj
dla plagiatorów. Nikt nie
wykryje, tym bardziej że tych
co potrafili wykrywać plagiaty
z nauki się usuwa !
Wyrzucanie na śmietnik takiego
zbioru to barbarzyństwo
preferowane w polskim systemie
nauki o czym będzie w
kolejnych tekstach, bo to jest
skutek i przyczyna mizerii
nauki polskiej !
Nie ma zresztą sensu pisać
prac naukowych i je finansować
skoro po uzyskaniu punktów za
publikowanie wyrzuca się je na
śmietnik.
To już lepiej przeznaczyć
pieniądze na moherowe berety !
(chronią chyba od zimna ) niż
na taką naukę .
|
| autor: ~Józef Wieczorek |
|
| dla biblioteki- to makulatura - 2008-07-16 18:11:05 |
| Przy tendencji calkowitej
digitalizacji czasopism, DLA
BIBLIOTEKI to zbior jest
makulatura. Owszem - to gratka
dla poszczegolnych osob
specjalizujacych sie w danym
zagadnieniu, ale mlodzi ludzi
teraz bazuja na
elektronicznych
streszczeniach!
Sam wyrzucilem pare tysiecy
odbitek i kserokopii przed
przeprowadzka do Polski (co
prawda dzis juz zaluje...bo
polskie biblioteki to nie
amerykanskie) |
| autor: ~Marek Wronski |
|
| nie da się ukryć - 2008-07-16 12:12:16 |
| Co się gromadzi (ło) w
bibliotekach to tak się
składa, ze wiem i coś będzie
jeszcze na ten temat.
Fakt, że dawniej odbitki
biblioteki kupowały w
antykwariatach ( zwykle za 1-2
zł od sztuki) zwykle oddawane
przez rodziny zmarłych
uczonych. Sam tez w taki
sposób powiększałem moją
bibliotekę.
Po otworzeniu geologii na UŚ
co jakiś czas z antykwariatu
na Brackiej w Krakowie
wywożono spore paczki, także
nadbitek. Bo niby w jaki
sposób i to najtańszy można
wzbogacić bibliotekę której
prawie nie było?
Oczywiście otrzymywanie
darów darmowych nie wzbogaca
personelu bibliotecznego, o
wiele lepiej jest jak
biblioteka dostaje zwiększoną
pulę finansową ( z kieszeni
podatnika) na swoje
funkcjonowanie ! konieczne
dla zabezpieczenia
działalności naukowej. Darmowe
dary takiej działalności nie
zabezpieczają ! A zresztą co
jest za darmo to nic nie
warte, choćby to było złoto,
czy diamenty! Na tym polega
nędza nauki polskiej i o tym
będzie tez w dalszych
częściach |
| autor: ~Józef Wieczorek |
|
| Pietrzyk - 2008-07-16 12:05:32 |
| hm jednak gromadzą, sam
Pietrzyk o ile pamiętam oddał
nadbitkę artykułu z dedykacją
Conley'ego, Thomas Conley.
Czasem natrafiam na nadbitki w
BJ :(
Ten ma zdaje się tę
dedykację:
Conley, Thomas M. (1941- ).
Tytuł Some renaissance Polish
commentaries on Aristotle's
"Rhetoric" and
Hermogenes' "On
ideas" / Thomas Conley.
Adres wydawniczy [Berkeley],
1994. |
| autor: ~szczur biblioteczny |
|
|
|