Strona główna    Kontakt z Redakcją NFA    Logowanie  
Szukaj:

Menu główne
Aktualności:
Gorący temat
Wydarzenia
Książki, recenzje
Ogłoszenia
Archiwum
Bibliografia NFA

Władze Fundacji NFA
Cele Fundacji NFA
Co warto wiedzieć o NFA
Formy aktywności NFA
NFA w mediach
NFA w opiniach
Jak wspierać NFA
Informacje

Linki

Rekomenduj nas
Redakcja
Kontakt z Redakcją
Artykuły
Nowości
Europejska Karta     Naukowca
Patologie środowiska     akademickiego
Oszustwa naukowców
Mobbing w środowisku     akademickim
Etyka w nauce i edukacji
Debata nad Ustawą o     Szkolnictwie Wyższym
Perspektywy nauki i     szkolnictwa wyższego
Czarna Księga     Komunizmu w Nauce i     Edukacji

Wszystkie kategorie
Inne
Reforma Kudryckiej
Postulaty NFA
Reformy systemu nauki
WHISTLEBLOWING
NFA jako WATCHDOG
NFA jako Think tank
Granty European Research Council
Programy,projekty
Polonia akademicka
Kij w mrowisko
Przez khmary okulary
Rankingi
Kariera naukowa
Finanse a nauka
Poradnik dla doktoranta
Sprawy studentów
Jakość kształcenia
Społeczeństwo wiedzy
Prasa zagraniczna o nauce w Polsce i UE
Tytułologia stosowana
Cytaty, humor
Listy
Varia
ZNAK dla NFA
Lustracja w nauce i edukacji
Bibliografia NFA - chronologicznie
Subskrypcja
Informacje o nowościach na twój e-mail!
Wpisz swój e-mail i naciśnij ENTER.

Najczęściej czytane
Mobbing uczelniany
Tajne teczki UJ, ...
Darmowy program a...
Stanowisko NIEZAL...
Amerykańska konku...
Jasełka akademick...
Inna prawda o ucz...
Powracająca fala ...
O nauce instytucj...
Urodzaj na Akadem...
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Strefa NFA
Statystyki

użytkowników: 0
gości na stronie: 6


Polecamy
Polski Cyrk Naukowy
(strona archiwalna)


Ranking Światowych Uczelni 2009







Komentarze do "List do NFA (o tym kto i jak zadecydował , że habilitacji w tym przypadku nie będzie)"

@M.Lichy - 2010-02-11 13:26:08
Pozostane przy swoim zdaniu: to malo sensowna dyskryminacja wlasnych obywateli. Ale, jak widze, nasi (prawie) wszyscy politycy sa dokladnie tego samego zdania co Pan. Niestety.
autor: ~Jan (Janek)

To nie dyskryminacja, - 2010-02-10 21:25:13
bo polski naukowiec zna polskie wymagania i może bez problemu zrobić habilitacje na podstawie swoich zagranicznych publikacji. I tak ma z górki, bo zna nasz egzotyczny język. Poza tym zawsze może wystąpić do Prezydenta RP o zgodę na zrzeczenie się obywatelstwa.
autor: ~Marek Lichy

@M.Lichy - 2010-02-10 19:17:39
Oczywiście, ale dlaczego paszport polski (u naukowca z długoletnim profesorskim stażem za granicą, gdzie nie ma habilitacji) jest przeszkodą? ....... Polacy z zagranicy są dyskryminowani w rodzinnym kraju. Jakiś czas temu na tym forum przedstawiony był przypadek profesora medycyny (bez habilitacji, o długim stażu chyb a w Anglii), któremu by przedłuzono zatrudnienie na stanowisku profesora (bodaj w Toruniu) tylko wtedy GDYBY zrezygnował z polskiego obywatelstwa. Kompletny nonsens.
autor: ~Jan (Janek)

@Jan (Janek) - 2010-02-10 17:59:07
Prawo powoływania na profesora naukowca, obcokrajowca bez habilitacji jest KONIECZNE, ponieważ w wielu krajach po prostu NIE MA HABILITACJI i w Polsce tytułu profesora nie mogłoby mieć wielu zasłużonych profesorów z innych krajów.
autor: ~Marek Lichy

Pro publico bono - 2010-02-10 12:25:37
Ważna wskazówka praktyczna: solidarność. Licha władza uwielbia metodę dziel i rządź. Izoluje plasterkami i po kolei eliminuje lub upadla niepokornych. Jeśli ktoś stojący z boku (a zwłaszcza parę osób) zaburzy ten tok i poprze mobbingowanego; to jest to spory kłopot dla władzy. .......... Druga wskazówka; konsekwencja. Brak reakcji na pisma i skargi to standardowa i bardzo skuteczna metoda. I tu trzeba być konsekwentnym. Pisać wyżej, skarżąc się na brak odpowiedzi. U nas w praktyce zaskutkowały dopiero odwołania do premierów i prezydenta. Co w końcu uruchomiło niższe instancje. ........ A sprawy i sprawki szybko się przedawniają, więc brak reakcji na pisma to zaskakująco skuteczny oręż władzy.
autor: ~Jan (Janek)

c.d. - 2010-02-10 12:18:42
Od paru lat spotykam się wprawdzie z pewnymi niedogodnościami. Dwa lata temu znalazłem się wśród paru osób napiętnowanych z nazwiska uchwałą senatu uczelni. Zapewne było to przygotowanie do wyrzucenia z pracy (akurat do żadnych minimów koniecznie potrzebny nie jestem, bo zapycha się je kim popadnie), zaangażowały się w to nawet.... oba związki zawodowe (zarządzane przez spolegliwych niesamodzielnych rzecz jasna). Ale na razie sie trzymamy i mam nadzieję, że to raczej rektor będzie miał kłopoty za to co się działo. ......... Natomiast "niesamodzielni" którzy (przypadkiem zresztą) znaleźli się w ogniu konfliktu (i nie dali się upodlić) dostali dwie oceny negatywne i juz nie pracują. Uzasadnienia były tak kuriozalne, a Komisja Oceniająca tak "niekompetentna" (czytaj: stronnicza) i bezczelna, że mam nadzieję, że za te kłamstwa jeszcze ktoś z nich poniesie odpowiedzialność. Wystarczy rzecz, że osoba dostająca w marcu ocenę negatywną za "brak postępów", we wrześniu TEGO SAMEGO ROKU broni doktorat z wyróżnieniem. Oczywiście nie chroni jej to przed wyleceniem z pracy. ........ Habilitacja daję tu jednak jakąś, może nie stuprocentową, ale dużą, ochronę.
autor: ~Jan (Janek)

@Józef Wieczorek - 2010-02-10 11:58:01
Istotnie zauważam smutną bierność większości naukowców. Jako tako jest to usprawiedliwione w przypadku "niesamodzielnych". Natomiast nie widzę tu usprawiedliwienia 'systemowego'. Pozycja profesora jest na tyle mocna, że bez problemu może sobie pozwolić na bycie "porządnym". Tyle, że mało komu się chce.
autor: ~Jan (Janek)

@Piotr - 2010-02-10 11:57:01
@Piotr No niezupełnie tak. Tu nie chodzi o samoreklamę tylko o pokazanie innym drogi jak porządny w tym systemie może się uchować. Proszę spojrzeć na problem nie egocentrycznie tylko pro publico bono, a będzie wyglądał całkiem inaczej.
autor: ~Józef Wieczorek

@Józef Wieczorek: - 2010-02-10 11:44:36
Panie Józefie, projekt ten, niestety, jest beznadzjejny, bo porządny człowiek nidgy w samoreklamę nie będzie się bawił gdyż nie jest to mu wcale potrzebne.
autor: ~Piotr

