| @M.Lichy - 2010-02-11 13:26:08 |
| Pozostane przy swoim zdaniu:
to malo sensowna
dyskryminacja wlasnych
obywateli. Ale, jak widze,
nasi (prawie) wszyscy politycy
sa dokladnie tego samego
zdania co Pan. Niestety. |
| autor: ~Jan (Janek) |
|
| To nie dyskryminacja, - 2010-02-10 21:25:13 |
| bo polski naukowiec zna
polskie wymagania i może bez
problemu zrobić habilitacje na
podstawie swoich
zagranicznych publikacji. I
tak ma z górki, bo zna nasz
egzotyczny język. Poza tym
zawsze może wystąpić do
Prezydenta RP o zgodę na
zrzeczenie się obywatelstwa. |
| autor: ~Marek Lichy |
|
| @M.Lichy - 2010-02-10 19:17:39 |
| Oczywiście, ale dlaczego
paszport polski (u naukowca z
długoletnim profesorskim
stażem za granicą, gdzie nie
ma habilitacji) jest
przeszkodą? ....... Polacy z
zagranicy są dyskryminowani w
rodzinnym kraju. Jakiś czas
temu na tym forum
przedstawiony był przypadek
profesora medycyny (bez
habilitacji, o długim stażu
chyb a w Anglii), któremu by
przedłuzono zatrudnienie na
stanowisku profesora (bodaj w
Toruniu) tylko wtedy GDYBY
zrezygnował z polskiego
obywatelstwa. Kompletny
nonsens. |
| autor: ~Jan (Janek) |
|
| @Jan (Janek) - 2010-02-10 17:59:07 |
| Prawo powoływania na profesora
naukowca, obcokrajowca bez
habilitacji jest KONIECZNE,
ponieważ w wielu krajach po
prostu NIE MA HABILITACJI i w
Polsce tytułu profesora nie
mogłoby mieć wielu zasłużonych
profesorów z innych krajów. |
| autor: ~Marek Lichy |
|
| Pro publico bono - 2010-02-10 12:25:37 |
| Ważna wskazówka praktyczna:
solidarność. Licha władza
uwielbia metodę dziel i rządź.
Izoluje plasterkami i po kolei
eliminuje lub upadla
niepokornych. Jeśli ktoś
stojący z boku (a zwłaszcza
parę osób) zaburzy ten tok i
poprze mobbingowanego; to jest
to spory kłopot dla władzy.
.......... Druga wskazówka;
konsekwencja. Brak reakcji na
pisma i skargi to standardowa
i bardzo skuteczna metoda. I
tu trzeba być konsekwentnym.
Pisać wyżej, skarżąc się na
brak odpowiedzi. U nas w
praktyce zaskutkowały dopiero
odwołania do premierów i
prezydenta. Co w końcu
uruchomiło niższe instancje.
........ A sprawy i sprawki
szybko się przedawniają, więc
brak reakcji na pisma to
zaskakująco skuteczny oręż
władzy. |
| autor: ~Jan (Janek) |
|
| c.d. - 2010-02-10 12:18:42 |
| Od paru lat spotykam się
wprawdzie z pewnymi
niedogodnościami. Dwa lata
temu znalazłem się wśród paru
osób napiętnowanych z nazwiska
uchwałą senatu uczelni.
Zapewne było to przygotowanie
do wyrzucenia z pracy (akurat
do żadnych minimów koniecznie
potrzebny nie jestem, bo
zapycha się je kim popadnie),
zaangażowały się w to
nawet.... oba związki zawodowe
(zarządzane przez spolegliwych
niesamodzielnych rzecz jasna).
Ale na razie sie trzymamy i
mam nadzieję, że to raczej
rektor będzie miał kłopoty za
to co się działo. .........
Natomiast
"niesamodzielni"
którzy (przypadkiem zresztą)
znaleźli się w ogniu konfliktu
(i nie dali się upodlić)
dostali dwie oceny negatywne i
juz nie pracują. Uzasadnienia
były tak kuriozalne, a Komisja
Oceniająca tak
"niekompetentna"
(czytaj: stronnicza) i
bezczelna, że mam nadzieję, że
za te kłamstwa jeszcze ktoś z
nich poniesie
odpowiedzialność. Wystarczy
rzecz, że osoba dostająca w
marcu ocenę negatywną za
"brak postępów", we
wrześniu TEGO SAMEGO ROKU
broni doktorat z wyróżnieniem.
Oczywiście nie chroni jej to
przed wyleceniem z pracy.
........ Habilitacja daję tu
jednak jakąś, może nie
stuprocentową, ale dużą,
ochronę.
|
| autor: ~Jan (Janek) |
|
| @Józef Wieczorek - 2010-02-10 11:58:01 |
| Istotnie zauważam smutną
bierność większości naukowców.
Jako tako jest to
usprawiedliwione w przypadku
"niesamodzielnych".
Natomiast nie widzę tu
usprawiedliwienia
'systemowego'. Pozycja
profesora jest na tyle mocna,
że bez problemu może sobie
pozwolić na bycie
"porządnym". Tyle,
że mało komu się chce. |
| autor: ~Jan (Janek) |
|
| @Piotr - 2010-02-10 11:57:01 |
| @Piotr No niezupełnie tak.
Tu nie chodzi o samoreklamę
tylko o pokazanie innym drogi
jak porządny w tym systemie
może się uchować. Proszę
spojrzeć na problem nie
egocentrycznie tylko pro
publico bono, a będzie
wyglądał całkiem inaczej. |
| autor: ~Józef Wieczorek |
|
| @Józef Wieczorek: - 2010-02-10 11:44:36 |
| Panie Józefie, projekt ten,
niestety, jest beznadzjejny,
bo porządny człowiek nidgy w
samoreklamę nie będzie się
bawił gdyż nie jest to mu
wcale potrzebne. |
| autor: ~Piotr |
|
| Minima - 2010-02-10 11:29:54 |
| Traktuję minima jako
potwiedzenie pewnego (byc może
lichego, ale jednak)
standardu. nazywanie studiów
"magisterskimi" gdy
wśród kadry nie ma nawet kilku
doktorów to gruba przesada i
OSZUSTWO. ...... Jestem
gorącym zwolennikiem
dopuszczenia konkurencji
instytucji edukacyjnych
organizujących kursy, czy
studia wg swego uznania, ale
nadających inne nazwy i tytuły
(albo i nic nie nadających; w
końcu liczy się tylko WIEDZA i
ewentualnie dyplom, ze ktoś
ukończył taki kurs). Zresztą
chyba i teraz można legalnie
utworzyć np.
"Towarzystwo Kursów
Noblowskich" i uczyć tam
czego się chce i jak się chce.
............. Problemem jest
PUBLICZNA, PAŃSTWOWA edukacja.
Bo pieniądze daje urzędnik i
musi on mieć jakieś kryteria.
Drugi probelm (juz nsza
specyfika) to OGROMNY ale
patologiczny i pasożytniczy
sektor prywatny, który poza
drobnymi wyjątkami niczego
ciekawego nie wnosi i (co
gorsza) w stu procentach
wszedł w państwowy gorset
(przyznając te same stopnie,
poddając się tym samym
rygorom. No bo
"magister",
"inzynier" itp. mają
niestety wartość rynkową same
w sobie, w oderwaniu od wiedzy
jak za nimi powinna stać. I
uczelnie prywatne są tylko
dystrybutorami tych stopni).
Są drobne wyjątki: niektóre
kursy na administratorów sieci
dają wyższe kompetencje i
zarobki niz typowe mgr z
informatyki. Ale to drobne
wyjątki. ........ Na pewno
warto zacząć od "zdjęcia
orzełka" z dyplomów. I
mo.że jakaś konkurencyjna
akredytacja z zgranicy? |
| autor: ~Jan (Janek) |
|
| @Piotr - 2010-02-10 11:21:42 |
| @Piotr" Minima kadrowe
chronią też i porządnych
naukowców od prześladowania za
to, że właśnie są
porządni" Czy może Pan
napisać udokumentowany artykuł
na ten temat . Chętnie go
zamieszczę na NFA.
Jest to dla mnie nowość bo ja
w tym systemie nie potrafię
znaleźć ani jednej bariery dla
prześladowania porządnych za
to właśnie, że są porządni .
Dawałem nawet ogłoszenie
(Pryzmat) kilka lat temu że
szukam porządnego, który w tym
systemie zdołał się uchować na
etacie ale bez skutku. Może
nie mam szczęścia. W każdym
razie ogłoszenie jest nadal
aktualne i zgłoszenia można
nadsyłać i opisywać jak
człowiek porządny w tym
systemie może się uchować na
etacie ! |
| autor: ~Józef Wieczorek |
|
| @M.Wroński, @M.Lichy - 2010-02-10 11:11:00 |
| Niestety p. Lichy trafił w
sedno. Ten zapis ustawowy jest
kompromitujący i aż dziw, że
go jeszcze nie zmieniono (co
obciąża wszystkie opcje
poltyczne po kolei - bo każda
z nich miała w międzyczasie
pełnię władzy). .........
Faktycznie licha władza może
sobie "odstąpić" od
wymogów ustawy i zatrudnić
kogokolwiek lichego z
zagranicy na profesora (chyba
nawet wymóg doktoratu nie jest
jednoznacznie sformułowany).
Byleby ten ktoś nie miał
paszportu/obywtelstwa
polskiego, bo wtedy musi być
habilitowany. ...........
Podobnie kwestie drugiego
etatu: profesor dojezdzający
np. z Warszawy (gdzie ma
główny etat) liczy się jako
"drugoetatowiec' i ma
mniejsze prawa. Natomiast
dojeżdżający z pobliskiej
zagranicy (np. raz w miesiącu)
może byc liczony (i zwykle
jest liczony) jako glówny
etat, "podstawowe miejsce
pracy". Bo nasze prawo
tej subtelności "nie
łapie". |
| autor: ~Jan (Janek) |
|
| @Piotr - 2010-02-10 11:08:49 |
| Jeszcze ćwierć wieku temu
wielu dzisiejszych Profesorów
było przekonanych, że dla
dobra Państwa musi ono
wiedzieć i kontrolować
wszystkie publikacje książkowe
i prasowe, wszystkie spektakle
teatralne, audycje radiowe i
telewizyjne, a nawet kabarety
i programy rozrywkowe w
restauracjach. Robiono to za
pomocą CENZURY. W 1989 r.
cenzurę zlikwidowano i Państwo
nie upadło. Wprawdzie rynek
został zalany przez prasę dla
mądrych kobiet i ładnych
mężczyzn, gazety wyborcze,
TVN-y i RMF-y, ale jednak
istnieją tu tytuły, stacje
radiowe, a nawet pojedyncze
spektakle teatralne na wysokim
poziomie, żeby nie powiedzieć
na najwyższym światowym
poziomie. Analogiem cenzury w
Nauce Polskiej są minima
kadrowe i programowe (będące
emanacją tzw. systemu
habilitacyjnego).
Zabawne/tragiczne jest to, że
tym samym
Profesorom wydaje się, iż bez
minimów Nauka upadnie. Jest to
typowe dyrdymalstwo. Po
likwidacji minimów będą
oczywiście istnieć Uczelnie
dla ćwierćinteligentów (ale to
nic nowego, takie są teraz
wszystkie uczelnie pod rządami
MNiSW), sławne z drużyny
sportowej, orkiestry dętej lub
prowadzenia modnych kierunków
studiów typu europeistyka czy
genderyzm, ale obok, jak na
rynku prasy i sztuki, będą
MOGŁY wyrosnąć Uczelnie
wpisujące się w, tak nie
lubiane przez
Pana Sprawdzama, tradycje
polskiej szkoły matematycznej,
logicznej, historiozoficznej,
pedagogicznej,
konstruktorskiej itd. itp. I
tu znajdą pracę porządni,
pracowici i zainteresowani
Nauką ludzie. |
| autor: ~Maciej Horowski |
|
| Właśnie! - 2010-02-10 11:03:33 |
| Zgadzam się z p. Piotrem. Mam
identyczne odczucia i
obserwacje. Zdegenerowana
władza zawsze zatrudni sobie
kolesiów o niekoniecznie
krystalicznych cechach
charakteru. I jak ta władza
nie będzie miała więzów w
postaci jakiegoś prawa (choćby
tych minimów czy standardów),
to będzie jeszcze gorzej.
........ Druga możliwość:
"wolny rynek", wolny
wybór przez studenta itp.
jakoś nie działa (a szkoda). W
końcu to studenci wybierają
sobie miejsca gdzie są
nauczani przez
"profesorów nic nie
publikujących (np. w XXI w.),
alkoholików, mobbingowców,
molestatorów, donosicieli,
prowokatorów, plagiatorów,
oszustów dydaktycznych itd.
itp." .......... Dlaczego
nie preferują innych miejsc?
Może zawodzi kwestia
INFORMACJI? |
| autor: ~Jan (Janek) |
|
| @Maciej Horowski - 2010-02-10 10:46:15 |
| Niestety, to wszystko prawda.
Lecz jest i druga strona
medalu. Minima kadrowe chronią
też i porządnych naukowców od
prześladowania za to, że
właśnie są porządni.
Środowisko naukowe tworzone
jest tylko przez ludzi, a
człowiek był, jest i zawsze
będzie zazdrosny, niezależnie
od systemu i sposobu
wychowania. |
| autor: ~Piotr |
|
| @Marek Wroński c.d. - 2010-02-10 09:08:44 |
| Jest jeszcze gorzej niż
napisałem poniżej: Rektorzy,
by utrzymać uprawnienia
(minima kadrowe) bsą zmuszeni
tolerować u siebie profesorów
nic nie publikujących (np. w
XXI w.), alkoholików,
mobbingowców, molestatorów,
donosicieli, prowokatorów,
plagiatorów, oszustów
dydaktycznych itd. itp. |
| autor: ~Maciej Horowski |
|
| @Marek Wroński - 2010-02-10 09:00:35 |
| Szanowny Panie Marku, był Pan
łaskaw stwierdzić, że
"tylko lichy rektor
zatrudni jako profesora
cudzoziemca, który nie ma
wartościowych publikacji i
naukowo nic nie
reprezentuje". Otóż teza
ta jest tylko marzeniem
teoretyka. W praktyce, Rektor
jest skrępowany systemem
habilitacyjnym, który objawia
się w całej gamie minimów
kadrowych: minima do
prowadzenia studiów, minima do
do liczby studentów, minima do
praw nadawania stopnia
doktora, minima do
habilitacji, do tego każdy
profesor to większy fundusz
płac, BST a nawet BW. Tak więc
to co Pan nazywa "lichym
Rektorem", to rektor
działający racjonalnie w
LICHYM systemie nauki. |
| autor: ~Maciej Horowski |
|
| @Lichy - 2010-02-10 02:18:33 |
| Na tutejszym forum ja
dyskutuje od czasu do czasu, a
nie zajmuje sie
dziennikarstwem!
Nie wiem czego sie Pan czepia?
Aby zostac profesorem trzeba
miec dorobek!
Tylko lichy rektor zatrudni
jako profesora cudzoziemca,
ktory nie ma wartosciowych
publikacji i naukowo nic nie
reprezentuje! |
| autor: ~Marek Wronski |
|
| @Kagan - 2010-02-09 21:46:09 |
| Dziwi mnie, że zarzuca Pan
Redaktorowi Michalkiewiczowi
posługjwanie się fałszywką a
jednocześnie oburza się na
sekretarkę prof. dr hab.
Tadeusza Mołdawy za to, ze
stwierdziła, iż dyplom Pana
też najprawdobodobniej jest
fałszywy. Zaprezentowała
przecież tak doniosły iście
zachodni styl myślenia i to na
dodatek dokładnie na tym samym
poziomie co Pan. |
| autor: ~Piotr |
|
| A ja już bym wolał lustrację - 2010-02-09 21:22:25 |
| naukową wykonaną przez SB lub
IPN, niż taki "Dziki
Zachód" w wykonaniu M.
Wrońskiego. Bo w/w instytucje
muszą jednak działać na
podstawie przepisów prawa i
wyniki ich śledztw można
zaskarżyć do sądu. A M.Wroński
nie przestrzega żadnych zasad,
byle tylko postawić na swoim i
kogoś pogrążyć. Próbkę jego
dziennikarstwa macie Państwo
poniżej. Twierdzi, że na
podstawie art. 114 ust. 2 i 3,
jako profesora bez habilitacji
można zatrudnić tylko kogoś z
odpowiednim dorobkiem, ale nie
podaje treści ust. 4
"Przy zatrudnianiu na
stanowisko wymienione w ust. 1
osoby niebędącej obywatelem
polskim rektor może odstąpić
od warunków określonych w art.