Minima - 2010-02-10 11:29:54
Traktuję minima jako potwiedzenie pewnego (byc może lichego, ale jednak) standardu. nazywanie studiów "magisterskimi" gdy wśród kadry nie ma nawet kilku doktorów to gruba przesada i OSZUSTWO. ...... Jestem gorącym zwolennikiem dopuszczenia konkurencji instytucji edukacyjnych organizujących kursy, czy studia wg swego uznania, ale nadających inne nazwy i tytuły (albo i nic nie nadających; w końcu liczy się tylko WIEDZA i ewentualnie dyplom, ze ktoś ukończył taki kurs). Zresztą chyba i teraz można legalnie utworzyć np. "Towarzystwo Kursów Noblowskich" i uczyć tam czego się chce i jak się chce. ............. Problemem jest PUBLICZNA, PAŃSTWOWA edukacja. Bo pieniądze daje urzędnik i musi on mieć jakieś kryteria. Drugi probelm (juz nsza specyfika) to OGROMNY ale patologiczny i pasożytniczy sektor prywatny, który poza drobnymi wyjątkami niczego ciekawego nie wnosi i (co gorsza) w stu procentach wszedł w państwowy gorset (przyznając te same stopnie, poddając się tym samym rygorom. No bo "magister", "inzynier" itp. mają niestety wartość rynkową same w sobie, w oderwaniu od wiedzy jak za nimi powinna stać. I uczelnie prywatne są tylko dystrybutorami tych stopni). Są drobne wyjątki: niektóre kursy na administratorów sieci dają wyższe kompetencje i zarobki niz typowe mgr z informatyki. Ale to drobne wyjątki. ........ Na pewno warto zacząć od "zdjęcia orzełka" z dyplomów. I mo.że jakaś konkurencyjna akredytacja z zgranicy?
autor: ~Jan (Janek)

@Piotr - 2010-02-10 11:21:42
@Piotr" Minima kadrowe chronią też i porządnych naukowców od prześladowania za to, że właśnie są porządni" Czy może Pan napisać udokumentowany artykuł na ten temat . Chętnie go zamieszczę na NFA. Jest to dla mnie nowość bo ja w tym systemie nie potrafię znaleźć ani jednej bariery dla prześladowania porządnych za to właśnie, że są porządni . Dawałem nawet ogłoszenie (Pryzmat) kilka lat temu że szukam porządnego, który w tym systemie zdołał się uchować na etacie ale bez skutku. Może nie mam szczęścia. W każdym razie ogłoszenie jest nadal aktualne i zgłoszenia można nadsyłać i opisywać jak człowiek porządny w tym systemie może się uchować na etacie !
autor: ~Józef Wieczorek

@M.Wroński, @M.Lichy - 2010-02-10 11:11:00
Niestety p. Lichy trafił w sedno. Ten zapis ustawowy jest kompromitujący i aż dziw, że go jeszcze nie zmieniono (co obciąża wszystkie opcje poltyczne po kolei - bo każda z nich miała w międzyczasie pełnię władzy). ......... Faktycznie licha władza może sobie "odstąpić" od wymogów ustawy i zatrudnić kogokolwiek lichego z zagranicy na profesora (chyba nawet wymóg doktoratu nie jest jednoznacznie sformułowany). Byleby ten ktoś nie miał paszportu/obywtelstwa polskiego, bo wtedy musi być habilitowany. ........... Podobnie kwestie drugiego etatu: profesor dojezdzający np. z Warszawy (gdzie ma główny etat) liczy się jako "drugoetatowiec' i ma mniejsze prawa. Natomiast dojeżdżający z pobliskiej zagranicy (np. raz w miesiącu) może byc liczony (i zwykle jest liczony) jako glówny etat, "podstawowe miejsce pracy". Bo nasze prawo tej subtelności "nie łapie".
autor: ~Jan (Janek)

@Piotr - 2010-02-10 11:08:49
Jeszcze ćwierć wieku temu wielu dzisiejszych Profesorów było przekonanych, że dla dobra Państwa musi ono wiedzieć i kontrolować wszystkie publikacje książkowe i prasowe, wszystkie spektakle teatralne, audycje radiowe i telewizyjne, a nawet kabarety i programy rozrywkowe w restauracjach. Robiono to za pomocą CENZURY. W 1989 r. cenzurę zlikwidowano i Państwo nie upadło. Wprawdzie rynek został zalany przez prasę dla mądrych kobiet i ładnych mężczyzn, gazety wyborcze, TVN-y i RMF-y, ale jednak istnieją tu tytuły, stacje radiowe, a nawet pojedyncze spektakle teatralne na wysokim poziomie, żeby nie powiedzieć na najwyższym światowym poziomie. Analogiem cenzury w Nauce Polskiej są minima kadrowe i programowe (będące emanacją tzw. systemu habilitacyjnego). Zabawne/tragiczne jest to, że tym samym Profesorom wydaje się, iż bez minimów Nauka upadnie. Jest to typowe dyrdymalstwo. Po likwidacji minimów będą oczywiście istnieć Uczelnie dla ćwierćinteligentów (ale to nic nowego, takie są teraz wszystkie uczelnie pod rządami MNiSW), sławne z drużyny sportowej, orkiestry dętej lub prowadzenia modnych kierunków studiów typu europeistyka czy genderyzm, ale obok, jak na rynku prasy i sztuki, będą MOGŁY wyrosnąć Uczelnie wpisujące się w, tak nie lubiane przez Pana Sprawdzama, tradycje polskiej szkoły matematycznej, logicznej, historiozoficznej, pedagogicznej, konstruktorskiej itd. itp. I tu znajdą pracę porządni, pracowici i zainteresowani Nauką ludzie.
autor: ~Maciej Horowski

Właśnie! - 2010-02-10 11:03:33
Zgadzam się z p. Piotrem. Mam identyczne odczucia i obserwacje. Zdegenerowana władza zawsze zatrudni sobie kolesiów o niekoniecznie krystalicznych cechach charakteru. I jak ta władza nie będzie miała więzów w postaci jakiegoś prawa (choćby tych minimów czy standardów), to będzie jeszcze gorzej. ........ Druga możliwość: "wolny rynek", wolny wybór przez studenta itp. jakoś nie działa (a szkoda). W końcu to studenci wybierają sobie miejsca gdzie są nauczani przez "profesorów nic nie publikujących (np. w XXI w.), alkoholików, mobbingowców, molestatorów, donosicieli, prowokatorów, plagiatorów, oszustów dydaktycznych itd. itp." .......... Dlaczego nie preferują innych miejsc? Może zawodzi kwestia INFORMACJI?
autor: ~Jan (Janek)

@Maciej Horowski - 2010-02-10 10:46:15
Niestety, to wszystko prawda. Lecz jest i druga strona medalu. Minima kadrowe chronią też i porządnych naukowców od prześladowania za to, że właśnie są porządni. Środowisko naukowe tworzone jest tylko przez ludzi, a człowiek był, jest i zawsze będzie zazdrosny, niezależnie od systemu i sposobu wychowania.
autor: ~Piotr

@Marek Wroński c.d. - 2010-02-10 09:08:44
Jest jeszcze gorzej niż napisałem poniżej: Rektorzy, by utrzymać uprawnienia (minima kadrowe) bsą zmuszeni tolerować u siebie profesorów nic nie publikujących (np. w XXI w.), alkoholików, mobbingowców, molestatorów, donosicieli, prowokatorów, plagiatorów, oszustów dydaktycznych itd. itp.
autor: ~Maciej Horowski

@Marek Wroński - 2010-02-10 09:00:35
Szanowny Panie Marku, był Pan łaskaw stwierdzić, że "tylko lichy rektor zatrudni jako profesora cudzoziemca, który nie ma wartościowych publikacji i naukowo nic nie reprezentuje". Otóż teza ta jest tylko marzeniem teoretyka. W praktyce, Rektor jest skrępowany systemem habilitacyjnym, który objawia się w całej gamie minimów kadrowych: minima do prowadzenia studiów, minima do do liczby studentów, minima do praw nadawania stopnia doktora, minima do habilitacji, do tego każdy profesor to większy fundusz płac, BST a nawet BW. Tak więc to co Pan nazywa "lichym Rektorem", to rektor działający racjonalnie w LICHYM systemie nauki.
autor: ~Maciej Horowski

@Lichy - 2010-02-10 02:18:33
Na tutejszym forum ja dyskutuje od czasu do czasu, a nie zajmuje sie dziennikarstwem! Nie wiem czego sie Pan czepia? Aby zostac profesorem trzeba miec dorobek! Tylko lichy rektor zatrudni jako profesora cudzoziemca, ktory nie ma wartosciowych publikacji i naukowo nic nie reprezentuje!
autor: ~Marek Wronski

@Kagan - 2010-02-09 21:46:09
Dziwi mnie, że zarzuca Pan Redaktorowi Michalkiewiczowi posługjwanie się fałszywką a jednocześnie oburza się na sekretarkę prof. dr hab. Tadeusza Mołdawy za to, ze stwierdziła, iż dyplom Pana też najprawdobodobniej jest fałszywy. Zaprezentowała przecież tak doniosły iście zachodni styl myślenia i to na dodatek dokładnie na tym samym poziomie co Pan.
autor: ~Piotr

A ja już bym wolał lustrację - 2010-02-09 21:22:25
naukową wykonaną przez SB lub IPN, niż taki "Dziki Zachód" w wykonaniu M. Wrońskiego. Bo w/w instytucje muszą jednak działać na podstawie przepisów prawa i wyniki ich śledztw można zaskarżyć do sądu. A M.Wroński nie przestrzega żadnych zasad, byle tylko postawić na swoim i kogoś pogrążyć. Próbkę jego dziennikarstwa macie Państwo poniżej. Twierdzi, że na podstawie art. 114 ust. 2 i 3, jako profesora bez habilitacji można zatrudnić tylko kogoś z odpowiednim dorobkiem, ale nie podaje treści ust. 4 "Przy zatrudnianiu na stanowisko wymienione w ust. 1 osoby niebędącej obywatelem polskim rektor może odstąpić od warunków określonych w art. 114 ust. 2 i 3.". Nie każdy zna sie na prawie i gdyby nie sprostowanie Pana Piotra, czytelnicy mogliby być zmanipulowani. I nikogo to nie oburza na tym forum?
autor: ~Marek Lichy

@Kagan - 2010-02-09 13:32:04
W świetle poniższego Pańska teza o wyższości lustracji akademickiej nad "czystką polityczną" jest po prostu bezprzedmiotowa.
autor: ~Piotr

@Kagan - 2010-02-09 13:21:08
Ciekawy wątek w ostatnim komentarzu Michalkiewicza: Właśnie mam przed sobą dokument z 8 maja 1963 roku, z którego wynika, że SB wprawdzie nie posiada „materiałów kompromitujących” na dr Ludomira Bieńkowskiego z KUL, jednak, gdyby uzyskał on habilitację, to „osłabi pozycję naszego t.w.” w związku z tym „wskazane byłoby chociaż na pewien okres wstrzymać habilitację”. Dlatego pozycji w świecie naukowym owego t.w. nic nie zagrażało i nie zagraża do dnia dzisiejszego. Tak oto konfidenci robili kariery, wprawdzie oczywiście „bez swojej wiedzy i zgody”, ale pod argusowym okiem bezpieki. To oni stanowią podstawowy trzon autorytetów moralnych w środowisku naukowym, więc nie tylko nie można się dziwić, że środowisko to tak stanowczo zareagowało na oświadczenia lustracyjne...
autor: ~Piotr

Re: khmara, nauka w Poznaniu - 2010-02-08 11:47:24
Zachęcam Państwa do prześledzenia TOKU dyskusji w tym wątku. Prawdziwy edukacyjny cymes! Odstawia wszelkie Wydawnictwa amerykańskie typu American Biographical Institute...
autor: ~interdyscyplinarni.blogs

do Pani Minister - 2010-02-08 11:26:03
cd. skoro na studiach doktorancki ludzie muszą i mogą zrobić doktorat w ciągu ustawowych 4 lat, to nie widzę powodów aby systenta na etacie rozpieszczać dwa razy dłużej. Tym bardziej, że to 8 lat i tak jest jeszcze "rozciągane"
autor: ~ZS

do Pani Minister - 2010-02-08 10:52:56
śledzę propozycję zmian do ustawy o nauce i szkolnictwie wyższym i interesuje mnie problem dedlajnów dla adiunktów. Na forum cała dyskusja koncentruje się wokół nieproduktywnych profesorów, ale nieproduktywni profowie są konsekwencją bycia wcześniej nieproduktywnymi adiunktami, którzy z problemami w końcu jakoś przemknęli się przez próg habilitacji. Czytam o przyśpieszeniu ścieżki kariery naukowej i rozumię że przyśpieszenie to skrócenie wspomnianych dedlajnów na (1) zrobienie doktoratu (2) zrobienie habilitacji. Obecnie jest to kolejno lat 8 i 9. Jeśli Pani Minister chce przyśpieszenia to nie wyobrażam sobie żeby utrzymane zostały dzisiejsze normy czasowe (dedlajny). ZS
autor: ~ZS

Na początek koniecznie - 2010-02-08 10:46:23
1.zmienić siedzibę CK z drogiego centrum na jakiś popegeerowski budynek w puszczy gdzieś na krańcach wsch.(będzie taniej). 2.dopuszczać udział zainteresowanej osoby( z prawem głosu) a nawet dziennikarzy w posiedzeniach podkomisji. 3.Rozliczać karnie za niekompetentne tecenzj i decyzje.
autor: ~Dr Hans

w tym kraju - 2010-02-08 07:55:53
Panie Marku w tym kraju , bardzo dobrze się pamięta, ze krytycyzm to jest niezbedna cecha kazdego naukowca i z tego powodu krytycznych z systemu się wyklucza, aby bezkrytyczni mogli mieć dolce vita i żyć dożywotnio z 'nauki' na koszt podatnika. Wiedzą o tym inni dlatego np. nikt oprócz JW nie skrytykuje np. bredni/fałszerstw dzieła - Dzieje UJ bo skończy tak jak JW ( zresztą znany z krytykowania prof od czasów studenckich ! i kontynuujący krytykę na okresowym etacie - por. spis publikacji). Krytyka dzieł i czynów członków CK to śmierć dożywotnia, mile zresztą widziana także wśród 'sympatyków" NFA.
autor: ~Józef Wieczorek

Re: w tym kraju - 2010-02-08 07:13:53
W tym kraju jest conajmniej kilkuset profesorow, ktorzy na podstawie kserokopii ksiazki telefonicznej miasta w ktorym Pan mieszka, napisza Panu opinie, ze jest to "wielkie dzielo, ktore rewolucjonicuje nauki o zarzadzaniu" i na podstawie tego nalezy sie Panu profesura belwederska. Krytycyzm, Prosze Pana, jest niezbedna cecha kazdego naukowca...o czym w Polsce sie nie pamieta!
autor: ~Marek Wronski

@Marek Wroński - 2010-02-07 21:51:11
Dlaczego nie? Są ludzie, którzy dostawali nagrody Nobla na podstawie 1 publikacji. Jeżeli 1 praca ma duże znaczenia dla nauki to można uznać, że dorobek naukowy jest "znaczny". Ale nie mogę zrozumieć dlaczego 1 opinia 1 doktora i to takiego, który nie ma nic wspólnego z naukami ekonomicznymi, ma przeważać nad zdaniem kilkudziesięciu profesorów z habilitacjami? W normalnym kraju coś takiego nie mogłoby mieć miejsca.
autor: ~Naukowy

Re: Naukowy - 2010-02-07 20:33:07
Przepisy ustawy o stopniach mowia, ze dorobek ma byc "znaczny". Zapewne 3 prace w Nature albo w Science, plus z 10 w polskich czasopismach wystarczy...
autor: ~Marek Wronski

Re: teoria i praktyka - 2010-02-07 20:30:14
Spedzilem 18 lat w USA, mam podwojne obywatelstwo, troche opublikowanych prac, ktore sa cytowane, ale nie spotkalem w Stanach i nie slyszalem o profesorze, ktory bylby tam zatrudniony bezposrednio po PhD, nie spedzil kilku lat (3-5-8) jako assistant professor, dalszych 5-8 jako associated professor i nie mial dorobku w powaznych czasopismach.
autor: ~Marek Wronski