114 ust. 2 i 3.". Nie
każdy zna sie na prawie i
gdyby nie sprostowanie Pana
Piotra, czytelnicy mogliby być
zmanipulowani. I nikogo to nie
oburza na tym forum? |
| autor: ~Marek Lichy |
|
| @Kagan - 2010-02-09 13:32:04 |
| W świetle poniższego Pańska
teza o wyższości lustracji
akademickiej nad "czystką
polityczną" jest po
prostu bezprzedmiotowa. |
| autor: ~Piotr |
|
| @Kagan - 2010-02-09 13:21:08 |
| Ciekawy wątek w ostatnim
komentarzu Michalkiewicza:
Właśnie mam przed sobą
dokument z 8 maja 1963 roku, z
którego wynika, że SB
wprawdzie nie posiada
„materiałów
kompromitujących” na
dr Ludomira Bieńkowskiego z
KUL, jednak, gdyby uzyskał on
habilitację, to
„osłabi pozycję
naszego t.w.” w
związku z tym
„wskazane byłoby
chociaż na pewien okres
wstrzymać
habilitację”.
Dlatego pozycji w świecie
naukowym owego t.w. nic nie
zagrażało i nie zagraża do
dnia dzisiejszego. Tak oto
konfidenci robili kariery,
wprawdzie oczywiście
„bez swojej wiedzy i
zgody”, ale pod
argusowym okiem bezpieki. To
oni stanowią podstawowy trzon
autorytetów moralnych w
środowisku naukowym, więc nie
tylko nie można się dziwić, że
środowisko to tak stanowczo
zareagowało na oświadczenia
lustracyjne... |
| autor: ~Piotr |
|
| Re: khmara, nauka w Poznaniu - 2010-02-08 11:47:24 |
| Zachęcam Państwa do
prześledzenia TOKU dyskusji w
tym wątku. Prawdziwy
edukacyjny cymes! Odstawia
wszelkie Wydawnictwa
amerykańskie typu American
Biographical Institute... |
| autor: ~interdyscyplinarni.blogs |
|
| do Pani Minister - 2010-02-08 11:26:03 |
| cd. skoro na studiach
doktorancki ludzie muszą i
mogą zrobić doktorat w ciągu
ustawowych 4 lat, to nie widzę
powodów aby systenta na etacie
rozpieszczać dwa razy dłużej.
Tym bardziej, że to 8 lat i
tak jest jeszcze
"rozciągane" |
| autor: ~ZS |
|
| do Pani Minister - 2010-02-08 10:52:56 |
| śledzę propozycję zmian do
ustawy o nauce i szkolnictwie
wyższym i interesuje mnie
problem dedlajnów dla
adiunktów. Na forum cała
dyskusja koncentruje się wokół
nieproduktywnych profesorów,
ale nieproduktywni profowie są
konsekwencją bycia wcześniej
nieproduktywnymi adiunktami,
którzy z problemami w końcu
jakoś przemknęli się przez
próg habilitacji. Czytam o
przyśpieszeniu ścieżki kariery
naukowej i rozumię że
przyśpieszenie to skrócenie
wspomnianych dedlajnów na (1)
zrobienie doktoratu (2)
zrobienie habilitacji.
Obecnie jest to kolejno lat 8
i 9. Jeśli Pani Minister chce
przyśpieszenia to nie
wyobrażam sobie żeby utrzymane
zostały dzisiejsze normy
czasowe (dedlajny).
ZS
|
| autor: ~ZS |
|
| Na początek koniecznie - 2010-02-08 10:46:23 |
| 1.zmienić siedzibę CK z
drogiego centrum na jakiś
popegeerowski budynek w
puszczy gdzieś na krańcach
wsch.(będzie taniej).
2.dopuszczać udział
zainteresowanej osoby( z
prawem głosu) a nawet
dziennikarzy w posiedzeniach
podkomisji.
3.Rozliczać karnie za
niekompetentne tecenzj i
decyzje.
|
| autor: ~Dr Hans |
|
| w tym kraju - 2010-02-08 07:55:53 |
| Panie Marku w tym kraju ,
bardzo dobrze się pamięta, ze
krytycyzm to jest niezbedna
cecha kazdego naukowca i z
tego powodu krytycznych z
systemu się wyklucza, aby
bezkrytyczni mogli mieć dolce
vita i żyć dożywotnio z
'nauki' na koszt podatnika.
Wiedzą o tym inni dlatego np.
nikt oprócz JW nie skrytykuje
np. bredni/fałszerstw dzieła
- Dzieje UJ bo skończy tak jak
JW ( zresztą znany z
krytykowania prof od czasów
studenckich ! i kontynuujący
krytykę na okresowym etacie -
por. spis publikacji).
Krytyka dzieł i czynów
członków CK to śmierć
dożywotnia, mile zresztą
widziana także wśród
'sympatyków" NFA. |
| autor: ~Józef Wieczorek |
|
| Re: w tym kraju - 2010-02-08 07:13:53 |
| W tym kraju jest conajmniej
kilkuset profesorow, ktorzy na
podstawie kserokopii ksiazki
telefonicznej miasta w ktorym
Pan mieszka, napisza Panu
opinie, ze jest to
"wielkie dzielo, ktore
rewolucjonicuje nauki o
zarzadzaniu" i na
podstawie tego nalezy sie Panu
profesura belwederska.
Krytycyzm, Prosze Pana, jest
niezbedna cecha kazdego
naukowca...o czym w Polsce sie
nie pamieta!
|
| autor: ~Marek Wronski |
|
| @Marek Wroński - 2010-02-07 21:51:11 |
| Dlaczego nie? Są ludzie,
którzy dostawali nagrody Nobla
na podstawie 1 publikacji.
Jeżeli 1 praca ma duże
znaczenia dla nauki to można
uznać, że dorobek naukowy jest
"znaczny". Ale nie
mogę zrozumieć dlaczego 1
opinia 1 doktora i to takiego,
który nie ma nic wspólnego z
naukami ekonomicznymi, ma
przeważać nad zdaniem
kilkudziesięciu profesorów z
habilitacjami? W normalnym
kraju coś takiego nie mogłoby
mieć miejsca. |
| autor: ~Naukowy |
|
| Re: Naukowy - 2010-02-07 20:33:07 |
| Przepisy ustawy o stopniach
mowia, ze dorobek ma byc
"znaczny". Zapewne 3
prace w Nature albo w Science,
plus z 10 w polskich
czasopismach wystarczy... |
| autor: ~Marek Wronski |
|
| Re: teoria i praktyka - 2010-02-07 20:30:14 |
| Spedzilem 18 lat w USA, mam
podwojne obywatelstwo, troche
opublikowanych prac, ktore sa
cytowane, ale nie spotkalem w
Stanach i nie slyszalem o
profesorze, ktory bylby tam
zatrudniony bezposrednio po
PhD, nie spedzil kilku lat
(3-5-8) jako assistant
professor, dalszych 5-8 jako
associated professor i nie
mial dorobku w powaznych
czasopismach.
|
| autor: ~Marek Wronski |
|
| @Piotr - 2010-02-07 11:44:06 |
| Dziękuję za odpowiedzi.
Niestety widać tu wyraźnie, że
polski system habilitacyjny
(1) krępuje i oplata gęstą
siecią przepisów Naukę Polską
i nawet próba przerwania go w
jednym miejscu (przepisem na
mocy którego Pan działał) nie
rozwiązuje wszystkich
problemów (2) w swoich
szczegółach przepisy nie są
klarowne i jednoznaczne (3)
mamy do czynienia z
dyskryminacją zarówno Polaków
(w jednych aspektach działania
systemu) jak i obcokrajowców
(w innych aspektach) (4) o
kompatybilności tego systemu z
resztą świata nie może być
mowy. ----- Przy okazji:
odpowiedzi na zadane Panu
pytania nie zależą od tego,
czy osoba z PhD jest noblistą,
czy zwykłym wyrobnikiem w
swojej specjalności. I jeszcze
jedno: kilkunasty takich
PhD-doktorów (nawet noblistów)
NIE MOŻE założyć w Polsce
Wyższej Uczelni! PKA czuwa!!!