@Piotr - 2010-02-07 11:44:06
Dziękuję za odpowiedzi. Niestety widać tu wyraźnie, że polski system habilitacyjny (1) krępuje i oplata gęstą siecią przepisów Naukę Polską i nawet próba przerwania go w jednym miejscu (przepisem na mocy którego Pan działał) nie rozwiązuje wszystkich problemów (2) w swoich szczegółach przepisy nie są klarowne i jednoznaczne (3) mamy do czynienia z dyskryminacją zarówno Polaków (w jednych aspektach działania systemu) jak i obcokrajowców (w innych aspektach) (4) o kompatybilności tego systemu z resztą świata nie może być mowy. ----- Przy okazji: odpowiedzi na zadane Panu pytania nie zależą od tego, czy osoba z PhD jest noblistą, czy zwykłym wyrobnikiem w swojej specjalności. I jeszcze jedno: kilkunasty takich PhD-doktorów (nawet noblistów) NIE MOŻE założyć w Polsce Wyższej Uczelni! PKA czuwa!!! A dobro studentów, jak zwykle, pozostaje na ostatnim miejscu.
autor: ~Maciej Horowski

Przełożenie PhD na polskie stopnie - 2010-02-07 10:56:36
Powiem więcej - zatrudniałem aż dwe osoby posługujace się amerikańskim PhD, przy tym jedna osoba miała obywatelstwo polskie, druga kanadyjskie. Więc ten sam dyplom w przypadku jednej osoby był uznawany za odpowiednik doktoratu, natomiast w przypadku drugiej, za odpowiednik habilitacji. Miałem naprawdę duży kłopot jak wytłumaczyć tej pierwszej osobie, dlaczego ją traktuję gorzej niż obcokrajowca...
autor: ~Piotr

@Marek Wronski - 2010-02-07 10:06:21
Cytuję: Art. 115.4. "Przy zatrudnianiu na stanowisko wymienione w ust. 1 osoby niebędącej obywatelem polskim rektor może odstąpić od warunków określonych w art. 114 ust. 2 i 3." To, co Pan ujął jako "Obowiazujace polskie prawo mowi, ze mozna zatrudnic osobe bez habilitacji na stanowisku profesora, ale za wczesniejsza zgoda Centralnej Komisji" tu akurat ust. 2 który w przypadku osób bez obywatelstwa polskiego nie jest stosowany, o czym mowa w zacytowanym wyżej ust. 4.
autor: ~Piotr

@Maciej Horowski - 2010-02-06 23:15:51
1) Owszem, liczy się do minimów kadrowych, z tym że ogólna ilość takich obcokrajowców w ramach jednostki jest organiczona przez stosowne przepisy, 2) może być opiekunem pracy licencjackiej oraz magisterskiej, 3) jako pracownik ma równe prawa w staraniach o granty, 4) może pełnić obowiązki kierownika (znam przypadek nawet dyrektora instytutu), musi poprzednio być tylko uzyskana zgoda ze strony ABW, 5) do roku 1993 było to możliwe, w tej chwili stosowne przepisy takiej możliwości nie przewidują, 6) jest, ponieważ zajmowane stanowisko profesora to stanowisko samodzielnego pracownika naukowego, 7) ma prawo o ile jest członkiem odpowiedniej Rady, 8) tego niestety nie wiem.
autor: ~Piotr

Wlaściwe proporcje - 2010-02-06 22:54:55
Prawo nie określa ściśle, jak duży musi być dorobek do habilitacji. Marek Wroński może twierdzić, że 3 publikacje to za mało, nawet jeżeli byłyby to publikacje przełomowe dla nauki, ale kompetencje do oceny w tych sprawach mają władze uczelni. On chyba cierpi na egocentryzm i przyrost ambicji, by być NACZELNYM DECYDENTEM polskiej nauki.
autor: ~Naukowy

@Kagan - 2010-02-06 20:07:17
Pana naiwność co do posiadania wszystkich akt SB przez IPN jest rozbrajająca (proszę przestać opierać swoją wiedzę o świecie na doniesieniach GW). Jednak Rosjanie (siłą rzeczy), Niemcy (poprzez STASI) i Amerykanie (szczęśliwie dopadli w swoim czasie archiwa STASI) oraz w Polsce "ludzie honoru" z Kiszczakiem i Michnikiem (w tzw. zbiorach prywatnych) mają duuuużo papierów.
autor: ~Maciej Horowski

@Piotr - 2010-02-06 19:58:19
Czy osoba z PhD bez obywatelstwa polskiego zatrudniona przez Pana :(1) liczy się do minimów kadrowych Pana jednostki naukowej w zakresie studiów 1-go, 2-go stopnia, nadawania stopnia doktora, habilitacji, (2) może być opiekunem pracy magisterskiej, promotorem doktoratu, (3) ma równe z osobami z habilitacją szanse w staraniach o granty, (4) może startować w wyborach na dyrektora jednostki, dziekana, rektora, (5) może być recenzentem rozpraw doktorskich, habilitacyjnych lub opinii dla kandydatów na stanowiska adiunkta, profesora, (6) jest automatycznie (jak osoba z habilitacją) członkiem Rady Naukowej, Rady Wydziału, (7) ma prawo głosu przy nadawaniu stopnia doktora, habilitacji, (8) może być wybrana lub wybierać do PKA, RGSW?
autor: ~Maciej Horowski

chyba nie? - 2010-02-06 18:00:09
Obowiazujace polskie prawo mowi, ze mozna zatrudnic osobe bez habilitacji na stanowisku profesora, ale za wczesniejsza zgoda Centralnej Komisji. Warunek jest taki, ze osoba ta PO DOKTORACIE ma dorobek ktory jest konieczny lub zblizony do wymaganego, aby zostac rzeczywistym profesorem tytularnym (z habilitacja). . Posiadanie samego doktoratu - bez dorobku i doswiadczenia - nigdzie nie powoduje zatrudnienia na stanowisku profesora.
autor: ~Marek Wronski

@Marek Wronski - 2010-02-06 17:39:25
Na polskiej uczelni może. Obowiązijące prawo przewiduje możliwość zatrudnienia posiadacza PhD na stanowisku profesora nadzwyczajnego pod warunkiem że osoba ta nie ma polskiego obywatelstwa. Osobiście zatrudniałem taką osobę na stanowisku profesora w swojej jednostce.
autor: ~Piotr

re: moze assistant professor - 2010-02-06 15:36:57
Cos sie komus poplatalo: po doktoracie (PhD) i czesto po 2-3 latach terminowania jako postdotoral fellow (naui biomedyczne) mozna zostac przyjetym na stanowisku assistant professor, co odpowiada polskiemu adiunktowi. Zaden doktor bez duzego dorobku naukowego nie zostanie profesorem!
autor: ~Marek Wronski

@Maciej Horowski - 2010-02-05 20:39:26
Trafił Pan w samo sedno sprawy.
autor: ~Piotr

@Kagan - 2010-02-05 19:37:20
Panie Lechu, a czy zastanawiał się Pan co o Panu mogli wówczas wiedzieć ewentualni oficerowie prowadzący opisywanych przez Pana "dygnitarzy nauki"? To ciekawy punkt wyjścia do rozmyślań w długie zimowe wieczory. Powodzenia i pozdrawiam
autor: ~Maciej Horowski

Re : Do Autora tytulowego listu.... - 2007-03-06 22:15:18
Szanowny Panie Mariuszu : Wpisalem komentarz o systemie w ktorym przyszlo Panu dzialac. Jest on chory! Teraz 2 uwagi o mozliwosci wyjscia z zascianka ( uczynil tak Grisza Pelerman/doprowadzajac do wscieklosci tradycjonalistow publikujac swoje rozwiazanie wlasnie tam). Prosze spojrzec na zawartosc strony internetowej :http://arXiv.org/ . (1) A nuz dalsze rozwiniecie Pana prac moglo by sie tam ukazac - wychodzac z kuchni/komputera. (2) Grupa swietnych naukowcow w Poznaniu (http://www.bioinfo.pl/contact .html ) moze tez byc potencjalnie zainteresowana Panskim warsztatem-warto sprawdzic. Zycze powodzenia, kto szuka-nie bladzi!
autor: ~Zdzislaw Szulc

RE na mysli - 2007-03-06 13:30:33
Szanowny Panie Analityk, Ja jestem taki czlowiek co pod nazwiskiem pisze to co mysli. Dla Panu rozjasnienia podam, ze poniewaz nie bylem pierwsza osoba, ktora napisala komentarz dotyczacy PUBLICZNEGO wpisu dra Grabca, wiec napisalem w liczbie mnogiej. A tak ogolnie dla Pana informacji, to nie trzeba byc czlonkiem NFA wymienionym na stronie glownej, aby zabierac glos na publicznej stronie forumowej. Co zreszta i Pan zrobil... Z powazaniem
autor: ~Marek Wronski

klasyka - 2007-03-06 09:30:55
Proponuję wyciąć tę dyskusję w oprawić ją w ramki w oddzielnym wątku, bo jako taka ujawnia pewne powtarzające się reguły: 1. ktoś zgłasza problem 2. ujawnia sie cała masa: - intepretatorów po swojemu - doświadczonych doradców - doświadczonych osób przestrzegajacych - odzywających się nożyc - zgodnie z przysłowiem - osób, w sposób mało empatyczny atakujących poszkodowanego 3. problem podstawowy ginie, choć pojawiaja się próby przypomnienia 4. ale nożyce idą naprzód i zapewniają, że jako prezentujące absolutnie inna dziedzinę nauki, mają absolutne i niezaprzeczalne kompetencje i uprawnienia do wydawania osądów A tak przy okazji panie WROŃSKI: co tak naprawdę miał pan na myśli dlaczego formułuje pan twierdzenia typu: Komentujac Pana wpis na NFA zajelismy sie Pana publikacjami, ktore sa dostepne w roznych bazach danych. Wynika z nich ze po prostu Panu brakuje dorobku naukowego na habilitacje z matematyki. Z informacji przedstawionych na stronie głównej NFA nie wynika jakoby był pan członkiem zespołu NFA. Z kim więc pan gra i dlaczego grając solo na nfa stwarza pan pozory gry zespołowej?
autor: ~analityk

Re: nie trzeba byc ... - 2007-03-05 13:23:23
Jak czegos nie ma, to nie potrzeba byc matematykiem, aby widziec , ze brak publikacji.
autor: ~Marek Wronski

braki - 2007-03-05 08:57:11
Podobno autorowi 'brakuje dorobku naukowego na habilitacje z matematyki.' Problem w tym, że niby kto tak ocenia ? Jaki matematyczny fachowiec ? Z działań NFA wynika, że dorobek naukowy wcale nie jest obiektem zainteresowania instancji 'awansowych' w tym CK która niby ma oddzielać plewy od ziarna. Jak również widać z argumentów za zmianą obecnej ustawy tzw. habilitowani nie mogą sobie poradzić nawet z pracami mgr więc chyba im brakuje odpowiednich kwalifikacji do pracy na uczelniach ? Wielu prof nie ma żadnej publikacji zagranicznej w liczących się periodykach a prof są i odgrywają czasem poważne role decyzyjne, i to negatywne. Jakoś brak opinii ( z małymi wyjątkami) ze ci prof winni odejść w stan nieszkodliwości.
autor: Józef Wieczorek

Prosto...z mostu. - 2007-03-04 19:10:58
Skad ta cala sprawa..? Jakie sa jej przyczyny ? Kto ma racje ? Czy rzeczywiscie wszyscy Polacy maja rowne szanse rozwoju/kontynuacji kariery akademickiej/zawodowej w Polsce po doktoracie ? Itd ? Dwa, wciaz pokutujace i silnie sprzezone ze soba bledy, sa przyczyna tych problemow i odpowiedzia na w/w pytania. Brak jawnosci dorobku naukowo-dydaktycznego oraz otwartych konkursow na wszystkie stanowiska naukowo-dydaktyczne na uczelniach/instytucjach naukowych powyzej stopnia doktora !! Kazdy, kto ma ten stopien oraz dorobek/osiagniecia w pracy naukowo-dydaktycznej ma miec prawo ubiegac sie o wszystkie stanowiska w gore-bez wzgledu jake stopnie i tytuly zdobyl gdziekolwiek i kiedy indzej ! Chemy miec dziadostwo, jakie jest, to nic nie zmieniajmy. Chcemy aby bylo lepiej - to nalezy zaczac od usuniecia tych 2 bledow.
autor: ~zdzislaw szulc

Do Marka Wrońskiego - 2007-03-04 15:59:49
Sedno sprawy tkwi w tym, czy władze AE były kompetentne oceniać, co jest dorobkiem wystarczającym do habilitacji w tym przypadku. Tak czy siak, sprawa może być trudna do wygrania.
autor: ~khmara

List do dra Grabca - 2007-03-04 14:43:17
Szanowny Panie Doktorze, Kilka dni temu napisalem do Pana na prywatny adres nastepujacy email: // Komentujac Pana wpis na NFA zajelismy sie Pana publikacjami, ktore sa dostepne w roznych bazach danych. Wynika z nich ze po prostu Panu brakuje dorobku naukowego na habilitacje z matematyki. Bylbym wdzieczny gdyby Pan podeslal czy tez opublikowal swoje CV z lista publikacji jesli pominelismy jakies wazne Pana prace. Z powazaniem // I nic wiecej nie komentowalem... Ksiazka, gdzie Pan jest pierwszym wspolautorem (wsrod trzech) zostala wydana przez komercjalne wydawnictwo zajmujace sie drukiem i rozprowadzaniem niskonakladowych ksiazek akademickich. Pana ksiazka kosztuje okolo 110 dolarow, stad kupuja je instytucje akademickie. W USA - w przweciwienstwie do Polski - biblioteki uniwersyteckie dysponuja dosc sporymi kwotami na akwizycje nowych ksiazek. Aczkolwiek wiekszosc nas osobiscie wspolczuje Panu trudnej sytuacji zawodowej, w jakiej Pan sie znalazl, to glowna teza naszej dyskusji bylo to, czy ma Pan odpowiedni dorobek aby pozwolil jakiejkolwiek Radzie Naukowej otworzyc Panu habilitacje z matematyki... Stad dla wielu z nas jest jasnym, ze poczucie Pana krzywdy - realne i bolesne dla Pana - dla obserwatorow z zewnatrz jest subiektywnym. Zostal Pan zrotowanym z uczelni po 25 latach pracy, bo Pana dorobek, zdaniem wladz uczelnianych, nie spelnil minimum wymaganego do ubiegania sie o habilitcje. I mimo naszych wysilkow, tej tezy nie udalo sie -przynajmniej w moich oczach - obalic... Zyczac wszystkiego najlepszego pozostaje z szacunkiem dr med. Marek Wronski
autor: ~Marek Wronski

przewód habilitacyjny - 2007-03-04 11:24:00
Dorzucę jeden komentarz do listu dr. Grabca. 1. Przypuszczam, że żadna upoważniona Rada Naukowa na poznańskiej Akademii Ekonomicznej nie mogłaby wszcząć przewodu habilitacyjnego na podstawie dorobku pana Grabca, gdyż dorobek ten nalezy do matematyki, a nie ekonomii. Właściwa rada powinna mieć uprawnienia do nadawania habilitacji z matematyki. 2. Uprawnienia takie ma kilka rad w Polsce, m.in. na UAM w Poznaniu. Nie jest prawdą (jak pisze pan Grabiec), że jako człowiek z ulicy musiałby pokryć koszty przewodu habilitacyjnego. Akurat niedawno ćwiczyliśmy to we Wrocławiu i okazało się, że nie ma przepisu, który wymagałby tego od osoby fizycznej otwierającej przewód habilitacyjny (koszty pokrywa wtedy jednostka, przed radą której toczy się przewód). Chyba, że habilitant jest zatrudniony w innej jednostce naukowej, wtedy ta druga jednostka może pokryć te koszty. 3. Zgodnie z prawem, gdy jakaś osoba złoży do rady naukowej posiadającej odpowiednie uprawnienia podanie o otwarcie przewodu habilitacyjnego, to rada ta jest zobowiązana takie podanie rozpatrzyć. Abstrahuję tu od oceny merytorycznej dorobku dr. Grabca.
autor: ~krl