A dobro studentów, jak zwykle,
pozostaje na ostatnim miejscu.
|
| autor: ~Maciej Horowski |
|
| Przełożenie PhD na polskie
stopnie - 2010-02-07 10:56:36 |
| Powiem więcej - zatrudniałem
aż dwe osoby posługujace się
amerikańskim PhD, przy tym
jedna osoba miała obywatelstwo
polskie, druga kanadyjskie.
Więc ten sam dyplom w
przypadku jednej osoby był
uznawany za odpowiednik
doktoratu, natomiast w
przypadku drugiej, za
odpowiednik habilitacji.
Miałem naprawdę duży kłopot
jak wytłumaczyć tej pierwszej
osobie, dlaczego ją traktuję
gorzej niż obcokrajowca... |
| autor: ~Piotr |
|
| @Marek Wronski - 2010-02-07 10:06:21 |
| Cytuję: Art. 115.4. "Przy
zatrudnianiu na stanowisko
wymienione w ust. 1 osoby
niebędącej obywatelem polskim
rektor może odstąpić od
warunków określonych w art.
114 ust. 2 i 3." To, co
Pan ujął jako
"Obowiazujace polskie
prawo mowi, ze mozna zatrudnic
osobe bez habilitacji na
stanowisku profesora, ale za
wczesniejsza zgoda Centralnej
Komisji" tu akurat ust. 2
który w przypadku osób bez
obywatelstwa polskiego nie
jest stosowany, o czym mowa w
zacytowanym wyżej ust. 4. |
| autor: ~Piotr |
|
| @Maciej Horowski - 2010-02-06 23:15:51 |
| 1) Owszem, liczy się do
minimów kadrowych, z tym że
ogólna ilość takich
obcokrajowców w ramach
jednostki jest organiczona
przez stosowne przepisy, 2)
może być opiekunem pracy
licencjackiej oraz
magisterskiej, 3) jako
pracownik ma równe prawa w
staraniach o granty, 4) może
pełnić obowiązki kierownika
(znam przypadek nawet
dyrektora instytutu), musi
poprzednio być tylko uzyskana
zgoda ze strony ABW, 5) do
roku 1993 było to możliwe, w
tej chwili stosowne przepisy
takiej możliwości nie
przewidują, 6) jest, ponieważ
zajmowane stanowisko profesora
to stanowisko samodzielnego
pracownika naukowego, 7) ma
prawo o ile jest członkiem
odpowiedniej Rady, 8) tego
niestety nie wiem.
|
| autor: ~Piotr |
|
| Wlaściwe proporcje - 2010-02-06 22:54:55 |
| Prawo nie określa ściśle, jak
duży musi być dorobek do
habilitacji. Marek Wroński
może twierdzić, że 3
publikacje to za mało, nawet
jeżeli byłyby to publikacje
przełomowe dla nauki, ale
kompetencje do oceny w tych
sprawach mają władze uczelni.
On chyba cierpi na egocentryzm
i przyrost ambicji, by być
NACZELNYM DECYDENTEM polskiej
nauki. |
| autor: ~Naukowy |
|
| @Kagan - 2010-02-06 20:07:17 |
| Pana naiwność co do posiadania
wszystkich akt SB przez IPN
jest rozbrajająca (proszę
przestać opierać swoją wiedzę
o świecie na doniesieniach
GW). Jednak Rosjanie (siłą
rzeczy), Niemcy (poprzez
STASI) i Amerykanie
(szczęśliwie dopadli w swoim
czasie archiwa STASI) oraz w
Polsce "ludzie
honoru" z Kiszczakiem i
Michnikiem (w tzw. zbiorach
prywatnych) mają duuuużo
papierów. |
| autor: ~Maciej Horowski |
|
| @Piotr - 2010-02-06 19:58:19 |
| Czy osoba z PhD bez
obywatelstwa polskiego
zatrudniona przez Pana :(1)
liczy się do minimów kadrowych
Pana jednostki naukowej w
zakresie studiów 1-go, 2-go
stopnia, nadawania stopnia
doktora, habilitacji, (2) może
być opiekunem pracy
magisterskiej, promotorem
doktoratu, (3) ma równe z
osobami z habilitacją szanse w
staraniach o granty, (4) może
startować w wyborach na
dyrektora jednostki, dziekana,
rektora, (5) może być
recenzentem rozpraw
doktorskich, habilitacyjnych
lub opinii dla kandydatów na
stanowiska adiunkta,
profesora, (6) jest
automatycznie (jak osoba z
habilitacją) członkiem Rady
Naukowej, Rady Wydziału, (7)
ma prawo głosu przy nadawaniu
stopnia doktora, habilitacji,
(8) może być wybrana lub
wybierać do PKA, RGSW? |
| autor: ~Maciej Horowski |
|
| chyba nie? - 2010-02-06 18:00:09 |
| Obowiazujace polskie prawo
mowi, ze mozna zatrudnic osobe
bez habilitacji na stanowisku
profesora, ale za wczesniejsza
zgoda Centralnej Komisji.
Warunek jest taki, ze osoba ta
PO DOKTORACIE ma dorobek ktory
jest konieczny lub zblizony do
wymaganego, aby zostac
rzeczywistym profesorem
tytularnym (z habilitacja).
.
Posiadanie samego doktoratu -
bez dorobku i doswiadczenia -
nigdzie nie powoduje
zatrudnienia na stanowisku
profesora. |
| autor: ~Marek Wronski |
|
| @Marek Wronski - 2010-02-06 17:39:25 |
| Na polskiej uczelni może.
Obowiązijące prawo przewiduje
możliwość zatrudnienia
posiadacza PhD na stanowisku
profesora nadzwyczajnego pod
warunkiem że osoba ta nie ma
polskiego obywatelstwa.
Osobiście zatrudniałem taką
osobę na stanowisku profesora
w swojej jednostce. |
| autor: ~Piotr |
|
| re: moze assistant professor - 2010-02-06 15:36:57 |
| Cos sie komus poplatalo: po
doktoracie (PhD) i czesto po
2-3 latach terminowania jako
postdotoral fellow (naui
biomedyczne) mozna zostac
przyjetym na stanowisku
assistant professor, co
odpowiada polskiemu
adiunktowi.
Zaden doktor bez duzego
dorobku naukowego nie zostanie
profesorem! |
| autor: ~Marek Wronski |
|
| @Maciej Horowski - 2010-02-05 20:39:26 |
| Trafił Pan w samo sedno
sprawy. |
| autor: ~Piotr |
|
| @Kagan - 2010-02-05 19:37:20 |
| Panie Lechu, a czy zastanawiał
się Pan co o Panu mogli
wówczas wiedzieć ewentualni
oficerowie prowadzący
opisywanych przez Pana
"dygnitarzy nauki"?
To ciekawy punkt wyjścia do
rozmyślań w długie zimowe
wieczory. Powodzenia i
pozdrawiam |
| autor: ~Maciej Horowski |
|
| Re : Do Autora tytulowego
listu.... - 2007-03-06 22:15:18 |
| Szanowny Panie Mariuszu :
Wpisalem komentarz o systemie
w ktorym przyszlo Panu
dzialac. Jest on chory!
Teraz 2 uwagi o mozliwosci
wyjscia z zascianka ( uczynil
tak Grisza
Pelerman/doprowadzajac do
wscieklosci tradycjonalistow
publikujac swoje rozwiazanie
wlasnie tam). Prosze spojrzec
na zawartosc strony
internetowej
:http://arXiv.org/ .
(1) A nuz dalsze rozwiniecie
Pana prac moglo by sie tam
ukazac - wychodzac z
kuchni/komputera.
(2) Grupa swietnych naukowcow
w Poznaniu
(http://www.bioinfo.pl/contact
.html ) moze tez byc
potencjalnie zainteresowana
Panskim warsztatem-warto
sprawdzic.
Zycze powodzenia, kto
szuka-nie bladzi!
|
| autor: ~Zdzislaw Szulc |
|
| RE na mysli - 2007-03-06 13:30:33 |
| Szanowny Panie Analityk,
Ja jestem taki czlowiek co pod
nazwiskiem pisze to co mysli.
Dla Panu rozjasnienia podam,
ze poniewaz nie bylem pierwsza
osoba, ktora napisala
komentarz dotyczacy
PUBLICZNEGO wpisu dra Grabca,
wiec napisalem w liczbie
mnogiej.
A tak ogolnie dla Pana
informacji, to nie trzeba byc
czlonkiem NFA wymienionym na
stronie glownej, aby zabierac
glos na publicznej stronie
forumowej. Co zreszta i Pan
zrobil...