Re: Grabiec - 2007-03-03 21:15:34
Sumując: to Grabiec w sprawach swojej habilitacji do tej pory poruszał się jak dziecko we mgle. Ktoś mi parę lat temu na jakimś forum napisał, że do samodzielności trzeba dorosnąć, nie wystarczy sam dorobek. W przypadku Grabca - aktualne. Morał z tej historii: w żadnym wypadku nie publikować rozprawy habilitacyjnej za granicą!!!.
autor: ~khmara

Re:Grabiec - 2007-03-03 21:07:04
Przeczytałem odpowiedż p. Grabca. Fakt - jego list do NFA został żle napisany. Jeśli faktycznie nie chodzi mu o habilitację a jedynie o książkę to to zmienia postać rzeczy. Czy ta książka powinna wystarczyć do przedłóżenia zatrudnienia? Obawiam się, że nie. Tu chyba pozytywne opinie matyematyków by nie pomogły. Trzeba było trochę tych nowych rzeczy gdzieś opublikować. Takl się przecież robi. Koledzy matematycy podpowiadają mi przykład naszego Sierpińskiego który (podobno) wiele swoich odkryć z teorii liczb opublikował tylko w książce wydanej po polsku. No ale wtedy to on już był kimś, i to nie tylko w Polsce. Potem ta książka została przetłumaczona na wiele języków. Tu mamy inną sytuację. Nie wiemy też na jakim etacie był p. Grabiec. Dlaczego nie przesunięto go na etat wykładowcy? Może się nie nadawał? Dlaczego wcześniej nie szukał zatrudnienia w bardziej matematycznej jednostce? Są przecież uczelnie gdzie matematyka jest traktowana lepiej. Może gdyby ta książka dotyczyła jakiegoś działu matematyki mającego zastosowanie w ekonomii? A tak - moim zdaniem - trudno się dziwić decyzji władz które nie umiały i nie chciały ocenić tej książki. Może gdyby to była książka dotycząca dynamiki lotu F16 to było by łatwiej. Sumując: sporo tu winy p. Grabca. A Zaionc i Idziak to już inna bajka.
autor: ~Aleks

Re: Odpowiedź dla Alexa - 2007-03-03 20:47:32
Mógł Zaionc dostać tytuł, to przypuszczam, że i Grabiec mógłby dostać habilitację. Jeżeli jest możliwa habilitacja ze zszywek (monotematyczny cykl publikacji), to pewnie i możliwa jest na podstawie monografii książkowej. 12 rozdziałów - to ile ta monografia liczy stron? Zwracam uwagę P.T. komentatorom, że nikt do tej pory nie odmówił Grabcowi otwarcia przewodu habilitacyjnego i żaden samodzielny matematyk tej monografii nie ocenił, bo o ile się nie mylę, to AE nie posiada samodzielnych topologów, specjalistów od analizy funkcjonalnej, ani tym podobnych.
autor: ~khmara

Odpowiedz dla Alexa ... - 2007-03-03 20:28:16
Faktycznie jeden wart drugiego (Grabiec i Zaionc). "Od 1995 naliczyłem 7 prac. Jedna na liście filadelfijskiej. Prawie wszystkie wspólne. w sumie 21 punktow KBN. Dwa na rok... " Skoro Zaionc nie udowodnil twierdzenia Fermata i od 12 lat zdobywal rocznie po dwa punkty KBN, to jakie osiagniecia dojrzeli w nim recenzenci. Przypadek Zaionca swiadczy nie tylko o nim, ale i o recenzentach i o uczelni. Po komentarzu z Lublina jest jednak jasne, ze Zaionc to przypadek "cos za cos". Moze recenzent Idziak wolal nie widziec pseudonauki Zaionca, bo sam taka uprawia, moze ... . Za swoja recenzje Idziak otrzymal wstawiennictwo u JM Rektora, zatuszowanie sprawy wniosku dyscyplinarnego i utworzenie jednostki na Wydziale. Rzut oka na strone Zaionca. Jak ma on pisac publikacje, skoro nawet po angielsku nie bardzo umie. "New University campus" zapewne oznaczac mialo nowy kampus UJ, z tego co wiem to w Krakowie nie ma nowego Uniwersytetu Jagiellonskiego. Ponadto, jak sie nie ma publikacji, to mozna zamieszczac zdjecia z wyjazdow.
autor: ~rudy

list do Pana Wrońskigo - 2007-03-03 20:11:37
Szanowny Panie, Serdecznie dziękuję za Pańskie zainteresowanie się moją sprawą. Przyznaję, ze sprawa może wydawać się kontrowersyjną ,czy nawet drażliwą a może dla Pana tylko wręcz komiczną. Natomiast dla mnie jest ze wszech miar istotna Sprawa mojej habilitacji nie istnieje ( bo nie ona jest przedmiotem mego listu do NFA ) i przyznaję, tytuł nie jest , jak teraz widzę, najszczęśliwszy. Na napisanie tej monografii poświęciłem wiele lat, napisałem ją w swojej kuchni, w akademii Ekonomicznej tylko pracowałem prowadząc ćwiczenia od 1986 do 2005 roku. Nie ma tam ani Instytutu Matematyki, ani Katery Matematyki. Nikt tam Matematyki nie uprawia, jest tylko przedmiotem, który się wykłada ograniczając sukcesywnie liczbę godzin Sam znalazłem profesorów: Cho i Radu , którzy podjęli się współpracy ze mną nie z AE. Zgadzam się również z tym, że zbyt szeroko ująłem zakres tej książki ; dotyczy ona działu matematyki : Probabilistyczne Przestrzenie Metryczne. Widzi Pan teraz, że jestem tylko miłośnikiem matematyki a nie jakimś tam naukowcem , za co Pana serdecznie przepraszam. Jednak, moja prywatna monografia , ukazała się i można ją merytorycznie oceniać i recenzować lub, jak to zrobiła Akademia Ekonomiczna, jej nie zauważać. Zapewniam Pana ,że ponad osiemdziesiąt procent materiału to nowe i oryginalne wyniki (proponowałem profesorowi Cho zebrany materiał wydawać w formie artykułów, ale przystałem na propozycję wydania jej w Nova .Jeżeli ktoś uważa ,że jest to liche wydawnictwo, to ma do tego pełne prawo, ale może choćby dla ja j niech pokaże swoją monografię i swoje wydawnictwo. Zapewniam Pana ,ze problematyka asymetrii, jest obecnie i modna i płodna w wyniki .Moja pierwsza publikacja na ten temat ukazała się w Busefall (45)1990/1991 137-145, p.t. : Probabilistic-Quasi-Pseudo-Met ric-Spaces. Niech się Pan zaraz nie boczy na ten biuletyn, nawet autorzy z KlUWER ACADEMIK PUBLISHERS (Erich Petr Klement, Radko Mesiar, Endre Pap w swej monografii TRANULAR NORMS z 20000 roku przytaczają prace z tego właśnie biuletynu.(Widzi Pan nawet jestem oczytany).Przytaczam ten fakt po to ,aby zakomunikować, że tę problematykę na nasz grunt matematyczny, może lepiej, może nie tak jak trzeba, ale- nie miałem się kogo poradzić- , ale tę tematykę ja wprowadziłem. Widzi Pan, dziś jestem stary, a świat powinien się zmieniać a jak widać się nie zmienia. Pan wytyka mi ,że nie odkryłem Ameryki .A ja te swoją, Szanowny Panie, niewielką ,być może, Amerykę, bez wizy, odkryłem .Moja książka została wydana w U.S.A. jej egzemplarz znajduje się w Library of Congress oraz w bibliotekach uniwersyteckich w onej Ameryce. W polskich -tej książki nie uświadczysz. Fakt, że liczyłem na głębsze zrozumienie tej kwestii- bycia samym w nauce, ale to ta moja nie licząca lat naiwność .No i co i …. Psy zająca zjadły. Mam nadzieję, ze Pana nie zanudziłem i z jakiegoś powodu nie przywiodłem do płaczu! Serdecznie Pozdrawiam, kreślę się własnym imieniem ( to z Dostojewskiego) Mariusz Grabiec
autor: ~Mariusz Grabiec