Z powazaniem |
| autor: ~Marek Wronski |
|
| klasyka - 2007-03-06 09:30:55 |
| Proponuję wyciąć tę dyskusję w
oprawić ją w ramki w
oddzielnym wątku, bo jako taka
ujawnia pewne powtarzające się
reguły:
1. ktoś zgłasza problem
2. ujawnia sie cała masa:
- intepretatorów po swojemu
- doświadczonych doradców
- doświadczonych osób
przestrzegajacych
- odzywających się nożyc -
zgodnie z przysłowiem
- osób, w sposób mało
empatyczny atakujących
poszkodowanego
3. problem podstawowy ginie,
choć pojawiaja się próby
przypomnienia
4. ale nożyce idą naprzód i
zapewniają, że jako
prezentujące absolutnie inna
dziedzinę nauki, mają
absolutne i niezaprzeczalne
kompetencje i uprawnienia do
wydawania osądów
A tak przy okazji panie
WROŃSKI: co tak naprawdę miał
pan na myśli dlaczego
formułuje pan twierdzenia
typu: Komentujac Pana wpis
na NFA zajelismy sie Pana
publikacjami, ktore sa
dostepne w roznych bazach
danych. Wynika z nich ze po
prostu Panu brakuje dorobku
naukowego na habilitacje z
matematyki.
Z informacji przedstawionych
na stronie głównej NFA nie
wynika jakoby był pan
członkiem zespołu NFA. Z kim
więc pan gra i dlaczego grając
solo na nfa stwarza pan pozory
gry zespołowej? |
| autor: ~analityk |
|
| Re: nie trzeba byc ... - 2007-03-05 13:23:23 |
| Jak czegos nie ma, to nie
potrzeba byc matematykiem,
aby widziec , ze brak
publikacji. |
| autor: ~Marek Wronski |
|
| braki - 2007-03-05 08:57:11 |
| Podobno autorowi 'brakuje
dorobku naukowego na
habilitacje z matematyki.'
Problem w tym, że niby kto tak
ocenia ? Jaki matematyczny
fachowiec ? Z działań NFA
wynika, że dorobek naukowy
wcale nie jest obiektem
zainteresowania instancji
'awansowych' w tym CK która
niby ma oddzielać plewy od
ziarna.
Jak również widać z argumentów
za zmianą obecnej ustawy tzw.
habilitowani nie mogą sobie
poradzić nawet z pracami mgr
więc chyba im brakuje
odpowiednich kwalifikacji do
pracy na uczelniach ?
Wielu prof nie ma żadnej
publikacji zagranicznej w
liczących się periodykach a
prof są i odgrywają czasem
poważne role decyzyjne, i to
negatywne.
Jakoś brak opinii ( z małymi
wyjątkami) ze ci prof winni
odejść w stan nieszkodliwości. |
| autor: Józef Wieczorek |
|
| Prosto...z mostu. - 2007-03-04 19:10:58 |
| Skad ta cala sprawa..? Jakie
sa jej przyczyny ? Kto ma
racje ? Czy rzeczywiscie
wszyscy Polacy maja rowne
szanse rozwoju/kontynuacji
kariery akademickiej/zawodowej
w Polsce po doktoracie ? Itd
?
Dwa, wciaz pokutujace i silnie
sprzezone ze soba bledy, sa
przyczyna tych problemow i
odpowiedzia na w/w pytania.
Brak jawnosci dorobku
naukowo-dydaktycznego oraz
otwartych konkursow na
wszystkie stanowiska
naukowo-dydaktyczne na
uczelniach/instytucjach
naukowych powyzej stopnia
doktora !!
Kazdy, kto ma ten stopien oraz
dorobek/osiagniecia w pracy
naukowo-dydaktycznej ma miec
prawo ubiegac sie o wszystkie
stanowiska w gore-bez wzgledu
jake stopnie i tytuly zdobyl
gdziekolwiek i kiedy indzej !
Chemy miec dziadostwo, jakie
jest, to nic nie zmieniajmy.
Chcemy aby bylo lepiej - to
nalezy zaczac od usuniecia
tych 2 bledow.
|
| autor: ~zdzislaw szulc |
|
| Do Marka Wrońskiego - 2007-03-04 15:59:49 |
| Sedno sprawy tkwi w tym, czy
władze AE były kompetentne
oceniać, co jest dorobkiem
wystarczającym do habilitacji
w tym przypadku. Tak czy siak,
sprawa może być trudna do
wygrania. |
| autor: ~khmara |
|
| List do dra Grabca - 2007-03-04 14:43:17 |
| Szanowny Panie Doktorze,
Kilka dni temu napisalem do
Pana na prywatny adres
nastepujacy email:
// Komentujac Pana wpis na NFA
zajelismy sie Pana
publikacjami, ktore sa
dostepne w roznych bazach
danych. Wynika z nich ze po
prostu Panu brakuje dorobku
naukowego na habilitacje z
matematyki.
Bylbym wdzieczny gdyby Pan
podeslal czy tez opublikowal
swoje CV z lista publikacji
jesli pominelismy jakies wazne
Pana prace.
Z powazaniem //
I nic wiecej nie
komentowalem...
Ksiazka, gdzie Pan jest
pierwszym wspolautorem (wsrod
trzech) zostala wydana przez
komercjalne wydawnictwo
zajmujace sie drukiem i
rozprowadzaniem
niskonakladowych ksiazek
akademickich. Pana ksiazka
kosztuje okolo 110 dolarow,
stad kupuja je instytucje
akademickie.
W USA - w przweciwienstwie do
Polski - biblioteki
uniwersyteckie dysponuja dosc
sporymi kwotami na akwizycje
nowych ksiazek.
Aczkolwiek wiekszosc nas
osobiscie wspolczuje Panu
trudnej sytuacji zawodowej, w
jakiej Pan sie znalazl, to
glowna teza naszej dyskusji
bylo to, czy ma Pan odpowiedni
dorobek aby pozwolil
jakiejkolwiek Radzie Naukowej
otworzyc Panu habilitacje z
matematyki...
Stad dla wielu z nas jest
jasnym, ze poczucie Pana
krzywdy - realne i bolesne dla
Pana - dla obserwatorow z
zewnatrz jest subiektywnym.
Zostal Pan zrotowanym z
uczelni po 25 latach pracy, bo
Pana dorobek, zdaniem wladz
uczelnianych, nie spelnil
minimum wymaganego do
ubiegania sie o habilitcje.
I mimo naszych wysilkow, tej
tezy nie udalo sie
-przynajmniej w moich oczach -
obalic...
Zyczac wszystkiego najlepszego
pozostaje z szacunkiem
dr med. Marek Wronski
|
| autor: ~Marek Wronski |
|
| przewód habilitacyjny - 2007-03-04 11:24:00 |
| Dorzucę jeden komentarz do
listu dr. Grabca.
1. Przypuszczam, że żadna
upoważniona Rada Naukowa na
poznańskiej Akademii
Ekonomicznej nie mogłaby
wszcząć przewodu
habilitacyjnego na podstawie
dorobku pana Grabca, gdyż
dorobek ten nalezy do
matematyki, a nie ekonomii.
Właściwa rada powinna mieć
uprawnienia do nadawania
habilitacji z matematyki.
2. Uprawnienia takie ma kilka
rad w Polsce, m.in. na UAM w
Poznaniu. Nie jest prawdą (jak
pisze pan Grabiec), że jako
człowiek z ulicy musiałby
pokryć koszty przewodu
habilitacyjnego. Akurat
niedawno ćwiczyliśmy to we
Wrocławiu i okazało się, że
nie ma przepisu, który
wymagałby tego od osoby
fizycznej otwierającej przewód
habilitacyjny (koszty pokrywa
wtedy jednostka, przed radą
której toczy się przewód).
Chyba, że habilitant jest
zatrudniony w innej jednostce
naukowej, wtedy ta druga
jednostka może pokryć te
koszty.
3. Zgodnie z prawem, gdy jakaś
osoba złoży do rady naukowej
posiadającej odpowiednie
uprawnienia podanie o otwarcie
przewodu habilitacyjnego, to
rada ta jest zobowiązana takie
podanie rozpatrzyć.
Abstrahuję tu od oceny
merytorycznej dorobku dr.