Pomylił się - 2007-03-03 16:32:09
Ta trzecia [MR1305736] to nie jest praca Grabca, tylko komentarz na temat pracy Grabca z roku 1988 [MR0956385], autorstwa Guang Xing Songa.
autor: ~krl

Re: Grabiec - 2007-03-03 16:31:55
Zentralblat fur Math. to europejska przeglądarka matematyczny. Moi znajomi matematycy mówią, że to najlepsza europejska przeglądarka dla matematyki. podobno lepsza od Sci Math bo więcej wyłapuje i solidniej streszcza. Tu są 3 prace Grabca po 1997. Każda innego Grabca: inicjały imion A, B, M. To zamyka dalszą dyskusję - nawet jak coś umknęło. za ostatnie 10 lat tylko jedna (dwie?) publikacje. To nawet na doktorat zbyt mało - i to nie tylko w Polsce. Co do Zaionca to jest troche lepiej. Od 1995 naliczyłem 7 prac. Jedna na liście filadelfijskiej. Prawie wszystkie wspólne. w sumie 21 punktow KBN. Dwa na rok...
autor: ~Aleks

Re: nie pomylil sie - 2007-03-03 16:20:18
Kragon podaje numery indexowe MathSci Net prac dra Grabca wiec prawdopodobnie sie nie pomylil. Ta trzecia to zapewne komentarz na temat innej pracy (bo tylko dwie strony) a nie sama publikacja naukowa.
autor: ~Marek Wronski

porównanie dorobku - 2007-03-03 14:38:48
Khmaro, zajrzałem na strone prof. Zaionca oraz do MathSciNet. Dorobek dr. Grabca wygląda zdecydowanie gorzej niż prof. Zaionca. Kragon pomylił się w liczeniu: w MathSciNet są tylko DWIE publikacje pana Grabca (w egzotycznych czasopismach). Ostatnia książka zapewne również pojawi się w spise prac pana Grabca w MathSciNet: będzie to jego trzecia pozycja. W przypadku matematyki baza Science Index jest po prostu niekompletna. Baza MathSciNet zawiera praktycznie wszystkie sensowne publikacje, z krótkimi recenzjami, z których można zorientować się o treści pracy.
autor: ~krl

Re: Science Index a MathSciNet - 2007-03-02 16:11:47
Obie te dwie bazy sa nieporownywalne: Science Index to lista filadelfijska, gdzie nie latwo czasopismom trafic, a MathSciNet to zbior w wiekszosci lokalnych czasopism matematycznych plus te globalne z listy filadelfijskiej. Ciekawe i nowatorskie artykuly sa ocenione przez specjalnie dobranych recenzentow MathSciNet. To tak jak PubMed i Science Index: w pierwszym jest wiele lokalnych (czytaj narodowych) czasopism medycznych, w drugim sa tylko te najlepsze i najwazniejsze ogolnoswiatowe. Jak kogos nie ma w PubMed to znaczy ze nawet lokalnie nie publikuje tylko w czasopismach podworkowych i wydawnictwach pozjazdowych. Podobnie jest w MathSciNet.
autor: ~Marek Wronski

Re: Kolejny frustrat - 2007-03-02 16:03:17
Ten przypadek jak na razie ani nic nie potwierdza, ani niczemu nie zaprzecza. Dorobek Grabca nie wygląda wcale zdecydowanie gorzej niż dorobek Zaionca, przytaczany w innym wątku (o CK), który stanowił podstawę dla uzyskania tytułu profesorskiego. Przynajmniej z tego, co na razie w obu sprawach wiadomo.
autor: ~khmara

Re. krl - 2007-03-02 14:26:20
Ten przypadek nie potwierdza koniecznosci utrzymania habilitacji, tylko raczej wskazuje na absolutna koniecznosc wprowadzenia jasnych i obiektywnych zasad wszechstronnej oceny pracownikow (zgodnie z zaleceniami Europejskiej Karty Nakowcow). Przykladowo list nie zawiera zadnej informacji na temat osiagniec dydaktycznych czy tez oceny studentow. W czesci oceniajacej dorobek naukowy, kryteria musza byc zgodne z przyjetymi w swiecie, a nie uznaniowymi w stylu 'znaczacy dorobek'. Sama habilitacja jest dla problemow nauki (oceny) w pewnym sensie wtorna. Katastrofalna sytuacja nauki polskiej ma dwie podstawowe przyczyny: 1. Poglebiajaca sie z roku na rok niekompetencja tzw. pracownikow samodzielnych (ich oderwanie od nauki swiatowej, codzienne pozoranctwo), a tym samym najzwyczajniejszy w swiecie brak wystarczajacej ilosci kompetentnych osob w kraju, ktore moga rzetelnie oceniac dorobek naukowy innych pracownikow. 2. Brak uczciwych konkursow. Czy bedzie habilitacja czy nie - bagno sie poglebia bo niekompetentne osoby nie sa w stanie przeprowadzic rzetelnej oceny - nawet gdyby zalozyc ich wysokie standardy etyczne, o ktore w srodowisku coraz trudniej... :-( Jaki sens ma habilitacja czy profesura belwederska, jezeli wyznaczeni przez CK recenzenci sami w nauce swiatowej nie istnieja, by nie wspomniej o dosc znacznej ilosc czlonkow samej CK?
autor: ~itd

Kolejny frustrat - 2007-03-02 12:57:46
Ten przypadek potwierdza potrzebę utrzymania habilitacji: jak widać, jednak czasami umożliwia ona pewną selekcję w środowisku akademickim. Tyle, że niestety jest to narzędzie zbyt słabe. Warto by je uzupełnić (a w dalszej perspektywie zastąpić) przez mechanizmy ekonomiczne wymuszające upadek słabych, a rozwój silnych naukowo.
autor: ~krl

Re. kolejny frustrat - 2007-03-02 12:53:38
Problem z uznaniowoscia habilitacji w Polsce jest bardzo prosty: 1. BMW dostaja ja za byle co, podobnie z nominacja belwederska. 2. Dla cial uznanych za 'obce' kazdy pretekst jest dobry, by nie otworzyc przewodu (niewlasciwa tematyka), tudziez postawienie poprzeczki na zupelnie innym poziomie. W tym kraju w bardzo wielu przypadkach uzyskanie dr habilitowanego nie ma wiele wspolnego z 'research excelence' a raczej z dopuszczeniem do zlobu i waaadzy lub nie - nazywajac brutalnie rzecz po imieniu. Do tego nalezy dodac, ze wiekszosc domniemanego 'dorobku naukowegp' polskich akademikow to pozoranctwo i przyczynkarstwo tylko interpretowane stosownie wg klucza uznaniowosci. Kragonowi proponuje przesledzic 'dorobek' osob wymienionych z nazwiska i imienia w komenrtowanym liscie: 1. prof. Gorynia Marian 2. prof. Jurek Witold proponuje zaczac od scholar.google.com Nie mnie oceniac range i jakosc artykulow z optymalizacji, ale dla trzeciego wymienionego przez Kragona artykulu scholar.google wykazuje 26 cytowan - proponuje porownac to z wynikiem wymienionych wyzej profesorow.... Uznaniowosc, pozoranctwo, brak jasnych regul gry wbudowane w polski system oceny i awansu niejedna osobe doprowadzily do ciezkiej depresji i frustracji. Tak jestesmy w tym sensie frustratami. Osoba, ktora nawet osiagnela sukces w tym systemie i nie jest sfrustrowana sytuacja w polskim systemie nauki to osoba o zanizonym poziomie etycznym i konformista. To wlasnie przez zaniechanie i przyzwolenie tych osob jest tak zle!!!
autor: ~itd