Grabca. |
| autor: ~krl |
|
| Re: Grabiec - 2007-03-03 21:15:34 |
| Sumując: to Grabiec w sprawach
swojej habilitacji do tej pory
poruszał się jak dziecko we
mgle.
Ktoś mi parę lat temu na
jakimś forum napisał, że do
samodzielności trzeba
dorosnąć, nie wystarczy sam
dorobek. W przypadku Grabca -
aktualne.
Morał z tej historii: w
żadnym wypadku nie publikować
rozprawy habilitacyjnej za
granicą!!!. |
| autor: ~khmara |
|
| Re:Grabiec - 2007-03-03 21:07:04 |
| Przeczytałem odpowiedż p.
Grabca. Fakt - jego list do
NFA został żle napisany. Jeśli
faktycznie nie chodzi mu o
habilitację a jedynie o
książkę to to zmienia postać
rzeczy. Czy ta książka powinna
wystarczyć do przedłóżenia
zatrudnienia? Obawiam się, że
nie. Tu chyba pozytywne opinie
matyematyków by nie pomogły.
Trzeba było trochę tych nowych
rzeczy gdzieś opublikować.
Takl się przecież robi.
Koledzy matematycy
podpowiadają mi przykład
naszego Sierpińskiego który
(podobno) wiele swoich odkryć
z teorii liczb opublikował
tylko w książce wydanej po
polsku. No ale wtedy to on już
był kimś, i to nie tylko w
Polsce. Potem ta książka
została przetłumaczona na
wiele języków.
Tu mamy inną sytuację. Nie
wiemy też na jakim etacie był
p. Grabiec. Dlaczego nie
przesunięto go na etat
wykładowcy?
Może się nie nadawał? Dlaczego
wcześniej nie szukał
zatrudnienia w bardziej
matematycznej jednostce? Są
przecież uczelnie gdzie
matematyka jest traktowana
lepiej. Może gdyby ta książka
dotyczyła jakiegoś działu
matematyki mającego
zastosowanie w ekonomii? A tak
- moim zdaniem - trudno się
dziwić decyzji władz które nie
umiały i nie chciały ocenić
tej książki. Może gdyby to
była książka dotycząca
dynamiki lotu F16 to było by
łatwiej.
Sumując: sporo tu winy p.
Grabca. A Zaionc i Idziak to
już inna bajka. |
| autor: ~Aleks |
|
| Re: Odpowiedź dla Alexa - 2007-03-03 20:47:32 |
| Mógł Zaionc dostać tytuł, to
przypuszczam, że i Grabiec
mógłby dostać habilitację.
Jeżeli jest możliwa
habilitacja ze zszywek
(monotematyczny cykl
publikacji), to pewnie i
możliwa jest na podstawie
monografii książkowej. 12
rozdziałów - to ile ta
monografia liczy stron?
Zwracam uwagę P.T.
komentatorom, że nikt do tej
pory nie odmówił Grabcowi
otwarcia przewodu
habilitacyjnego i żaden
samodzielny matematyk tej
monografii nie ocenił, bo o
ile się nie mylę, to AE nie
posiada samodzielnych
topologów, specjalistów od
analizy funkcjonalnej, ani tym
podobnych. |
| autor: ~khmara |
|
| Odpowiedz dla Alexa ... - 2007-03-03 20:28:16 |
| Faktycznie jeden wart drugiego
(Grabiec i Zaionc).
"Od 1995 naliczyłem 7
prac. Jedna na liście
filadelfijskiej. Prawie
wszystkie wspólne. w sumie 21
punktow KBN. Dwa na rok...
"
Skoro Zaionc nie udowodnil
twierdzenia Fermata i od 12
lat zdobywal rocznie po dwa
punkty KBN, to jakie
osiagniecia dojrzeli w nim
recenzenci. Przypadek Zaionca
swiadczy nie tylko o nim, ale
i o recenzentach i o uczelni.
Po komentarzu z Lublina jest
jednak jasne, ze Zaionc to
przypadek "cos za
cos". Moze recenzent
Idziak wolal nie widziec
pseudonauki Zaionca, bo sam
taka uprawia, moze ... . Za
swoja recenzje Idziak otrzymal
wstawiennictwo u JM Rektora,
zatuszowanie sprawy wniosku
dyscyplinarnego i utworzenie
jednostki na Wydziale.
Rzut oka na strone Zaionca.
Jak ma on pisac publikacje,
skoro nawet po angielsku nie
bardzo umie. "New
University campus"
zapewne oznaczac mialo nowy
kampus UJ, z tego co wiem to w
Krakowie nie ma nowego
Uniwersytetu Jagiellonskiego.
Ponadto, jak sie nie ma
publikacji, to mozna
zamieszczac zdjecia z
wyjazdow. |
| autor: ~rudy |
|
| list do Pana Wrońskigo - 2007-03-03 20:11:37 |
| Szanowny Panie,
Serdecznie dziękuję za Pańskie
zainteresowanie się moją
sprawą. Przyznaję, ze sprawa
może wydawać się
kontrowersyjną ,czy nawet
drażliwą a może dla Pana
tylko wręcz komiczną.
Natomiast dla mnie jest ze
wszech miar istotna Sprawa
mojej habilitacji nie istnieje
( bo nie ona jest przedmiotem
mego listu do NFA ) i
przyznaję, tytuł nie jest ,
jak teraz widzę,
najszczęśliwszy.
Na napisanie tej
monografii poświęciłem wiele
lat, napisałem ją w swojej
kuchni, w akademii
Ekonomicznej tylko pracowałem
prowadząc ćwiczenia od 1986
do 2005 roku. Nie ma tam ani
Instytutu Matematyki, ani
Katery Matematyki. Nikt tam
Matematyki nie uprawia, jest
tylko przedmiotem, który się
wykłada ograniczając
sukcesywnie liczbę godzin Sam
znalazłem
profesorów: Cho i Radu ,
którzy podjęli się współpracy
ze mną nie z AE.
Zgadzam się również z
tym, że zbyt szeroko ująłem
zakres tej książki ; dotyczy
ona działu matematyki :
Probabilistyczne Przestrzenie
Metryczne. Widzi Pan teraz, że
jestem tylko miłośnikiem
matematyki a nie jakimś tam
naukowcem , za co Pana
serdecznie przepraszam.
Jednak, moja prywatna
monografia , ukazała się i
można ją merytorycznie oceniać
i recenzować lub, jak to
zrobiła Akademia Ekonomiczna,
jej nie zauważać.
Zapewniam Pana ,że ponad
osiemdziesiąt procent
materiału to nowe i oryginalne
wyniki (proponowałem
profesorowi Cho zebrany
materiał wydawać w formie
artykułów, ale przystałem na
propozycję wydania jej w Nova
.Jeżeli ktoś uważa ,że jest to
liche wydawnictwo, to ma do
tego pełne prawo, ale może
choćby dla ja j niech pokaże
swoją monografię i swoje
wydawnictwo.
Zapewniam Pana ,ze
problematyka asymetrii, jest
obecnie i modna i płodna w
wyniki .Moja pierwsza
publikacja na ten temat
ukazała się w Busefall
(45)1990/1991 137-145, p.t. :
Probabilistic-Quasi-Pseudo-Met
ric-Spaces. Niech się Pan
zaraz nie boczy na ten
biuletyn, nawet autorzy z
KlUWER ACADEMIK PUBLISHERS
(Erich Petr Klement, Radko
Mesiar, Endre Pap w swej
monografii TRANULAR NORMS z
20000 roku przytaczają prace
z tego właśnie
biuletynu.(Widzi Pan nawet
jestem oczytany).Przytaczam
ten fakt po to ,aby
zakomunikować, że tę
problematykę na nasz grunt
matematyczny, może lepiej,
może nie tak jak trzeba, ale-
nie miałem się kogo poradzić-
, ale tę tematykę ja
wprowadziłem.
Widzi Pan, dziś jestem
stary, a świat powinien się
zmieniać a jak widać się nie
zmienia. Pan wytyka mi ,że nie
odkryłem Ameryki .A ja te
swoją, Szanowny Panie,
niewielką ,być może, Amerykę,
bez wizy, odkryłem .Moja
książka została wydana w
U.S.A. jej egzemplarz znajduje
się w Library of Congress oraz
w bibliotekach uniwersyteckich
w onej Ameryce. W polskich
-tej książki nie uświadczysz.
Fakt, że liczyłem na głębsze
zrozumienie tej kwestii- bycia
samym w nauce, ale to ta moja
nie licząca lat naiwność .No i
co i …. Psy zająca
zjadły.
Mam nadzieję, ze Pana nie
zanudziłem i z jakiegoś powodu
nie przywiodłem do płaczu!
Serdecznie Pozdrawiam, kreślę
się własnym imieniem ( to z
Dostojewskiego)
Mariusz Grabiec
|
| autor: ~Mariusz Grabiec |
|
| Pomylił się - 2007-03-03 16:32:09 |
| Ta trzecia [MR1305736] to nie
jest praca Grabca, tylko
komentarz na temat pracy
Grabca z roku 1988
[MR0956385], autorstwa Guang
Xing Songa. |
| autor: ~krl |
|
| Re: Grabiec - 2007-03-03 16:31:55 |
| Zentralblat fur Math. to
europejska przeglądarka
matematyczny. Moi znajomi
matematycy mówią, że to
najlepsza europejska
przeglądarka dla matematyki.
podobno lepsza od Sci Math bo
więcej wyłapuje i solidniej
streszcza. Tu są 3 prace
Grabca po 1997. Każda innego
Grabca: inicjały imion A, B,
M. To zamyka dalszą dyskusję -
nawet jak coś umknęło. za
ostatnie 10 lat tylko jedna
(dwie?) publikacje. To nawet
na doktorat zbyt mało - i to
nie tylko w Polsce.
Co do Zaionca to jest troche
lepiej. Od 1995 naliczyłem 7
prac. Jedna na liście
filadelfijskiej. Prawie
wszystkie wspólne. w sumie 21
punktow KBN. Dwa na rok... |
| autor: ~Aleks |
|
| Re: nie pomylil sie - 2007-03-03 16:20:18 |
| Kragon podaje numery indexowe
MathSci Net prac dra Grabca
wiec prawdopodobnie sie nie
pomylil.
Ta trzecia to zapewne
komentarz na temat innej pracy
(bo tylko dwie strony) a nie
sama publikacja naukowa. |
| autor: ~Marek Wronski |
|
| porównanie dorobku - 2007-03-03 14:38:48 |
| Khmaro,
zajrzałem na strone prof.
Zaionca oraz do MathSciNet.
Dorobek dr. Grabca wygląda
zdecydowanie gorzej niż prof.
Zaionca. Kragon pomylił się w
liczeniu: w MathSciNet są
tylko DWIE publikacje pana
Grabca (w egzotycznych
czasopismach). Ostatnia
książka zapewne również pojawi
się w spise prac pana Grabca w
MathSciNet: będzie to jego
trzecia pozycja.
W przypadku matematyki baza
Science Index jest po prostu
niekompletna. Baza MathSciNet
zawiera praktycznie wszystkie
sensowne publikacje, z
krótkimi recenzjami, z których
można zorientować się o treści
pracy. |
| autor: ~krl |
|
| Re: Science Index a MathSciNet - 2007-03-02 16:11:47 |
| Obie te dwie bazy sa
nieporownywalne: Science Index
to lista filadelfijska, gdzie
nie latwo czasopismom trafic,
a MathSciNet to zbior w
wiekszosci lokalnych czasopism
matematycznych plus te
globalne z listy
filadelfijskiej. Ciekawe i
nowatorskie artykuly sa
ocenione przez specjalnie
dobranych recenzentow
MathSciNet.
To tak jak PubMed i Science
Index: w pierwszym jest wiele
lokalnych (czytaj narodowych)
czasopism medycznych, w drugim
sa tylko te najlepsze i
najwazniejsze ogolnoswiatowe.
Jak kogos nie ma w PubMed to
znaczy ze nawet lokalnie nie
publikuje tylko w czasopismach
podworkowych i wydawnictwach
pozjazdowych.
Podobnie jest w MathSciNet. |
| autor: ~Marek Wronski |
|
| Re: Kolejny frustrat - 2007-03-02 16:03:17 |
| Ten przypadek jak na razie ani
nic nie potwierdza, ani
niczemu nie zaprzecza. Dorobek
Grabca nie wygląda wcale
zdecydowanie gorzej niż
dorobek Zaionca, przytaczany w
innym wątku (o CK), który
stanowił podstawę dla
uzyskania tytułu
profesorskiego.
Przynajmniej z tego, co na
razie w obu sprawach wiadomo. |
| autor: ~khmara |
|
| Re. krl - 2007-03-02 14:26:20 |
| Ten przypadek nie potwierdza
koniecznosci utrzymania
habilitacji, tylko raczej
wskazuje na absolutna
koniecznosc wprowadzenia
jasnych i obiektywnych zasad
wszechstronnej oceny
pracownikow (zgodnie z
zaleceniami Europejskiej Karty
Nakowcow). Przykladowo list
nie zawiera zadnej informacji
na temat osiagniec
dydaktycznych czy tez oceny
studentow.
W czesci oceniajacej dorobek
naukowy, kryteria musza byc
zgodne z przyjetymi w swiecie,
a nie uznaniowymi w stylu
'znaczacy dorobek'.
Sama habilitacja jest dla
problemow nauki (oceny) w
pewnym sensie wtorna.
Katastrofalna sytuacja nauki
polskiej ma dwie podstawowe
przyczyny:
1. Poglebiajaca sie z roku na
rok niekompetencja tzw.
pracownikow samodzielnych (ich
oderwanie od nauki swiatowej,
codzienne pozoranctwo), a tym
samym najzwyczajniejszy w
swiecie brak wystarczajacej
ilosci kompetentnych osob w
kraju, ktore moga rzetelnie
oceniac dorobek naukowy innych
pracownikow.
2. Brak uczciwych konkursow.
Czy bedzie habilitacja czy nie
- bagno sie poglebia bo
niekompetentne osoby nie sa w
stanie przeprowadzic rzetelnej
oceny - nawet gdyby zalozyc
ich wysokie standardy etyczne,
o ktore w srodowisku coraz
trudniej... :-(
Jaki sens ma habilitacja czy
profesura belwederska, jezeli
wyznaczeni przez CK recenzenci
sami w nauce swiatowej nie
istnieja, by nie wspomniej o
dosc znacznej ilosc czlonkow
samej CK?
|
| autor: ~itd |
|
| Kolejny frustrat - 2007-03-02 12:57:46 |
| Ten przypadek potwierdza
potrzebę utrzymania
habilitacji: jak widać, jednak
czasami umożliwia ona pewną
selekcję w środowisku
akademickim.
Tyle, że niestety jest to
narzędzie zbyt słabe. Warto by
je uzupełnić (a w dalszej
perspektywie zastąpić) przez
mechanizmy ekonomiczne
wymuszające upadek słabych, a
rozwój silnych naukowo. |
| autor: ~krl |
|
| Re. kolejny frustrat - 2007-03-02 12:53:38 |
| Problem z uznaniowoscia
habilitacji w Polsce jest
bardzo prosty:
1. BMW dostaja ja za byle co,
podobnie z nominacja
belwederska.
2. Dla cial uznanych za 'obce'
kazdy pretekst jest dobry, by
nie otworzyc przewodu
(niewlasciwa tematyka),
tudziez postawienie poprzeczki
na zupelnie innym poziomie.
W tym kraju w bardzo wielu
przypadkach uzyskanie dr
habilitowanego nie ma wiele
wspolnego z 'research
excelence' a raczej z
dopuszczeniem do zlobu i
waaadzy lub nie - nazywajac
brutalnie rzecz po imieniu.
Do tego nalezy dodac, ze
wiekszosc domniemanego
'dorobku naukowegp' polskich
akademikow to pozoranctwo i
przyczynkarstwo tylko
interpretowane stosownie wg
klucza uznaniowosci.
Kragonowi proponuje
przesledzic 'dorobek' osob
wymienionych z nazwiska i
imienia w komenrtowanym
liscie:
1. prof. Gorynia Marian
2. prof. Jurek Witold
proponuje zaczac od
scholar.google.com
Nie mnie oceniac range i
jakosc artykulow z
optymalizacji, ale dla
trzeciego wymienionego przez
Kragona artykulu
scholar.google wykazuje 26
cytowan - proponuje porownac
to z wynikiem wymienionych
wyzej profesorow....
Uznaniowosc, pozoranctwo, brak
jasnych regul gry wbudowane w
polski system oceny i awansu
niejedna osobe doprowadzily do
ciezkiej depresji i
frustracji.