RE: Baza MathSci Net - 2007-03-02 12:46:54
Rzeczywiscie - jesli matematyk w ciagu 25 lat pracy na uczelni opublikowal tylko trzy prace zanotowane w MathSciNet, ktora rejestruje 90% WSZYSTKICH czasopism matematycznych na swiecie, to nie jest to dorobek do habilitacji z matematyki w Polsce.
autor: ~Marek Wronski

Kolejny frustrat - 2007-03-02 12:03:10
Kolejny frustrat.... Baza MathSciNet pokazuje jedynie 3 publikacje Pana Mariusza Grabca: MR2007353 (2004h:47077) Zhou, Haiyun; Cho, Yeol Je; Grabiec, Mariusz Iterative processes for generalized asymptotically nonexpansive mappings in Banach spaces. Panamer. Math. J. 13 (2003), no. 4, 99--107. (Reviewer: B. E. Rhoades) 47H09 (47H10) MR1305736 Song, Guang Xing Comment: "Fixed points in fuzzy metric spaces" [Fuzzy Sets and Systems 27 (1988), no. 3, 385--389; MR0956385 (89j:54007)] by M. Grabiec. (Chinese) J. Math. Res. Exposition 14 (1994), no. 3, 473--474. 54A40 (03E72 54H25) MR0956385 (89j:54007) Grabiec, Mariusz Fixed points in fuzzy metric spaces. Fuzzy Sets and Systems 27 (1988), no. 3, 385--389. (Reviewer: Jin Xuan Fang) 54A40 (03E72 54H25) Jak na matematyka pracujacego od co najmniej 1988 roku (data pierwszej publikacji) to bardzo malo. Poza tym sa to prace w marginalnych czasopismach. Na przyzwyoitej uczelni to za malo na doktorat, o habilitacji nie wspominajac.
autor: ~Kragon

poczucie krzywdy - 2007-03-02 10:33:20
Sprawa poczucia krzywdy jest śliska. Warto Pana przestrzec również przed ewentualną, pozornie wiarygodną korespondencją od pewnych autorytetów w kwestiach patologii w nauce polskiej, którą zacznie Pan otrzymywać. Po sformułowaniu: Szanowni Państwo, jeśli choć po części podzielacie moje poczucie krzywdy proszę uprzejmie o wyrażenie swojej opinii w tej kwestii. Niebawem, a może nawet już Pan otrzymał list w którym wyrażone jest w sposób empatyczny współodczuwanie z kimś kto ma duszę naukowca i nie może się w tym kraju zrealizować. Empatią gra wiele osób w zupełnie innym celu niż współodczuwanie, a zebrane informacje wykorzystują w sposób wyrachowany dla własnej kariery nie zważając nawet na to, że mogą zranić nie tylko delikwenta, ale i jego bliskie osoby.
autor: ~ekostar

Sprostowanie - 2007-03-01 23:33:02
Cytowanie dotyczy innej pracy In press.
autor: ~khmara

Jeszcze link do wydawcy - 2007-03-01 23:26:28
Istnieje i była już nawet cytowana: https://www.novapublishers.com /catalog/product_info.php?prod ucts_id=4133
autor: ~khmara

Dwa pytania do Pana Grabca - 2007-03-01 23:17:45
1. Na stronie wydawnictwa figurujecie Panowie jako editors, czyli redaktorzy tomu. Z opisu książki jednak nie wynika, by był to zbiór artykułów. Jak jest w rzeczywistości? 2. W bazie SCI jest jedna (chyba) Pana praca sprzed doktoratu, za to ma łącznie 20 cytowań. Brak cytowań polskich i autocytowań!. Ostatnie cytowanie z 2007 roku. Jak na pracę z topologii to bardzo dużo. Dla porównania: trzeci z autorów, znany rumuński topolog ma łącznie 47 cytowań 27 prac w ciągu ok. 20 lat. Jak wygląda Pana dorobek między tą pracą a książką?
autor: ~khmara

nauka w Poznaniu - 2007-03-01 23:04:52
Przeklejam komentarz ekostar, bo tu jego miejsce: Poznań to złe miasto dla osób z zagranicznymi współpracami i doświadczeniami. Ale i w Warszawie nie lepiej... nawet w PAN-owskich instytucjach, które rzekomo przekształciły się w centra doskonałości. Doskonalość jedynie na wizytówce, ideologicznie, plus jako przykrywka dla wyciągania kasy z projektów ramowych UE, a wizytówki bardzo często bardzo niezgodne z rzeczywistością... Niech Pan nie liczy ani na NFA, ani na Seweryńskiego ani na Kleibera. Choć NFA dalo Panu ramy wypowiedzi, to na tym rola NFA kończy się, Kleiber to zimny antykwariusz: kolekcjonuje osiągnięcia swoje i swojej rodziny, a poza tym nic go nie interesuje. Może tylko w jaki sposób zmienić intonację w kolejnym przemówieniu. Wygłasza takie od lat kilku i w ogóle nie reaguje na ludzkie dramaty. Ludzie to dla niego chłam.Seweryński? Figurant. Kompletnie nieciekawy typ. Nie zrobił kompletnie nic przez póltora roku. Maja to wszystko gdzieś. Czy Pan wie, że od kilku lat wypisuję różne inwektywy w kierunku tych w/w Panów, a oni nawet nie chcą mnie o to oskarżyć? Wezwać na przyklad przed sąd, porozmawiać, wymienić opinie? To zupełnie tak jak z pana ksiażką. Nie ma - nie boli. Chyba lepiej jednak wyjechać do Korei. Same zalety: dieta nie tylko smaczna ale dobrze też działa na mózg i figurę, ludzie uprzejmi, uśmiechnięci, pracowici i podobnie jak my pomiędzy Chińczykami i Japończykami. Będzie się tam Pan czuł jak u siebie, a co najważniejsze: skorzysta niepomiernie naukowo. Współczesna nauka to współpraca. Polacy nie potrafią ze sobą współpracować, ani też uczyć się od lepszych od siebie. Potrafią jedynie się zwalczać i lubują w udowadnianiu, że ten lepszy to właśnie jest ten gorszy..więc trzeba go zniszczyć! No i te intrygi dookoła... to jest kompletnie ogłupiające, szczególnie dla kogoś kto marzy aby skupić się na pracy intelektualnej a jest bombardowany zewsząd knuciem, oszczerstwami, przysylaniem maili z rybkami itp, a to niestety zatacza coraz szersze i nieoczekiwane nawet kręgi... Wyjazd, nawet do Korei uchroni Pana przed korzystaniem z pomocy MOPR, przedwczesną rentą - czyli chorobami, bo proszę mi wierzyć w Polsce NIKT PANU NIE POMOŻE, a po tym wystąpieniu wszyscy będą Panu niechętni i będą mieli Pana za wariata. W sumie coś w tym nawet jest prawdy: wariaci rzadko zgadzają się na kłamstwo, są do bólu dosłowni i nie rozumieją żartów. Jeśli jednak istnieją przyczyny dla których nie chce Pan wyjechać, to zamiast być bezrobotnym, może Pan się rozglądnąć za pracą wykładowcy w jakiejś szkole wyższej i prowadzic wykłady o jakich Pana promotorom i recenzentom od rozprawy habilitacyjnej nawet nigdy się nie marzyło i pewnie nigdy by ich nie byli w stanie przygotować. Większość z nich to najzwyklejsze trutnie. Pozdrawiam, i prosze nie traktowć moich uwag jako żart. Dysponując moim aktualnym doświadczeniem jak najszczerzej Panu tego życzę. autor: ~ekostar
autor: ~khmara



podaj: imię
e-mail
temat
treść
 

© 2007 NFA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
0.138 | powered by jPORTAL 2