Tak jestesmy w tym sensie
frustratami. Osoba, ktora
nawet osiagnela sukces w tym
systemie i nie jest
sfrustrowana sytuacja w
polskim systemie nauki to
osoba o zanizonym poziomie
etycznym i konformista. To
wlasnie przez zaniechanie i
przyzwolenie tych osob jest
tak zle!!!
|
| autor: ~itd |
|
| RE: Baza MathSci Net - 2007-03-02 12:46:54 |
| Rzeczywiscie - jesli matematyk
w ciagu 25 lat pracy na
uczelni opublikowal tylko trzy
prace zanotowane w MathSciNet,
ktora rejestruje 90%
WSZYSTKICH czasopism
matematycznych na swiecie, to
nie jest to dorobek do
habilitacji z matematyki w
Polsce. |
| autor: ~Marek Wronski |
|
| Kolejny frustrat - 2007-03-02 12:03:10 |
| Kolejny frustrat....
Baza MathSciNet pokazuje
jedynie 3 publikacje Pana
Mariusza Grabca:
MR2007353 (2004h:47077) Zhou,
Haiyun; Cho, Yeol Je; Grabiec,
Mariusz Iterative processes
for generalized asymptotically
nonexpansive mappings in
Banach spaces. Panamer. Math.
J. 13 (2003), no. 4,
99--107. (Reviewer: B. E.
Rhoades) 47H09 (47H10)
MR1305736 Song, Guang Xing
Comment: "Fixed points in
fuzzy metric spaces"
[Fuzzy Sets and Systems 27
(1988), no. 3, 385--389;
MR0956385 (89j:54007)] by M.
Grabiec. (Chinese) J. Math.
Res. Exposition 14 (1994), no.
3, 473--474. 54A40 (03E72
54H25)
MR0956385 (89j:54007) Grabiec,
Mariusz Fixed points in fuzzy
metric spaces. Fuzzy Sets and
Systems 27 (1988), no. 3,
385--389. (Reviewer: Jin Xuan
Fang) 54A40 (03E72 54H25)
Jak na matematyka pracujacego
od co najmniej 1988 roku (data
pierwszej publikacji) to
bardzo malo. Poza tym sa to
prace w marginalnych
czasopismach. Na przyzwyoitej
uczelni to za malo na
doktorat, o habilitacji nie
wspominajac.
|
| autor: ~Kragon |
|
| poczucie krzywdy - 2007-03-02 10:33:20 |
| Sprawa poczucia krzywdy jest
śliska. Warto Pana przestrzec
również przed ewentualną,
pozornie wiarygodną
korespondencją od pewnych
autorytetów w kwestiach
patologii w nauce polskiej,
którą zacznie Pan otrzymywać.
Po sformułowaniu: Szanowni
Państwo, jeśli choć po części
podzielacie moje poczucie
krzywdy proszę uprzejmie o
wyrażenie swojej opinii w tej
kwestii. Niebawem, a może
nawet już Pan otrzymał list w
którym wyrażone jest w sposób
empatyczny współodczuwanie
z kimś kto ma duszę
naukowca i nie może się w tym
kraju zrealizować.
Empatią gra wiele osób w
zupełnie innym celu niż
współodczuwanie, a zebrane
informacje wykorzystują w
sposób wyrachowany dla własnej
kariery nie zważając nawet na
to, że mogą zranić nie tylko
delikwenta, ale i jego bliskie
osoby. |
| autor: ~ekostar |
|
| Sprostowanie - 2007-03-01 23:33:02 |
| Cytowanie dotyczy innej pracy
In press. |
| autor: ~khmara |
|
|
| Dwa pytania do Pana Grabca - 2007-03-01 23:17:45 |
| 1. Na stronie wydawnictwa
figurujecie Panowie jako
editors, czyli redaktorzy
tomu. Z opisu książki jednak
nie wynika, by był to zbiór
artykułów. Jak jest w
rzeczywistości?
2. W bazie SCI jest jedna
(chyba) Pana praca sprzed
doktoratu, za to ma łącznie 20
cytowań. Brak cytowań
polskich i autocytowań!.
Ostatnie cytowanie z 2007
roku. Jak na pracę z topologii
to bardzo dużo. Dla
porównania: trzeci z autorów,
znany rumuński topolog ma
łącznie 47 cytowań 27 prac w
ciągu ok. 20 lat. Jak wygląda
Pana dorobek między tą pracą a
książką? |
| autor: ~khmara |
|
| nauka w Poznaniu - 2007-03-01 23:04:52 |
| Przeklejam komentarz ekostar,
bo tu jego miejsce:
Poznań to złe miasto dla osób
z zagranicznymi współpracami i
doświadczeniami. Ale i w
Warszawie nie lepiej... nawet
w PAN-owskich instytucjach,
które rzekomo przekształciły
się w centra doskonałości.
Doskonalość jedynie na
wizytówce, ideologicznie, plus
jako przykrywka dla wyciągania
kasy z projektów ramowych UE,
a wizytówki bardzo często
bardzo niezgodne z
rzeczywistością...
Niech Pan nie liczy ani na
NFA, ani na Seweryńskiego ani
na Kleibera. Choć NFA dalo
Panu ramy wypowiedzi, to na
tym rola NFA kończy się,
Kleiber to zimny antykwariusz:
kolekcjonuje osiągnięcia swoje
i swojej rodziny, a poza tym
nic go nie interesuje. Może
tylko w jaki sposób zmienić
intonację w kolejnym
przemówieniu. Wygłasza takie
od lat kilku i w ogóle nie
reaguje na ludzkie dramaty.
Ludzie to dla niego
chłam.Seweryński? Figurant.
Kompletnie nieciekawy typ. Nie
zrobił kompletnie nic przez
póltora roku. Maja to wszystko
gdzieś.
Czy Pan wie, że od kilku lat
wypisuję różne inwektywy w
kierunku tych w/w Panów, a oni
nawet nie chcą mnie o to
oskarżyć? Wezwać na przyklad
przed sąd, porozmawiać,
wymienić opinie? To zupełnie
tak jak z pana ksiażką. Nie ma
- nie boli.
Chyba lepiej jednak wyjechać
do Korei. Same zalety: dieta
nie tylko smaczna ale dobrze
też działa na mózg i figurę,
ludzie uprzejmi, uśmiechnięci,
pracowici i podobnie jak my
pomiędzy Chińczykami i
Japończykami. Będzie się tam
Pan czuł jak u siebie, a co
najważniejsze: skorzysta
niepomiernie naukowo.
Współczesna nauka to
współpraca. Polacy nie
potrafią ze sobą
współpracować, ani też uczyć
się od lepszych od siebie.
Potrafią jedynie się zwalczać
i lubują w udowadnianiu, że
ten lepszy to właśnie jest ten
gorszy..więc trzeba go
zniszczyć! No i te intrygi
dookoła... to jest kompletnie
ogłupiające, szczególnie dla
kogoś kto marzy aby skupić się
na pracy intelektualnej a jest
bombardowany zewsząd knuciem,
oszczerstwami, przysylaniem
maili z rybkami itp, a to
niestety zatacza coraz szersze
i nieoczekiwane nawet
kręgi...
Wyjazd, nawet do Korei uchroni
Pana przed korzystaniem z
pomocy MOPR, przedwczesną
rentą - czyli chorobami, bo
proszę mi wierzyć w Polsce
NIKT PANU NIE POMOŻE, a po tym
wystąpieniu wszyscy będą Panu
niechętni i będą mieli Pana za
wariata. W sumie coś w tym
nawet jest prawdy: wariaci
rzadko zgadzają się na
kłamstwo, są do bólu dosłowni
i nie rozumieją żartów.
Jeśli jednak istnieją
przyczyny dla których nie chce
Pan wyjechać, to zamiast być
bezrobotnym, może Pan się
rozglądnąć za pracą wykładowcy
w jakiejś szkole wyższej i
prowadzic wykłady o jakich
Pana promotorom i recenzentom
od rozprawy habilitacyjnej
nawet nigdy się nie marzyło i
pewnie nigdy by ich nie byli w
stanie przygotować. Większość
z nich to najzwyklejsze
trutnie.
Pozdrawiam, i prosze nie
traktowć moich uwag jako żart.
Dysponując moim aktualnym
doświadczeniem jak
najszczerzej Panu tego życzę.
autor: ~ekostar |
| autor: ~khmara |
|
|
|